Nie malejące, a wręcz potęgujące się problemy taktyczno-mentalno-personalne nie pozwalają piłkarzom ręcznym ORLEN Upstream SRS Przemyśl jak równy z równym rywalizować obecnie z takimi zespołami jak AZS AWF Biała Podlaska. Dominacja wicelidera tabeli była absolutna i choć z tym przeciwnikiem przemyślanom nigdy się nie grało łatwo (w poprzednim sezonie ulegli na wyjeździe 36:25, a co było potem, wszyscy kibice wiedzą…), za bardzo nie widać perspektyw na diametralną zmianę sytuacji.
Z takim a nie innym scenariuszem spotkania w Białej Podlaskiej można było się liczyć. Można było założyć, że faworyt, jakim bezwzględnie byli akademicy, ze swojej roli wywiąże się bez większych problemów. Niestety, wywiązał się bez jakichkolwiek problemów. Dysponujący potężną ofensywną siłą bezlitośnie rozstrzelał zdecydowanie najgorszą w Lidze Centralnej defensywę. Jedno jest pewne (i w tej kwestii nie ma jakiejkolwiek dyskusji czy rozkładania ochronnego parasola): jeśli przemyślanie myślą o wejściu na odpowiednie tory, muszą zupełnie zmienić podejście do gry w obronie. Ze średnią ponad 32 traconych bramek na mecz nie mają w tej lidze czego szukać.
Na pierwsze trafienie na parkiecie hali sportowo-widowiskowej przy ul. Marusarza 8 przemyślanie zdobyli się dopiero w 7. min po rzucie Szymona Światłowskiego, kiedy wicelider wygrywał 3:0. Po kwadransie gry wydawało się, że akademicy zaczęli marsz po pewną wygraną, obejmując prowadzenie 7:3. „Siódemkę” wzorowo sfinalizował Norbert Maksymczuk. Goście jednak potrafili się jeszcze ogryźć. W 22. min z koła trafił Janusz Wandzel na 10:8, ale to było wszystko, na co podopiecznych P. Korobczaka w Białej Podlaskiej było stać. Owszem, późniejsze kilkuminutowe zrywy, nieco niwelowały straty, ale wówczas mecz był już dawno rozstrzygnięty.
Fragment między 23. a 27. min był decydujący dla finalnego rezultatu. Wygrany przez bialczan 5:1. Na trzy minut przed zejściem do szatni, po rzucie Bartosza Ziółkowskiego było już 15:9. Z 6 bramkami przewagi miejscowi udali się na antrakt.
Definitywnie całą sprawę załatwili w ciągu pierwszych czterech minut II połowy. Seria 4:0 i w 34. min, kiedy ponownie nie pomylił się B. Ziółkowski, gromili przemyślan różnicą już 10 bramkami – 22:12. Ale na tym nie poprzestali. W 40. min osiągnęli najwyższą w tym pojedynku przewagę. Filip Lewalski dał im prowadzenie 26:14. I jak to zwykle bywa, przy tak absolutnej dominacji przytrafiają się momenty dekoncentracji. Wówczas przemyślanie potrafili nieco odrobić straty. Jak choćby między 45. a 47. min, kiedy trafili czterokrotnie wobec jednej bramki akademików. W tym okresie błysnął Tomasz Biernat, ale, niestety, w pojedynkę nie miał szans cokolwiek więcej zdziałać. To on trafił w owej 47. min na 28:22, to on w 52. min doprowadził wynik do stanu 29:24, co – patrząc całościowo na to starcie – było rezultatem wspaniałym dla przemyślan. Na 5 bramkach straty jednak się nie skończyło. Końcówka spotkania w całości należała do odrodzonych gospodarzy, którzy ostatecznie rozgromili ORLEN Upstream SRS różnicą 9 bramek.
AZS AWF Biała Podlaska – ORLEN Upstream SRS Przemyśl 35:26 (18:12)
AZS AWF BP: Adamiuk, Wiejak – Maksymczuk 5, Łazarczyk 4, Ziółkowski 6, Tarasiuk 0, Niedzielenko 6, Szendzielorz 2, Stefaniec 5, Mazur 2, Kozycz 1, Kandora 0, Antoniak 3, Lewalski 1, Baranowski 0, Kwiatkowski 0.
ORLEN Upstream SRS: Nowak, Sar – Walczyk 0, Guzdek 1, K. Kroczek 0, Ćwięka 0, Biernat 7, Makuła 5, Świt 1, M. Kroczek 2, Wandzel 3, Krytski 1, Kubisztal 0, Makowiejew 3, Światłowski 3, Kulka 0.
Sędziowali: Grzegorz Młyński (Zwoleń) i Dariusz Żak (Radom). Kary: AZS AWF BP – 14 min; ORLEN Upstream SRS – 14 min. Czerwone kartki: Tarasiuk (47. – faul) oraz Krytski (59. – faul). Widzów: 600.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze