W niedzielę, 8 marca, w budynku „Sokoła” w Sieniawie odbyło się spotkanie władz gminnych z mieszkańcami. Była to okazja, żeby rozliczyć się przed wyborcami z tego, co udało się do tej pory zrobić, nad czym trwają pracę i co aktualna ekipa ma jeszcze w planach. Pomimo że frekwencja nie była największa, nie obyło się bez emocji.
Spotkanie rozpoczęto od odczytania listy wszystkich ważniejszych inwestycji, które udało się zrealizować w latach 2013 – 2014. Wśród nich warto wymienić choćby: budowę placu zabaw w Sieniawie, modyfikację wieży ratuszowej i ukończenie modernizacji sieniawskiego Rynku, a także wyremontowanie i udostępnienie pod działalność kulturalną piwnic pod budynkiem „Sokoła” i inwestycje w infrastrukturę drogową.
Ogólną sytuację gminy burmistrz Adam Woś ocenia jako dobrą, stabilną. – Zadłużenie, owszem, jest, ale pragnę zwrócić uwagę na to, ile dało się dzięki temu zrobić. A nie jest to przecież takie zadłużenie, z którym nie dalibyśmy sobie rady. Udało się zrealizować także inwestycje, które były obiecywane i planowane przez dziesięciolecia, jak chociażby wybudować plac zabaw czy wykupić i wyremontować drogi powiatowe biegnące przez Sieniawę.
W beczce miodu nie brakuje jednak odrobiny dziegciu. Burmistrz bije na alarm w kwestii szkolnictwa. Sytuacja jest bardzo trudna, liczba dzieci z roku na rok ulega dramatycznym zmianom. Wraz ze spadkiem liczby uczniów zmniejszają się subwencje na cele oświatowe, w związku z czym gmina niedługo może sobie nie poradzić z utrzymaniem wszystkich szkół. Choć na razie nie mówi się wprost o planowanych zamknięciach, z wypowiedzi burmistrza można było wywnioskować, że takiej ewentualności się nie wyklucza. – Problem ten dotyczy nie tylko Sieniawy, to dzieje się również w innych gminach. Za wszystkim stoi niż demograficzny – tłumaczył burmistrz.

– Sześć ferm kurzych i kompostownia na jednym terenie? A co z odorem, w innych gminach nie chcą takich zakładów, a tu burmistrz w to wchodzi i się jeszcze tym chwali. Niech pan zapyta ludzi z Manasterza, jak to jest mieć takie obiekty pod nosem. Wszyscy mają tego dość i nikt nowy na takie tereny nie przyjeżdża, bo nie chce żyć w smrodzie. Poza tym wartość działek w takich miejscach spada – denerwowała się kobieta, która zaznaczyła, że kupiła działkę w Leżachowie i planuje się tam przeprowadzić, jednak ma poważne obawy w związku z planowanymi inwestycjami. – W Manasterzu te obiekty powstawały 30 lat temu, tutaj to będzie wykonane w nowoczesnej technologii i spełni wszystkie rygorystyczne normy. Gwarantuję, że żadnego odoru w okolicy tych obiektów nie będzie. Daję nie tylko gwarancję, ale także słowo honoru. Jeśli pani się u nas nie podoba, to w takim razie po co się pani do nas przeprowadza? Trzeba było się przeprowadzić gdzieś, gdzie są tylko krzaki i nic więcej – odpowiedział burmistrz w mało dyplomatyczny sposób.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze