Reklama

Nowe życie komedii ludzkiej, czyli boski przekład Boskiej

19/11/2021 13:15

„I nie będziesz przekładał wiernie, słowo w słowo, byś jako tłumacz nie wpadł w ciasną imitację” – pisał w I w. p.n.e. Horacy, „Nie słowo ze słowa, ale sens do wyrażenia sensu” wtórował mu w V w n.e. św. Hieronim. Jarosław Mikołajewski w najnowszym tłumaczeniu „Boskiej komedii” Dantego czyni dokładnie odwrotnie, bardziej odpowiednie dając rzeczy słowo. Podobnie zresztą jak sam autor poematu, wybitny językoznawca – skandalista średniowiecza, który być może przewraca się w grobie, ale po to, aby westchnąć „Meravigliosamente!” (fenomenalnie!).

Czy Mikołajewski nie zna reguł gramatyki i stylistyki, swobodnie traktując budowę wersu, rymy, inwersje, składnię języka potocznego, narażając się na zarzuty o niezgrabność stylu czy dziwaczność języka?

Tłumacz nie ukrywa, że czynił to niejako wbrew sobie, nie będąc pewnym wyborów, ale podążając za niesprecyzowanym imperatywem. Czyli za dantejskim volgare illustre, włoskim językiem potocznym, językiem florenckim, czy szerzej – dialektem toskańskim.

Autor doskonale rozumie, że czytelnik nie musi wiedzieć, czym był „kogut z Gallury”, nie znajdziemy więc w książce (uwaga !) ani jednego przypisu. Tłumacz podarował nam za to sam język ludowy jako komentarz.

Ten język można pokochać, dla niektórych będzie to miłość od pierwszego wejrzenia. Pozwala bowiem poczuć się nie tylko odbiorcą, ale odkrywcą nowych znaczeń. Dzięki temu językowi silniej niż w poprzednich tłumaczeniach wybrzmiewają kwestie filozoficzne, teologiczne, egzystencjalne, nie brak również, jak to w języku potocznym, elementów humorystycznych. Dawne, często płaskie światy stylistycznej elokwencji zastąpione zostały tu dodatkowo zaskakującym efektem głębi, jak w animacji 3, a nawet 4 D.

Reklama

Efekt hipnotyzujący

Fotografie autorstwa Jacka Poremby w ciekawy sposób wpisują się w tłumaczenie Mikołajewskiego. Obaj autorzy, uciekając od perfekcji w tradycyjnym rozumieniu, uzyskali w obrazie i w tekście efekt hipnotyzujący. Do poematu pełnego ludzi Mikołajewski dobiera zdjęcia plenerów bez ludzi. Inspirujący komentarz.

Jarosławowi Mikołajewskiemu udało się dać 700-letniemu poematowi Dantego una nuova bella vita. Niewątpliwie warto sięgnąć po to tłumaczenie. Dzięki odświeżonemu językowi dostrzegamy wyraźniej, że piekło, czyściec i raj to nasz codzienny teatr świata, że „świat zabarwiliśmy krwawo”, a napór popkultury często czyni nas „szalonymi owcami”.

Czytamy, jak zauważył Ryszard Kapuściński, swoisty reportaż, ale nie jest to reportaż z Piekła, Czyśćca i Raju. To reportaż ze współczesności. I wciąż, mimo pięknych przemów Beatrycze, nie znamy odpowiedzi na stawiane w nim pytania.

Reklama

Przemyśl po Warszawie i Krakowie

Na (trzecie po Warszawie i Krakowie) spotkanie z Jarosławem Mikołajewskim w najbliższy piątek, 19 listopada, o g. 17.30 zaprasza Przemyska Biblioteka Publiczna.  


Małgorzata Wilgucka
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama