Choć można rzec, że to pierwsze koty za płoty, jarosławscy tenisiści stołowi inauguracyjny mecz nowego sezonu LOTTO Superligi w Suchedniowie powinni wygrać. Występując w optymalnym składzie, zdołali cudem wywalczyć ledwie punkt.
Pod nową nazwą (o podpisaniu umowy sponsorskiej z firmą Oxynet obok – przyp. aut.), w zupełnie nowym personalnym zestawieniu podopieczni Kamila Dziukiewicza rozpoczęli rywalizację w kolejnym sezonie w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce.
Jak już kilka razy wspominaliśmy z zespołem pożegnali się wszyscy zawodnicy występujący w zeszłej kampanii, czyli: Sathiyan Gnanasekaran (Indie), Konstantinos Angelakis (Grecja), Eric Jouti (Brazylia), Grigorij Własow (Rosja) oraz Mateusz Czernik, Dawid Jadam i Szymon Brud. Nowym jarosławski team stworzyli: Amirezza Abbasi (Iran), Jaroslav Żmudenko (Ukraina), Minha Hwang (Korea Południowa), Woo Hyeonggyu (Korea Południowa) oraz Alan Kulczycki. Trudno było (i wciąż jest) prorokować, na co stać ten team, ale analizując poczynania poszczególnych zawodników, wyglądało (i wciąż wygląda) to obiecująco. Trudno też jest wskazać, kto będzie liderem tego zespołu, bo pewnie takie aspiracje ma i Pers, i pierwszy z Azjatów.
Na inaugurację sezonu K. Dziukiewicz miał zestaw optymalny. Gotowi do gry byli J. Żmudenko i A. Kulczycki, a z dwójki potencjalnych liderów w Suchedniowie zameldował się A. Abbasi. Takim komfortem nie dysponowali gospodarze, bo ich zagranicznym liderem jest Japończyk Asuka Machi, który trafił do Orlicza z LOTTO Polski Cukier Gwiazdy Bydgoszcz, ale na pierwszy mecz z Oxynetem nie był do dyspozycji. Zamiast niego w składzie pojawił się inny przedstawiciel Kraju Kwitnącej Wiśni, ledwie 16-letni Kowa Nakamura. W roli lidera zespołu ustawiony został Robert Floras, który w okresie przygotowawczym był bliski przejścia (a raczej powrotu) do Jarosławia.
Brak A. Machiego był szansą dla jarosławian nawet na zgarnięcie kompletu punktów. K. Dziukiewicz nieco zaryzykował z ustawieniem, ale miało to swój sens. Wszystko legło w gruzach, kiedy uczestnik niedawnych Mistrzostw Europy w Monachium Jaroslav Żmudenko, w których zaprezentował się z naprawdę niezłej strony, zupełnie nieoczekiwanie[paywall] nie sprostał nastolatkowi z Japonii. Nie ma co ukrywać: to była niemiła niespodzianka, bo J. Żmudenko takie spotkania musi wygrywać, jeśli jarosławianie myślą w tym sezonie o czymś więcej niż utrzymanie się w LOTTO Superlidze.
Pierwszy punkt dla gospodarzy zdobył jednak R. Floras, ale musiał się ogromnie natrudzić, aby zmóc niezwykle ambitnego 16-letniego A. Kulczyckiego. To co nastolatkowi z Jarosławia się nie udało, zrealizował jego równolatek z Japonii. Bardzo doświadczony ukraiński tenisista stołowy prowadził w setach 1:2, ale potem zupełnie nieoczekiwanie dał się zepchnąć do głębokiej defensywy i równie nieoczekiwanie przegrał ten pojedynek. Gospodarze prowadzili 2:0 i byli o krok od triumfu.
Nadzieje Oxynetu podtrzymał A. Abbasi, który pewnie ograł Daniela Bąka. Do remisu w spotkaniu doprowadził J. Żmudenko, który nieco zrehabilitował się za porażkę z 16-latkiem. W meczu z R. Florasem był już nad przepaścią – przegrał pierwszego seta do 4, w drugim przegrywał już 10:7. Zachował jednak zimną krew i doprowadził do remisu. Niestety, to było wszystko, na co pozwolili gospodarze. Ich bardzo kombinowany debel Daniel Bąk – Piotr Cyrnek okazał się lepszym od równie egzotycznego duetu Alan Kulczycki – Amirezza Abbasi. A to oznaczało zdobycie przez zespół z Suchedniowa dwóch punktów. Oxynet Jarosław na dzień dobry z Superligą musiał zadowolić się punktem.
Chyba jednak nie tak można było sobie wyobrażać inaugurację sezonu w wykonaniu jarosławskich tenisistów stołowych. Kolejne spotkanie w LOTTO Superlidze Oxynet rozegra 11 września br. z TTS Polonią w Bytomiu. W swojej hali jarosławianie zaprezentują się 14 października br. w derbowym spotkaniu z Fibrain KU AZS Politechnika Rzeszów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze