Jeśli ktoś chce „umierać” ze strachu, poczuć dreszcz emocji czy rosnącą adrenalinę lub w ciągu kilkudziesięciu minut przeżyć odmienne stany świadomości wcale nie musi iść do kina na horror czy marzyć o wędrówce slumsami wielkich miast. Nie musi wsiąść do wagonu rollercoastera. Wystarczy, że raz na jakiś czas obejrzy mecz w wykonaniu ORLEN Upstream SRS Przemyśl. To absolutnie szalona ekipa. Szalona inaczej. Szalona z wielkim charakterem.
Zbierając w całość wszystkie perypetie, fatalne zbiegi okoliczności i pech uczciwie trzeba powiedzieć, że ekipa Przemysława Korobczaka nie miała prawa wygrać meczu otwierającego zmagania w 2022 r. w Lidze Centralnej. Nie dlatego, że Nielba była poza ich zasięgiem, a dlatego, że suma nieszczęść, jakie się im przydarzyły, rzuciłaby na kolana niejednego chojraka.
Do Wielkopolski wyjechali w bardzo okrojonym składzie. Juniorzy (Kacper Kielar, Kamil Guzdek, Michał Kipp) w tym samym czasie występowali w turnieju 1/16 Mistrzostw Polski Juniorów w Olsztynie. Chory jest Adam Iwasieczko, poważnie kontuzjowany Daniel Dutka. Spore problemy z plecami wróciły do Tomasz Kulki. Białoruski kołowy Dzianis Krytski wracał ze świąt do zespołu… kilka dni. Miał potężne, kompletnie niezrozumiałe problemy na granicy, aby wjechać do Polski! Do drużyny dołączył kilka godzin przed meczem. Wystarczy, aby stwierdzić, że nie rywal, a wymienione przeciwności były głównym problemem i determinowały wszystko.
II połowa miała dwa oblicza. Diametralnie różne. Wejście w drugie 30 minut ekipa P. Korobczaka miała genialne. Skutecznością imponował P. Stołowski. W 34. min było 8:16 i wydawało się, że gospodarze jednak nie dadzą rady odwrócić losów spotkania. W 39. min, dobijając niewykorzystany rzut karny, trafił T. Kulka. Rezultat wciąż był bardzo korzystny – 13:19. Wówczas jednak bardzo problematyczną czerwoną kartkę otrzymał Dzianis Krytski. Ostoja defensywy w tym pojedynku. To rozochociło graczy Nielby. Naraz przebudził się P. Gregor, który między 40. a 50. min rzucił aż 6 bramek. Przemyślanom zaczęło brakować pary. Z kontroli absolutnej spotkania zrobił się horror. Na 10 minut przed końcem gospodarze przegrywali ledwie 20:22. Końcówka nie była dla kibiców o słabych nerwach. Ambicja, wola walki, ale i parkietowe cwaniactwo to elementy, dzięki którym na niecałe 120 sekund przed końcem udało się wyjść na prowadzenie 24:28. To był decydujący moment, choć podopieczni P. Korobczaka nie byliby sobą, gdyby w niepewności nie utrzymywali kibiców do ostatniej syreny. Łatwo oddane piłki sprawiły, że na 9 sekund przed finalną syreną gospodarze doprowadzili do stanu 27:28. Na szczęście na więcej goście im nie pozwolili.
Nielba Wągrowiec – ORLEN Upstream SRS Przemyśl 27:28 (7:12)
Nielba: Gawlik, Dąbrowicz, Jankowski – Chomka 0, Boneczko 0, Gregor 9, Świerad 0, Drzazgowski 6, Skrzypczak 0, Marcinkowski 0, Widziński 2, Przychodzień 8, Duszyński 0, Kelm 2.
ORLEN Upstream SRS: Barnaś, Sar – Biernat 4, Walczyk 0, Mochocki 1, Stołowski 8, M. Kroczek 1, Krytski 0, Kubisztal 1, Światłowski 7, Kulka 6.
Sędziowali: Tomasz Rosik i Przemysław Stężowski (obaj z Lubina). Kary: Nielba – 12 min; ORLEN Upstream SRS – 14 min. Czerwone kartki: Marcinkowski (58. – gradacja kar) oraz Krytski (39. – faul). Widzów: 300.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze