Ósmej porażki, po której tylko krok dzieli od strefy spadkowej Ligi Centralnej, doznali piłkarze ręczni ORLEN Upstream SRS Przemyśl. Tym razem jak najbardziej zasłużenie polegli w Wieluniu z tamtejszym MKS-em.
W Wieluniu przemyślanie mieli udane ostatnie 10 minut pojedynku. Co z tego, że potrafili wówczas rzucić jedną trzecią bramek z całego 60-minutowego dorobku? Co z tego, że na niecałe dwie minuty przed finałem tracili do gospodarzy dwa trafienia? Można ich pochwalić za walkę, ale i zadać pytanie: gdzie byli przez 50 minut? Dlaczego po raz kolejny łatwo pozwolili się sprowadzić do parteru, do roli zespołu goniącego?
Podopieczni Przemysława Korobczaka ciągle w tym sezonie gonią. Gonią rywala, gonią rezultat, gonią uciekający czas, gonią, szukając zaginionej formy i pryśniętych jak bańka mydlana umiejętności i możliwości. Mogą nie dogonić…
W 50. min potyczki w Wieluniu wszystko było jasne. Bardzo dobrze spisujący się w tym sezonie MKS wygrywał 27:18 i nie było takiej możliwości, aby ten pojedynek przegrał. Pozwolił gościom na chwile euforii, fantazji, ale na tyle, aby nie zaprzepaścić dorobku 50 minut, podczas których solidnie pracowali, aby zupełnie zdominować wciąż zagubionych, wciąż nie mogących znaleźć własnego stylu gry gości.
MKS Wieluń – ORLEN Upstream SRS Przemyśl 31:27 (14:10)
MKS Wieluń: Wieloch, Chuć – Kowalik 0, Węcek 2, Golański 8, Krzaczyński 8, Chłód 0, Hanas 0, Bernaś 1, Rogaczewski 4, Bednarek 0, Bożek 6, Królikowski 2.
ORLEN Upstream SRS: Nowak, Sar – Kielar 3, Walczyk 0, K. Kroczek 0, Ćwięka 6, Biernat 0, Makuła 1, Wandzel 3, Krytski 3, Kubisztal 1, Makowiejew 4, Światłowski 2, Kulka 4.
Sędziowali: Andrzej Gratunik (Zielona Góra) i Mariusz Wołowicz (Wtórek). Kary: MKS Wieluń – 6 min; ORLEN Upstream SRS – 10 min. Widzów: 120.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze