Reklama

Otwarto ekspozycję poświęconą przemyskiemu artyście Marianowi Strońskiemu

18/10/2015 18:00

W ubiegłym tygodniu w Muzeum Historii Miasta Przemyśla, będącym oddziałem Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej, otwarto stałą ekspozycję poświęconą Marianowi Strońskiemu.

– Ekspozycja została zaaranżowana w trzech salach– opowiada Katarzyna Winiarska, kurator wystawy. – Ściany każdej z nich pomalowano innym kolorem, aby podkreślić podział tematyczny. Pierwsza sala, „brązowa”, poświęcona jest życiu prywatnemu i zawodowemu artysty, a także jego warsztatowi. Mamy tutaj pamiątki rodzinne, rzeczy osobiste, takie jak korespondencja malarza do żony, portrety córki i teściowej oraz jedyny ze znanych autoportretów Strońskiego. W sali „zielonej” zaprezentowana została[paywall] realistyczna twórczość Strońskiego: portrety, pejzaże, martwe natury, weduty. Ten podział ma na celu nie tyle pokazanie rozwoju i przemian stylowych artysty, lecz bogactwa i różnorodności form, którymi operował twórca. Stroński malował szerokimi pociągnięciami pędzla, grubo nakładając farbę, ale także plamami i płasko, różnicując formy za pomocą koloru, a nie światłocienia. Innym razem znowu malował gładko, miękko i światłocieniowo, jeszcze innym ekspresyjnie i zamaszyście. Jednak każdy z tych stylów był charakterystyczny tylko dla Mariana Strońskiego. Jednym z tematów, który był obecny przez cały okres jego twórczości, był portret. Malował członków swojej rodziny, znajomych, a także na zlecenie. Był bardzo cenionym portrecistą. Oprócz malarstwa uprawiał również grafikę. Artysta posługiwał się głównie techniką miękkiego werniksu i suchej igły, rzadko akwafortą i akwatintą. Z lat trzydziestych pochodzą pierwsze odbitki pokazujące malownicze zaułki Przemyśla, z których Stroński jest najbardziej znany. Są to głównie widoki przemyskich kościołów i zamku, a także zamku w Krasiczynie. Często łączył je w zestawy, wkładał do teki, na której licu naklejał małą rycinę z herbem Przemyśla lub kartuszem, z napisem „Krasiczyn”. To „Teki Przemyskie” i „Teki Krasiczyńskie”.

Od świata rzeczywistego do syntezy

Stroński przez lata wracał do tych samych motywów kompozycyjnych. Wykorzystywał ten sam wzór, aby wykonać grafikę, obraz, akwarelę. Pomagała mu w tym fotografia, którą posługiwał się jak szkicownikiem: utrwalał inspirujące go motywy, kompozycje, szybko mógł dzięki niej zatrzymać ulotne światło.  Pozwalała również na dokładne przenoszenie danego motywu na inny materiał: matrycę drukarską, papier, płytę czy płótno. Podobnie przemyślane i zaplanowane są prace abstrakcyjne Mariana Strońskiego. Wykonywał do nich szkice w postaci kolaży. Z wycinków gazet, kolorowych papierów tworzył kompozycje, zestawiał różne kształty, podmalowywał je, a następnie przenosił na większy format. Nigdy nie są to jednak czyste abstrakcje. Stroński wychodził od świata rzeczywistego: pejzażu, wnętrza, martwej natury, upraszczał go i dochodził do syntezy.

Reklama

Marian Stroński urodził się w 1892 roku we wsi Łozowa, koło Tarnopola. Jako ośmioletni chłopiec przyjechał do Przemyśla, z którym związał się do końca życia. Studiował malarstwo na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, a następnie w Wiedniu. Po sześcioletniej służbie wojskowej na dobre zajął się twórczością. W okresie międzywojennym brał udział w wielu wystawach malarstwa w Przemyślu, Lwowie, Warszawie, Katowicach, Łodzi, Paryżu.

W tym czasie wykonywał również polichromie w wielu kościołach, między innymi w Przemyślu, w kościele oo. Salezjanów oraz hali przemyskiego dworca kolejowego i restauracji dworcowej. W 1936 roku zamieszkał w Warszawie, gdzie we wrześniu 1939 roku zniszczeniu uległo jego mieszkanie i pracownia wraz z nagromadzonym dorobkiem i kolekcją zabytków.
Od wybuchu wojny Stroński związał się już na stałe z Przemyślem. Tutaj założył rodzinę, prowadził działalność edukacyjną dla młodzieży w założonej przez siebie szkole malarstwa i rysunku.  Aktywnie uczestniczył w życiu artystycznym regionu, wystawiał, brał udział w konkursach, otrzymywał nagrody. Malował i wystawiał niemal do śmierci. Pod koniec życia miał problemy ze wzrokiem, a mimo to prosił: zaświećcie wszystkie światła! Ja chcę malować! Zmarł w 1977 roku.






JS
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama