Reklama

Odsłonięto tablicę poświęconą więźniom hitlerowskich obozów [ZDJĘCIA]

27/06/2017 13:30

– Śmierć prowadziła mnie strasznie długo. Cudem jej uniknąłem. Zaczęło się od Jarosławia. Droga wiodła do lagru. Tam nas dobijali. Pamiętam cały pociąg więźniów i marsz śmierci – wspomina 92-letni Kazimierz Kopeć, jedyny żyjący więzień obozów koncentracyjnych z Jarosławia. W środę, 14 czerwca, odsłaniał tablicę poświęconą jarosławskim więźniom hitlerowskich obozów koncentracyjnych na miejscowym dworcu PKP.

– Termin wybrano nieprzypadkowo. W ten dzień przypada rocznica pierwszego transportu więźniów do KL Auschwitz i Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady – przypomina Konrad Sawiński z jarosławskiego starostwa, współorganizatora wydarzenia.

Tablicę ufundowaną przez Instytut Pamięci Narodowej, a powstałą dzięki inicjatywie Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych odsłonił Kazimierz Kopeć, ostatni żyjący więzień hitlerowskich obozów pochodzący z Jarosławia w towarzystwie Artura Brożyniaka z IPN i mjr. Dariusza Tyla z jarosławskiego garnizonu. Uroczystość miała wojskową oprawę z apelem poległych i salwą honorową oraz pocztami sztandarowymi z jarosławskich szkół.

– Kwiaty pod tablicą złożyli przedstawiciele rodzin ofiar niemieckich obozów koncentracyjnych, parlamentarzyści i ich przedstawiciele, władze Jarosławia i powiatu jarosławskiego, Garnizonu Jarosław oraz dyrekcja Zespołu Szkół Budowlanych i Ogólnokształcących, kontynuator Państwowej Szkoły Budowlanej, z której wywodzili się pierwsi więźniowie KL Auschwitz – wylicza K. Sawiński. Wcześniej Rada Miasta Jarosławia zmieniła na wniosek starosty jarosławskiego nazwę placu przed dworcem PKP z pl. Więźniów Oświęcimia na plac Więźniów KL Auschwitz.

Tablica jest poświęcona wszystkim więźniom, którzy w latach 1939 – 1945 znaleźli się w niemieckich obozach koncentracyjnych i innych miejscach zagłady, a w szczególności więźniom z ziemi jarosławskiej, którzy trafili do KL Auschwitz w pierwszym transporcie.

Reklama

 

Śmierć nas prowadziła

– Oni już odeszli. Tylko ja zostałem – wspomina starszy mężczyzna. Stoi sam pod przygotowaną do odsłonięcia tablicą, przy której wartę honorową pełnią żołnierze. Ubrany w zniszczony pasiak z numerem P 87878. Przywołuje wspomnienia sprzed ponad 70 lat. Został aresztowany razem z bratem w czerwcu 1944 r. Brata rozstrzelali w lesie[paywall] kidałowickim razem Czesławą Puzon i braćmi Prośbami. – Usłyszałem, że idę także na śmierć, ale najpierw czeka mnie pobyt w obozie koncentracyjnym. Pamiętam. Gestapo nas prowadziło. Zawieźli nas pod Łańcut. Potem do Rzeszowa. Trafiłem do lagru w Pustkowie. Z Pustkowia zawieźli nas do Oświęcimia. Cały pociąg więźniów. Staliśmy przy głównej bramie. Obóz był przepełniony. Po czterech dniach wsadzono nad do pociągu – wspomina K. Kopeć. Trafił do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen. Spędził tam około roku, ocierając się o śmierć i, jak sam uważa, tylko cudem jej unikając. Po wyzwoleniu krótko przebywał w Niemczech, w angielskiej strefie okupacyjnej. Potem wsiadł na statek i przez Gdańsk wrócił do Jarosławia.

Reklama

Stojąc w czwartek przy odsłanianej tablicy był odzwierciedleniem tragedii, jaką przeszły miliony ludzi, przypomnieniem i jednocześnie protestem przed wojną, faszyzmem i obozami, których celem jest poniżenie, wyniszczenie i w końcu śmierć.


erka
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    zW - niezalogowany 2017-06-30 17:45:36

    NIEMIECKICH obozów koncentracyjnych.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama