Reklama

Parlamentarzyści o teczkach „Bolka” z szafy Kiszczaka

24/02/2016 10:27

W poniedziałek, 22 bm. Instytut Pamięci Narodowej w Warszawie oddał do dyspozycji dziennikarzy i historyków teczki TW „Bolka”. To pierwszy pakiet dokumentów jakie znaleziono podczas przeszukania w domu Marii Kiszczak, wdowie po Czesławie Kiszczaku. W ub. tygodniu ona sama zgłosiła się do IPN i zaoferowała ich oddanie w zamian za 90 tysięcy złotych.

Ujawnienie dokumentów to nowa odsłona ciągnących się wiele lat podejrzeń, że były prezydent Lech Wałęsa w pierwszej połowie lat 70 współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa PRL. A oto, co o sprawie legendy Solidarności sądzą parlamentarzyści z regionu.

Poseł Andrzej Matusiewicz (PiS)
– Jestem w zwolennikiem, aby w tej sprawie zachować spokój i nie działać pod wpływem emocji, w tym tych politycznych. Należy wstrzymać się[paywall] ze wszystkimi osądami i opiniami do momentu, kiedy biegli grafolodzy wydadzą osąd, co do autentyczności podpisów widniejących w dokumentach. Ta wstrzemięźliwość ma swoje uzasadnienie w fakcie, że chodzi o osobę ważną dla polskiej historii współczesnej, legendarnego przywódcę Solidarności. Jeśli Lech Wałęsa współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa to najlepiej, aby sam się do tego przyznał. Pozostaje kwestia ujawnienia tych dokumentów przez Instytut Pamięci Narodowej. Czy dobrze, że jest do nich dostęp? Gdyby tak nie było wówczas IPN naraziłby się na zarzut, że próbuje coś ukrywać przed opinią publiczną.

Poseł Mieczysław Kasprzak (PSL)
– Inicjatorom tej akcji chodziło o efekt jaki obecnie mamy, czyli wszyscy zaprzątają sobie głowę Wałęsa, a nie rzeczywistą sytuacją kraju. Po raz kolejny wywołano emocje, doszło do podzielenia społeczeństwa. Taka sytuacji z pewnością jest na rękę rządzącym, ponieważ odciąga uwagę od złożonych przez nich obietnic wyborczych, których de facto nie realizują. W naszym kraju często pogrywało się teczkami. Teraz wykorzystując je dyskredytuje się byłego prezydenta, a tym samym osłabia się Polskę na arenie międzynarodowej.

Poseł Marek Rząsa (PO)
– To bardzo smutny okres w najnowszej historii Polski. My, Polacy dumny naród, który dzięki Solidarności i Lechowi Wałęsie przeszedł do historii jako ten, który obalił komunizm dajemy międzynarodowej społeczności argumenty, że to zburzenie muru berlińskiego zapoczątkowało zmiany w środkowej Europie. Sami niszczmy, to co dla nas najcenniejsze. Można zadać pytanie - które teczki są prawdziwe: ta z archiwum UOP, którą przeglądał Wałęsa, czy ta na podstawie której Antoni Macierewcz ogłaszał listę agentów, może ta na bazie której swoją książkę pisali Cenckiewicz i Gontarczyk, czy wreszcie ta z domu Kiszczaka? Bulwersuje mnie metodologia zastosowana przez IPN - najpierw publikacja materiałów, później ich weryfikacja. To zwykły lincz na człowieku. W żadnych wyborach  nie głosowałem na Lecha Wałęsę, ale w mojej pamięci na zawsze pozostanie jako ten, który wielki długopisem podpisał Porozumienia Sierpniowe, który przyniesiony na rękach robotników stał w bramie stoczni oznajmiając powstanie Solidarności, ten w  imieniu którego małżonka odbierała Pokojową Nagrodę Nobla. Wreszcie jako ten, który w amerykańskim Senacie wypowiedział znamienne słowa - My Naród! We the People!

Senator Mieczysław Golba (SP)
– Nie wiem jaki cel miała wdowa po Czesławie Kiszczaku, że przyniosła dokumenty do Instytutu Pamięci Narodowej i jeszcze chciała za nie określoną kwotę pieniędzy. Jeśli jednak ktoś nie miała dotychczas wyrobionego zdania na temat Lecha Wałęsy to teraz może je sobie wyrobić. Ja chciałbym, aby to bezpośrednio zainteresowany zabrał głos i rzetelnie powiedział jak w rzeczywistości było. Tymczasem on zmienia zdania i przedstawia różne wersje. Bez wątpienia dokumentami z szafy Kiszczaka winni zająć się historycy i rzetelnie je ocenić.

Poseł Wojciech Bakun (Kukiz 15)
– Ponad ćwierć wieku po transformacji na światło dzienne nadal wychodzą dokumenty stawiające pewne osoby w negatywnym świetle. Myślę, że będzie się tak działo dopóki wszystkie możliwe „teczki” z tamtego okresu nie zostaną upublicznione i nie nastąpi swoisty rachunek sumienia osób, które mają coś na sumieniu. Ile jeszcze takich „archiwów Kiszczaka” znajduje się w rękach prywatnych, i jaki wpływ mają one na ludzi ze świata polityki? Od lat opinia publiczna informowana jest o tym, że byli pracownicy czy oficerowie Służby Bezpieczeństwa mogą nielegalnie przechowywać tego typu akta. Klub Poselski Kukiz15 w najbliższym czasie zaprezentuje projekt ustawy abolicyjnej, która ma chronić osoby nielegalnie przechowujące tego typu dokumenty. Projekt ten ma zachęcić osoby, które obawiają się konsekwencji karnych, do przekazania tego typu materiałów do IPN. Uważamy, że tylko w ten sposób będziemy w stanie zakończyć niekończącą się „aferę teczkową”.


del
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Lucjusz - niezalogowany 2016-02-24 14:49:38

    Tamte czasy mogą ocenić ci, którzy  wówczas  stali na " barykadach " i walczyli o wolność i podmiotowość Narodu, a nie ci którzy chodzili do przedszkola lub bocian nie zdążył  w tedy kiedy to się działo zrealizować zamówienia.   Kto się zna na bębenkach niech będzie ekspertem od bębenków i nic więcej.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    eyvs - niezalogowany 2016-02-24 15:34:10

    Stałem i walczyłem a Ty co robiłeś , po której stronie byłeś .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Miron - niezalogowany 2016-02-24 22:36:46

    Ci na zdjęciu z pewnością nie stali na barykadach.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama