Widok malucha karmiącego nad Sanem w Przemyślu dzikie ptactwo jest bardzo wzruszający. Widać, że los naszych braci mniejszych nie jest nam obojętny. Być może jednak nie wszyscy wiedzą, że dokarmianie ptaków chlebem jest dla nich niebezpieczne.
Pokarmem, z którym przybywają nad San dobrzy ludzie, jest przeważnie chleb. Wygłodniałe ptaki nigdy nie gardzą tym pożywieniem, ze smakiem zjadając każdy okruszek. Okazuje się, że takim dokarmianiem poważnie ptakom szkodzimy. Fachowcy, przede wszystkim ornitolodzy, mówią, że pieczywo zawiera dużo soli, konserwantów i spulchniaczy. Po zjedzeniu go ptaki tylko na chwilę są szczęśliwe, ale później, niestety, umierają![paywall]
Bardzo pięknym widokiem nad Sanem są zwłaszcza majestatyczne łabędzie, które ze względu na częste zimowanie w miastach są jedną z głównych grup ptaków wodno-błotnych korzystających z dokarmiania. Chleb zdecydowanie im szkodzi. Wpływa negatywnie na układ trawienny, niszcząc żołądek i wątrobę. Ptaki żyjące na tzw. diecie chlebowej mają opuchnięte i przerośnięte wątroby oraz biegunkę. W efekcie tracą na wadze, słabną i zdychają.
–Łabędzie zachowują się w pewnym sensie jak ludzie: lubią jeść chleb, mimo że jest on dla nich szkodliwy. Chleb dla kaczek czy łabędzi to najgorszy z możliwych pokarmów. Ptaki wodne powinno się karmić ziarnem zbóż zamoczonym w wodzie. Musi być to pokarm wilgotny, bo tylko taki mogą zjadać, więc powinien być wrzucany do wody. Pamiętajmy, że to ptaki roślinożerne i dla nich chleb to ostateczność – powiedział przemyski ornitolog Przemysław Kunysz.
– Ptactwo dzikie, czyli na przykład łabędzie, kaczki czy gęsi powinno się dokarmiać drobno pokrojonymi, surowymi lub gotowanymi, oczywiście bez soli, warzywami, otrębami, ziarnami kukurydzy czy ziarnami zbóż – wyliczył P. Kunysz.
Ludzie chętnie pomagają także tym mniejszym ptakom, spotykanym na balkonie lub w ogrodzie, czyli wróblom, sikorkom, kosom, szpakom czy gołębiom. – Te z kolei wręcz uwielbiają jeść z naszego karmnika nasiona słonecznika, konopi, maku, siemienia lnianego, prosa murzyńskiego, pszenicy, kukurydzy, kanaru czy rzepiku. Nie pogardzą również wszelkiego rodzaju drobno siekanymi orzechami, jabłkami, rodzynkami, a nawet owocami z kompotów, ale nie z octem. Najlepiej z nasion zrobić mieszankę, aby różne gatunki ptaków mogły coś dla siebie z naszego karmnika wybrać. Sikorki uwielbiają surową słoninę, oczywiście bez soli i przypraw. Pamiętajmy jednak, że nie może ona wisieć dłużej niż trzy dni. Trzeba ją zdejmować przy temperaturze powyżej zera stopni, bo szybko się psuje – dodał P. Kunysz.
Jeśli już decydujemy się na dokarmianie ptaków, musimy to robić systematycznie. – Ptak, który dostał jedzenie w konkretnym miejscu i w jakimś konkretnym czasie, zaczyna je kojarzyć z pokarmem. Zawsze będzie wracał w to miejsce i czekał na posiłek. Nagłe przerwanie źródła pożywienia może się okazać dla ptaków tragiczne w skutkach. Pamiętajmy, że bardzo ważnym elementem dokarmiania jest odpowiednie umiejscowienie karmnika. Należy go powiesić w takim miejscu, aby ptaki mogły swobodnie z niego wylecieć w razie, kiedy pojawi się w pobliżu ptak drapieżny. Należy pamiętać o regularnym czyszczeniu karmnika i usuwać z niego resztki niezjedzonego pokarmu oraz odchody ptaków. Pamiętajmy, że stary i nieświeży pokarm może być źródłem bakterii, które mogą doprowadzić do bardzo poważnych ptasich chorób – podsumował P. Kunysz.
Zapytaliśmy w przemyskim magistracie, czy byłaby możliwość, aby prowadzić systematyczną akcję dokarmiania dzikiego ptactwa zimą. Wszak w wielu innych miastach w Polsce, gdzie są różnego rodzaju cieki wodne, takie inicjatywy są podejmowane. – To dobry i godny rozważenia pomysł. Tym bardziej że nie kosztowałby wiele. Pewnie już nie tej zimy, ale od przyszłej będzie można zorganizować akcję dokarmiania pięknych kaczek i łabędzi, które przylatują nad San tuż obok mostu – zapewnił rzecznik prasowy UM w Przemyślu Witold Wołczyk.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy."Fachowcy, przede wszystkim ornitolodzy, mówią, że pieczywo zawiera dużo soli, konserwantów i spulchniaczy. Po zjedzeniu go ptaki tylko na chwilę są szczęśliwe, ale później, niestety, umierają! (.. Przecież można - tak robię - kupować chleb bez chemicznego śmiecia . Taki też można kupić ,ale nie w super, hipermarketach , lecz w małych piekarniach . Więc w czym problem , zwłaszcza ,że ptaki dokarmiano od " zawsze".
Wydaje mi się panie redaktorze że z tym umieraniem Pan przesadził.Ptaki czyli zwierzęta nie umierają tylko zdychają a i jakoś są dokarmiane od początku zimy i nie widać żeby w tej garstce stałych bywalców przybrzeżnej "stołówki" zwiększyła się "umieralność",no chyba że "zgony" występują gdzieś po cichu ,ale łabędzie się trzymają ,kaczki natomiast trudno rozpoznać czy to stare czy już nowa partia ;) Pozdrawiam.
To tak samo jak koty nie powinny pić mleka, gdyż po 8 tygodniu życia zanika u nich możliwość trawienia laktozy. Mało kto bierze to pod uwage, bo przecież od zawsze koty ponoć mleko piły. Ale to tylko bajki. Karmienie wyłącznie pieczywem ptaki może prowadzić do zwyrodnieniowych chorób piór (tzw. anielskie skrzydło)."Anielskie skrzydło (ang. angel wing, crooked wing) – zespół chorobowy występujący głównie u ptactwa wodnego. Objawia się deformacją ostatniego stawu w skrzydle, w wyniku czego lotki, zamiast układać się wzdłuż ciała, zaczynają wystawać prostopadle na zewnątrz"Może jednak warto poczytać tu i tam i nie szkodzić, a pomagać?
"Fachowcy, przede wszystkim ornitolodzy, mówią, że pieczywo zawiera dużo soli, konserwantów i spulchniaczy. Po zjedzeniu go ptaki tylko na chwilę są szczęśliwe, ale później, niestety, umierają! (.. Przecież można - tak robię - kupować chleb bez chemicznego śmiecia . Taki też można kupić ,ale nie w super, hipermarketach , lecz w małych piekarniach . Więc w czym problem , zwłaszcza ,że ptaki dokarmiano od " zawsze".
Ale bzdury
Wydaje mi się panie redaktorze że z tym umieraniem Pan przesadził.Ptaki czyli zwierzęta nie umierają tylko zdychają a i jakoś są dokarmiane od początku zimy i nie widać żeby w tej garstce stałych bywalców przybrzeżnej "stołówki" zwiększyła się "umieralność",no chyba że "zgony" występują gdzieś po cichu ,ale łabędzie się trzymają ,kaczki natomiast trudno rozpoznać czy to stare czy już nowa partia ;) Pozdrawiam.