Przemyślanom do końca sezonu pozostało 11 meczów – 6 u siebie, 5 na wyjeździe. Spotkania domowe z: Żakiem Koszalin, AZS Politechniką Opole, Śląskiem II Wrocław, Polonią Warszawa, WKK Wrocław i Decką Pelpin. Spotkania wyjazdowe z: Hydro Truckiem Radom, Kotwicą Kołobrzeg, Astorią Bydgoszcz, Basketem Poznań i Sokołem Międzychód. I sprawę trzeba postawić jasno: w meczach domowych nie ma już miejsca na trochę niechlujne występy i porażki a’la 86:89 z AZS AWF Mickiewicz Katowice, jeśli się myśli o zachowaniu I-ligowego bytu. Bo oczekiwanie na sprawienie niespodzianki na obcej hali z taką grą jak obecnie jest czekaniem na nierealne.
Lukrowanie, tworzenie przyjaznej atmosfery, dodawanie otuchy, słynne „nic się nie stało, w kolejnym meczu będzie lepiej...” przez wiernych i zakochanych w baskecie kibiców Niedźwiadków jest cokolwiek miłe i potrzebne. Choć cierpliwość części z nich powoli się kończy, a co bardziej porywczy domagają się... zmian. Pewnie trenera. Pewnie, bo nikt tego otwarcie nie wyartykułował. To bzdura. Ponury żart. Owszem, zmian można było oczekiwać, ale w strukturze zespołu. Do tego jednak nie doszło. Widząc systematyczne, wręcz notorycznie powtarzające się problemy z utrzymaniem pełnosprawności ogółu, zupełnie nie rozumiem inercji osób decyzyjnych w niedawnym okienku transferowym. Nie rozumiem dlaczego nie skorzystano z możliwości zwiększenia rotacji w ubogim zestawie personalnym. Sentymenty należało schować do kieszeni. Tym bardziej, że – moim zdaniem – część zawodników nie daje temu zespołowi tego, czego można było od nich oczekiwać kilka miesięcy temu, a część zawodników nie zrobiła takich postępów, na jakie można liczyć po już pół roku intensywnej pracy i bycia I-ligowcem. Jak to zobrazować? Najlepiej spróbować sobie wyobrazić, jak wyglądałoby funkcjonowanie teamu bez Carrena Wilsona jr. Ktoś jednak tak zdecydował, ktoś wziął to na klatę i trzeba to uszanować.
W tej całej „cukrowej” otoczce, kilogramach pozytywnej energii gdzieś zakamuflowała się jedna, fundamentalna kwestia: wynik. Nikt od Niedźwiadków nie wymaga walki o wyższe cele niż utrzymanie się w tym sezonie w I lidze. Takie zresztą były założenia. Nikt nie wymaga gry w play-offach, choć byłby to sympatyczny dodatek do sezonu. Oczywiście, że chcą, że walczą, że mają ambicję i wielkie pokłady energii. Ale w ostatecznym rozrachunku, nie będzie to miało absolutnie żadnego znaczenia. To brutalne, ale finalnie liczyć się będzie wynik.
Masz lepszy bilans od sąsiada w tabeli – żyjesz. Nie masz – sportowo umarłeś. Zupełnie nieważne jest, że masz kapitalną grupę kibiców, którzy pójdą za tobą na koniec świata, nieważne jest, że robisz wszystko, aby tworzyć wyjątkową aurę wokół zespołu i pomysłu na niego, że wszystko funkcjonuje idealnie, jest pasja i ogromne zaangażowanie. I nie jest to żadne wymądrzanie się zza klawiatury, bo: Daniel Puchalski, Mariusz Zamirski, Tomasz Przewrocki czy Paweł Trojnar doskonale o tym wszystkim wiedzą. Nie z teorii, z praktyki.
Niestety, choćby nie wiadomo jak żyć sloganami, zapewnieniami o ciągłej pracy, projekt stworzony i finansowany przez Artura Lewandowskiego musi mieć i ręce, i nogi. A to, niestety, determinuje wynik. Rozwój indywidualny zawodników, tworzenie znacznie szerszej bazy niż pierwszy zespół, musi iść w parze z wynikiem. Jeśli tego nie będzie, wszystkie plany i marzenia będzie można odłożyć na półkę. To bardzo proste przełożenie. W koszykówkę albo się bawi, albo się w nią gra. Jeśli będzie się pielęgnować to pierwsze, można w nieskończoność powtarzać, że... „nic się nie stało, w kolejnym meczu będzie lepiej...”. Lukrować bez opamiętania. I pewnego dnia obudzić się z ręką w nocniku. Jeśli to drugie, trzeba wreszcie pokazać to na parkiecie. Oczywiście można i jedno, i drugie. Ale to przywilej koszykarsko zamożnych. Przemyskie Niedźwiadki póki co takimi nie są. Ledwie miesiąc (między końcem listopada a końcem grudnia ub.r.) wejścia na wyższy poziom to zdecydowanie za mało. Ale... Wciąż jednak w tym sezonie można wiele wygrać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze