Reklama

Pani od reportażu w bibliotece

14/10/2018 09:30

W środę, 3 października br., do Przemyśla zawitała Magdalena Grzebałkowska, autorka głośnych książek reporterskich o ks. Janie Twardowskim, rodzinie Beksińskich czy Krzysztofie Komedzie. O swoich bohaterach i o kulisach swojej pracy opowiadała na spotkaniu w Przemyskiej Bibliotece Publicznej.

Jej wielkim książkowym debiutem był  wydany w 2011 r. Ksiądz Paradoks. Biografia Jana Twardowskiego, który przyniósł  zaskakujący portret „poety od biedronek” . –  Nikt nie jest jednoznaczny i tylko[paywall] taki, jakim go widzimy –  podkreśliła na środowym spotkaniu reporterka.

W 2014 r. znów był o niej głośno za sprawą  poruszającej opowieści Beksiń scy. Portret podwójny o ż yciu słynnego malarza Zdzisława i jego syna Tomasza. Rok później ukazał  się  tom 1945. Wojna i pokój o losach przesiedleńców na Ziemie Odzyskane, jak podkreśliła Grzebałkowska, najbardziej osobisty jej reportaż , ponieważ  ta mieszkanka Sopotu sama jest wnuczką  przesiedleńców spod Lwowa i Warszawy.

I wreszcie w 2018 r. pojawił  się  Komeda. Osobiste życie jazzu, który opowiada nie tylko historię  krótkiego, choć  fascynującego życia jednego z najwybitniejszych polskich muzyków, ale także tego, co kryło się  za kulisami świata polskiego jazzu lat 50. i 60.

Zapytana przez prowadzącego spotkanie Wojciecha Kalinowskiego o to, skąd taki dobór postaci, autorka odpowiedziała, że tematy podsuwały jej wydawnictwa, a ona sama, dokonując wyboru, za każdym razem kierowała się intuicją . Później dodała, że lepiej nie znać zbyt dobrze człowieka, o którym chce się  pisać, bo pewne informacje o nim wydają  się  oczywiste i nie zawsze przelewa się  je na papier.

–  Poza tym –  dopowiedziała –  istnieje coś  takiego jak przyjacielska lojalność, więc gdybym się  przyjaźniła na przykład z księdzem Twardowskim czy Tomaszem Beksińskim, niektórych rzeczy pewnie bym o nich nie napisała. A mówiła to wszystko z polotem i otwartością  godną  prawdziwego reportera. Z równą swadą  i bezpośredniością  odpowiadała na pytania publiczności, a na końcu podpisywała swoje książki tym, którzy ustawili się  do niej w niemałej kolejce. 
Monika Maziarz
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama