Reklama

Odszedł Daryl Thomas. Pan Koszykarz

Była jesień 1995 roku. Druga runda nieistniejącego już Pucharu Korača. Hala przy ulicy Mickiewicza w Przemyślu pękała w szwach. Ludzie siedzieli, klęczeli, stali wszędzie. Nie mogło być inaczej, bo za moment na parkiet miały wybiec koszykarskie zespoły Polonii Przemyśl i greckiego Arisu Saloniki.

Arisu, który w tamtym czasie był jednym z lepszych zespołów w Europie. Tuż przy linii bocznej kibice kotłowali się w kilku rzędach. W pewnym momencie do kilkuletniego chłopczyka, który nic nie widział, podbiegł On. Wziął go na ręce i przeniósł do pierwszego rzędu… Nikt nie miał śmiałości, aby rzec choćby słowo. Taki był…

Był wspaniałym człowiekiem. Zawsze uśmiechniętym, życzliwym, choć poczucie humoru potrafił dzielić z profesjonalnym podejściem do tego, co robił. Mimo że przez kilka lat w zespole Polonii występowało kilkudziesięciu zagranicznych koszykarzy, na zawsze pozostał numerem jeden. Mimo że autorami największych w historii Przemyśla (i najprawdopodobniej nigdy więcej nie mających prawa się powtórzyć) sukcesów w tej dyscyplinie sportu był zespół, On był głównym ich architektem. Większość sportowych miłośników pióra napisało, że był jednym z najlepszych koszykarzy drugiej połowy lat 90. ubiegłego wieku na polskich parkietach. Nie, moi drodzy młodzi przyjaciele! Był jednym z najlepszych, najwszechstronniejszych koszykarzy, którzy biegali po polskich koszykarskich parkietach w ogóle.

Reklama

Tak wiele potrafił… Z łatwością przychodziło mu zdobywanie ekskluzywnego triple-double, o którym całe zastępy koszykarzy mogło i może jedynie pomarzyć. Mając 201 cm wzrostu, potrafił znakomicie odnajdywać się tak na pozycji nr 1 (point guard), jak i nr 4 (power forward). Potrafił – jak niewielu – inteligentnie bawić się tym co robi w bardzo niekonwencjonalny sposób. Potrafił perfekcyjnie wręcz antycypować parkietowe wydarzenia, a jego wirtuozerskie no look pass’y zahaczały o koszykarską poezję. Był niesłychanie uniwersalnym i błyskotliwym zawodnikiem.

Był… 28 marca br. dotarła ze Stanów Zjednoczonych bardzo przykra informacja. W wieku 52 lat na atak serca zmarł Daryl Thomas. Kilka razy sprawdzałem, czy to może jakaś pomyłka. Niestety, nie.

Reklama

Miał „papiery” na granie w wielki basket. Urodził się w Chicago. Wyszedł spod ręki słynnego Gene’a Pingatore’a, legendy St. Joseph High School. Potem trafił po skrzydła jeszcze bardziej charyzmatycznego Bobby’ego Knighta do Uniwersytetu w Indianie. Przez cztery lata był gwiazdą tej uczelni, a podsumował je mistrzostwem NCAA w 1987 r. Jako kapitan zespołu zdobył 20 pkt. w finałowym spotkaniu z Syracuse University. Tego samego roku trafił do NBA, wybrany w drafcie przez „Królów” z Sacramento. W 1999 r. jego nazwisko zagościło w Galerii Sław Koszykówki stanu Illinois.

Do „Przemyskich Niedźwiadków” w 1994 r. sprowadził go trener Tomasz Służałek. Grał w Przemyślu trzy lata. Wspólnie z kolegami z zespołu sięgnął po wicemistrzostwo (1995 r.) i brązowy medal (1996 r.) Mistrzostw Polski. W 1995 i 1996 r. był uczestnikiem Meczu Gwiazd Polskiej Ligi Koszykówki. W 1997 r. jednym z bohaterów spotkania Polska – Gwiazdy PLK.

Reklama

Po powrocie do ojczyzny zajął się trenerką. Przez osiem lat był asystentem szkoleniowca w St. Joseph High School. Od 2011 r. instruktorem koszykówki oraz kierownikiem ds. rozwoju zawodników w Chicago White Sox Academy, jednej z wielu satelitarnych ekip „Byków” z Chicago. Miał dwa wielkie marzenia. Pierwsze się spełniło. Dwa lata temu został głównym trenerem zespołu szkoły średniej Montini Catholics Lombard w stanie Illinois. Z drugim – wprowadzeniem w świat basketu swojego syna – nie zdążył...

Wspaniale było Cię znać i oglądać, Panie Koszykarzu!


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Snowid - niezalogowany 2018-04-04 10:52:08

    Tekst wart Daryla, Daryl wart takiego tekstu. Dzięki Daryl, dzięki M.G.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    XXL - niezalogowany 2018-04-04 11:51:44

    Panie Mariuszu-super tekst ,trzeba odszukać protokół meczu we W rocławiu i pobity rekord strzelecki w jednym meczu , chyba 54 pkt ,bo Młynarski miał chyba 52pkt . A chyba byłeś na tym meczu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    loki - niezalogowany 2018-04-04 11:53:56

    Czyżby drużyna z Nieba potrzebowała wspaniałego koszykarza i człowieka ? [i] [i] [i]

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama