W Daemen College w Amherst, w stanie Nowy Jork, nazwa Przemyśl nikomu nie jest obca. Co najwyżej trudno ją miejscowym wymówić, ale miasto stało się dla tamtejszej społeczności akademickiej synonimem polskości. Wszystko to za sprawą prof. Andrew K. Wise’a, który od kilku lat organizuje regularnie wyjazdy z młodzieżą do naszego miasta, współpracując z przemyską Państwową Wyzszą Szkołą Wschodnioeuropejską oraz Towarzystwem Przyjaciół Nauk.
Tym razem prof. Wise i jego kolega z Katedry Sztuk Widowiskowych Wizualnych dr Brian Hammer, który również był w Przemyślu latem tego roku, zaangażowali się w organizację wystawy prac słynnego krynickiego Nikifora. Jej wernisaż odbył się[paywall] 10 września w uczelnianej galerii Peter and Elizabeth C. Tower Gallery.
Pokazano 50 akwarel tego artysty, który jest jednym z najważniejszych przedstawicieli prymitywizmu w XX w. na świecie, a którego postać od lat wzbudza zainteresowanie. Polski artysta łemkowskiego pochodzenia miał bowiem typową tożsamość pogranicza. Za życia żyjący samotnie, w nędzy, mówiący bełkotliwie, był przez wielu uważany za upośledzonego psychicznie kalekę. Bezbłędnie te paradoksy w życiu Epifaniusza Drowniaka (bo właściwie tak nazywał się Nikifor) pokazuje film Mój Nikifor Krzysztofa Krauze, pokazywany na zakończenie wernisażu. Warto podkreślić, że wśród zgromadzonych na tym wydarzeniu gości byli m.in.: wicerektor Daemen College dr Michael Brogan (mocno wspierający polski program), kadra uczelni, a także przedstawiciele miejscowych Łemków oraz Polonii, w tym polscy wykładowcy z zaprzyjaźnionego Canisius College oraz dr Jacek Frączak z uniwersytetu stanowego Missuori, obok profesorów Wise’a i Hammera główny pomysłodawca i organizator wystawy. To dzięki dr. Frączkowi z Polski przyjechały akwarele i będą one pokazywane poza Amherst, jeszcze w Muzeum Polskim w Chicago oraz w galerii Meyer Library, należącej do Uniwersytetu Stanu Missouri.
Organizatorom pozostaje pogratulować pomysłu, a przemyślanom życzyć, by i nasze ścieżki w hrabstwie Erie były coraz mocniej widoczne. Tym bardziej, że Buffalo to miasto partnerskie Rzeszowa, który – mam wrażenie – tę amerykańską współpracę o wiele bardziej promuje.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze