Zamieniona została tablica upamiętniająca miejscowości walczące z siłami OUN- UPA. Na nowej nie ma już Birczy. Ministerstwo Obrony Narodowej „zbiera informacje w tej sprawie”, a władze gminy nazywają to zdarzenie „niegodziwym, haniebnym i skandalicznym”.

fot.Ewaryst Fedorowicz
To samo miejsce 11 listopada.
Dwie tablice wmurowane w kolumnach Grobu Nieznanego Żołnierza odsłonił 10 listopada minister Antoni Macierewicz. Upamiętniają one miejsca walk żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego i oddziałów samoobrony, chroniących ludność polską przed siłami Ukraińskiej Powstańczej Armii i Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Na jednej z nich znalazła się również Bircza, która[paywall] stawiała opór ukraińskim nacjonalistom kilkukrotnie w latach 1945 – 46. Jakie było zdziwienie, kiedy następnego dnia Birczy już na tej tablicy nie było. Zaledwie po kilku godzinach została wmurowana nowa płyta.
Powód usiłowaliśmy ustalić w Ministerstwie Obrony Narodowej. – Obecnie departament, który zajmował się sprawą tablic, zbiera informacje na ten temat – usłyszeliśmy w biurze prasowym MON.
O domniemanych powodach zamiany tablic napisał ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski na blogu na stronie rmf24.pl. „Z informacji nieoficjalnych wynika, że uczyniono to pod presją strony ukraińskiej, a zwłaszcza Wołodymyra Wiatrowycza, szefa IPN w Kijowie, który od lat neguje banderowskie ludobójstwo na Polakach, Żydach i innych narodowościach oraz atakuje polskich patriotów. W tych dniach zarzucił on publicznie, że polskich wiosek przed UPA bronili „czekiści”. Tej narracji, popieranej przez prezydenta Petro Poroszenkę, w niesłychanie uległy sposób podporządkowali się niektórzy przedstawiciele obecnego obozu władzy w Polsce” – stwierdził duchowny, od wielu lat zajmujący się tematyką relacji polsko-ukraińskich.
Na zdarzenie zareagowały władze Birczy. Wójt Grzegorz Gągola i przewodniczący rady gminy Wojciech Bobowski zapowiedzieli, że będą protestować przeciwko – jak uznali – skandalicznej decyzji o usunięciu Birczy z tablicy pamiątkowej. „Władze samorządowe Gminy Bircza są zbulwersowane tym niegodziwym, haniebnym i jakże skandalicznym czynem” – napisali w oświadczeniu.
Stanowisko w tej sprawie ma przyjąć w najbliższym czasie rada gminy Bircza. Zostanie także wystosowany list otwarty od mieszkańców.
Starania rodzin ofiar UPA oraz różnych organizacji kresowych i patriotycznych o wmurowanie wspomnianych tablic trwały kilka lat. Wsparcia udzieliło kilku posłów, w tym wiceminister MON Michał Dworczyk i Tomasz Rzymkowski.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.A niby pan minister historii się uczył.Trzeba pomyśleć co się odsłania.
Brawo ELEKTORAT PiS,i tak nadal bedziecie na nich głosować
Brawo, dale bądźcie ślepo zapatrzeni w dojną zmianę
Widocznie z siłami OUN- UPA walczyło nie to wojsko co trzeba.Że innego poza LWP ne było to nieważne dla nowych "pis-aczy historii".
Na Pomniku Orląt Przemyskich też nie pisze o jakie miasto walczyli i z kim .
Bircza wymordowała się sama.Resztki ratowali upowcy.
Tutaj nie chodzi o tym czy były wypisane nazwiska, imiona, miejscowości. Tylko ta zmiana tablic ma z nas zrobić podległym upakrincom. Nigdy w życiu!
chodzi o jedną rzecz w Birczy Ukraincy dostali to na co zasłużyli
Poniżej komentarz do artykułu:>>"Trwa czwarta obrona Birczy" - Informacje - Życie Podkarpackie ...https://www.zycie.pl/informacje/artykul/16361,trwa-czwarta-obrona-birczy <<- który został szybko usunięty (ocenzurowany?) i chyba dla niepoznaki połączony z poniższym. Mam nadzieję, że Radakcja, (autor Paweł Bugira zechce to wyjaśnić?No i mamy tutaj taki tekst:>>Upamiętniają one miejsca walk żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego i oddziałów samoobrony, <<A cóż to za bzdury Pan redaktor wypisuje??? Jakie państwo podziemne??? Jakie oddziały samoobrony???Birczy nie bronił żaden żołnierz wyklęty czy państwa podziemnego.Birczy bronili poza kilkudziesięcioma cywilami, żołnierze LWP, KBW oraz funkcjonariusze MO, ORMO i UBP.W Birczy znajdowało się w sumie około 140 milicjantów, a także dwie ciężarówki wojsk NKWD.W Birczy stacjonowały wówczas: - ścisłe dowództwo oraz 2 i 3 batalion 28 pp. - przebywał tam batalion zbiorczy z 17 DP (podporządkowany dowódcy 28 pp), - jak również kompania zwiadu dywizyjnego, która operowała w ciągu dnia w terenie, a na nocny odpoczynek przybyła do tej miejscowości. Garnizonem dowodził ppłk Aleksander Wygnański."...Obszar Birczy znalazł się w strefie działania 26 taktycznego odcinka "Łemko". W jego skład wchodziły 4 sotnie: Burłaka, Huneczki, Jawa i Łastiwki.Pierwszy atak na Birczę miał miejsce 22 X 1945 roku, równocześnie z napadem na sztab i pododdziały manewrowe 30 pułku piechoty WP w Kuźminie. Atak został odparty.Drugie natarcie nastąpiło 30 XI 1945 roku. Brała w nim udział sotnia Burłaka. Wobec niepowodzeń zdecydowano o podjęciutrzeciego rozstrzygającego ataku, którego termin wyznaczono na 6/7 I 1946 roku, a więc w noc wigilijną rosyjskich świąt Bożego Narodzenia.Akcję zaplanował i prowadził porucznik "Konyk", a jej celem było spalenie miasta. Połowa kurenia, tj. sotnie U-4 i U-7 miały prowadzić uderzenie od wschodu i północnego-wschodu, celem odwrócenia uwagi obrońców od kierunków północnego i południowo-zachodniego, skąd miał nastąpić główny atak pozostałych sotni U-2 i U-6, oraz oddziału "Służby Bezpieki" (o nieznanej sile, zapewne czoty). Sotnią U-2 dowodził, w zastępstwie rannego w Kuźminie, - chorunżyj "Orśky". Napad był wyznaczony na godzinę drugą w nocy, ale w następstwie różnych przeszkód rozpoczął się na poszczególnych odcinkach niejednocześnie - około trzeciej..." - http://wojnawp.republika.pl/upa/bircza.html Trzeci atak na Birczę został po pięciu godzinach odparty, a mieszkańcy miasteczka i uciekinierzy zostali uratowani od niechybnej śmierci. Według wywiadu UPA, Birczy miało bronić 960 Żołnierzy WP i 140 milicjantów. Natomiast według danych polskich, l batalion 9 DP liczył faktycznie w tym czasie (na skutek demobilizacji) około 180-200 żołnierzy. Załogę Birczy mogło stanowić zatem maksymalnie około 500 osób, natomiast atakowało miasto około 550-600 upowców. Siły były prawie wyrównane, ale akcję napastniczą, zwielokrotniał moment zaskoczenia. Tym bardziej należy doceniać odwagę i umiejętności obrońców, spośród których wielu poświęciło swoje życie. Prawdopodobne straty polskie wyniosły 9 zabitych żołnierzy, w tym jeden oficer, kpt. Witold Hryniewicz – pomocnik szefa sztabu 28 pp oraz 5 rannych. Oprócz tego śmierć poniosło 11 osób cywilnych. W walce zginęło 23 żołnierzy UPA.Mając powyższe na uwadze - trudno aby obecna władza kraju gloryfikowała bohaterstwo żołnierzy LWP (uznawanych przecież za niepolskie wojsko), nie mówiąc już o milicjantach czy ormowcach.To że mali ludzie w rządzie zakłamują historię to przecież wiadomo - przykre jest, że Naród na to pozwala!
A niby pan minister historii się uczył.Trzeba pomyśleć co się odsłania.
Brawo ELEKTORAT PiS,i tak nadal bedziecie na nich głosować