Reklama

Nie było czego zbierać… Lider z Bytomia pokazał straszną moc

Żadnej litości dla zdziesiątkowanej ekipy II-ligowych Niedźwiadków Chemart nie miał lider z Bytomia. Na parkiecie hali POSiR pokazał straszną moc, rozjeżdżając gospodarzy niczym walec i prezentując kapitalną dyspozycję rzutową. Teraz najważniejsze zadanie stoi przed sztabem szkoleniowym przemyślan, który musi natychmiast wyrzucić z głów zawodników tę porażkę.

Nie wszystkie porażki bolą tak samo. Mniej, jeśli poniesione są po ambitnej walce, w której wiadomo, że dało się z siebie wszystko. Mniej bolą, kiedy wiadomo, że rywal jest po prostu lepszy, z innego świata. Że ani możliwości, ani umiejętności nie pozwalają na wskoczenie na tę samą półkę.

Przemyślanie przystąpili do pojedynku z piekielnie – jak na tę klasę rozgrywkową – mocną kadrowo bytomską Polonią w… strzępach. Od początku rozgrywek kadra zespołu jest wąska i wiadomo było, że każda absencja wzbudza niepokój. Dwie – biją na alarm, kolejne sprawiają, że na poczynania teamu Daniela Puchalskiego trzeba spoglądać z zupełnie innej perspektywy. Przeciwko ekipie prowadzonej przez jedną z legend polskiej koszykówki, wielokrotnego reprezentanta Polski, który w polskiej ekstraklasie rzucił prawie 8,5 tys. punktów, Mariusza Bacika, nie mogło wystąpić aż czterech zawodników: Rafał Serwański, Maciej Puchalski, Gniewosz Kowalik i Kacper Walciszewski. Trzej pierwsi z powodu kontuzji, czwarty nie będzie już występować w barwach Niedźwiadków Chemart.

Bytomianie przystąpili do potyczki z szacunkiem dla przeciwnika. Skoncentrowani i zmobilizowani. Po żadnym z nich nie było widać choć odrobiny ignorancji czy wyższości. A to oznaczało chęć pokazania swojej najlepszej koszykówki. A to oznaczało, że zdziesiątkowana ekipa Przemyskich Niedźwiadków przejdzie niezwykle surowy egzamin. Że przyjmie lekcję, którą będzie trzeba czym prędzej wypędzić z głów. Wydaje się, że nawet gdyby skład był kompletny, także nie byłoby czego zbierać... Prawdę powiedziawszy wystarczyłoby napisać o tej absolutnie nierównej konfrontacji, że się odbyła. Że została odfajkowana w terminarzu.

Reklama

Na grę bytomian patrzyło się z przyjemnością, choć też nie zagrali w pełnym zestawieniu. Bawili się basketem, bawili się strefą proponowaną przez gospodarzy, dewastując ich celnymi rzutami za 3 punkty. Takich w całym spotkaniu oddali aż 21, grając na nieprawdopodobnym wręcz procencie skuteczności. Bawili się swoją uniwersalnością i mobilnością, bawili się pick and roll’em czy grą inside-outside w różnych konfiguracjach niczym niemowlak grzechotką. Z lubością puszczali oko do bardzo ryzykownej strategii run and gun, czyli ofensywy totalnej, polegającej na bilardowej wręcz wymianie piłki i oddawaniu jak największej ilości rzutów z gry w jak najszybszym czasie przewidzianym na rozegranie akcji. Wymieniać można jeszcze sporo, ale po co?
Wynik mówi sam za siebie...

 

Reklama

 

Niedźwiadki Chemart Przemyśl – Polonia Bytom 87:131 (25:32, 15:37, 27:29, 20:33)
Punkty: J. Kucharski 20 (6x3), W. Majka 20 (5x3), B. Bal 16 (2x3), K. Strzępek 11, M. Kindlik 10 (1x3), K. Complak 4, K. Baran 3, W. Kuriańczyk 3, S. Gembarzewski 0 (N); P. Jurczyński 30 (5x3), K. Jagoda 24 (1x3), Sz. Daszke 17 (5x3), M. Salamonik 14 (2x3), S. Dąbek 12 (2x3), P. Bogdanowicz 11 (3x3), P. Respondek 11 (2x3), M. Podulka 7 (1x3), S. Dusiło 4 (P).
Sędziowali: Grzegorz Łata i Mariusz Godek (obaj z Lublina). Widzów: 400.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama