Reklama

Oblężenie, dzień po dniu

14/07/2019 14:00

Dobra wiadomość dla miłośników historii Przemyśla. Południowo-Wschodni Instytut Naukowy wznowił wydanie Dziennika z oblężonego Przemyśla 1914-1915 Heleny z Seifertów Jabłońskiej. Poprzednie wydanie, z 2017 roku, rozeszło się błyskawicznie, co świadczy o dużym zapotrzebowaniu na literaturę wspomnieniową z okresu pierwszej wojny, a więc czasów, kiedy Przemyśl odegrał ważną rolę w wojennym teatrze.


fot.Jacek Szwic
Willa przy ulicy Smolki 20, w której mieszkała autorka Pamiętnika.

Pozycja jest o tyle interesująca, że pokazuje dramat oblężonego i zdobywanego miasta oczami cywila – kobiety, która bezpośrednio przeżywała głód, wszelkie niedostatki i uważała wojnę za coś najstraszniejszego, co ludzi mogło spotkać.

Helena z Seifertów Jabłońska urodziła się w 1864 roku w Zaleszczykach, w bogatej rodzinie inteligencko-urzędniczej. Do Przemyśla trafiła w sierpniu 1914 roku z Sanoka, gdzie po śmierci męża mieszkała z matką. Na prośbę siostry ciotecznej Kazimiery z Zollnerów Grandowskiej podjęła się opieki i administrowania willi i kilku kamienic czynszowych przy ulicy Smolki, należących do rodziny Grandowskich. Helena zaczyna pisać swój pamiętnik 1 sierpnia 1914 roku, w momencie wyjazdu z Sanoka. Kończy 29 sierpnia 1915 roku, kiedy Przemyśl jest już wolny.

Helena była znakomitym obserwatorem i oprócz bezustannych kłopotów z powierzonymi jej kamienicami opisuje nastroje cywilnej ludności. Stara się zdobywać informacje z frontów, śledzi ruchy wojsk i tak jak inni żyje nadzieją na zakończenie wojny. W administrowanych przez nią kamienicach kwaterują żołnierze różnych narodowości: Austriacy, Włosi, Węgrzy, Rumuni, wreszcie Rosjanie, a na końcu Niemcy.

Na przykład 21 marca 1915 roku pisała: „Całą noc słyszałam trzask i łomot wyłamywanych sztachet, pali, parkanów. Rano lament lokatorów, że maroderzy (maruderzy – JS) napadają i obawa rabunku zachodzi. (…) Próbowałam rozmówić się z maroderami, poszłam ze stróżem, ale z siekierami do nas się stawiają. (...)Wszystko wykradli, porąbali, boję się, że wezmą się za okna i drzwi. Wpadają do kuchni i porywają cokolwiek”.

W nocy 22 marca, przed poddaniem twierdzy na rozkaz dowódcy, generała Kusmanka, wysadzono forty, ważniejsze obiekty wojskowe i niszczono sprzęt. Helena napisała: „wtem z przerażającym hukiem wyleciała pierwsza prochownia, ziemia się zatrzęsła, szyb mnóstwo wyleciało. Z kominów buchły sadze i popiół. Drzwi się pootwierały, niektóre przedmioty pospadały z półek i ścian: pieców”.

Wprawdzie Pamiętnik jest obszerną pozycją, liczącą 644 strony, ale zapewne nie zniechęci to pasjonatów lokalnej historii.

Jacek Szwic


Helena z Seifertów Jabłońska

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Tadeusz - niezalogowany 2019-07-11 07:49:59

    Trzeba pamiętać,ze nie była to nasza wojna a jedynie naszych gnębicieli.Polacy jednak masowo ginęli w tym konflikcie jako mięso armatnie po obu stronach frontu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    misiek - niezalogowany 2019-07-11 08:42:45

    czytałem pierwsze wydanie najpiekniejsza książka o miłości do męża Jackazawsze na cmentarzu przystaję przed grobemi  ta Kochana ulica Smolki 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    rtu - niezalogowany 2019-07-14 15:37:55

    A ja myślałem ,że ktoś się w końcu wziął za remont tej rudery .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama