Reklama

Podniebne ewolucje zgromadziły tłumy [ZDJĘCIA]

20/08/2017 09:30

Piknik lotniczy z okazji 10-lecia istnienia Aeroklubu Ziemi Jarosławskiej, zorganizowany 15 sierpnia na lotnisku w Laszkach, był zapowiadany jako największa z dotychczasowych lokalnych imprez z udziałem załóg z całej Polski. Zainteresowanie lotniczymi pokazami przerosło oczekiwania i w Laszkach pojawiło się więcej widzów, niż ktokolwiek się spodziewał.

Pokazy lotnicze z akrobacjami mistrza świata, możliwość lotu balonem, pokazy lotniarzy, szybowce unoszące się nad lotniskiem oraz sporo atrakcji naziemnych zgromadziły rzesze widzów. Widać było, że organizatorzy nie spodziewali się aż tak dużego zainteresowania, bo prowadzące do lotniska drogi korkowały się, a z wyjazdem też łatwo nie było. Uczestnicy mogli obejrzeć pokaz akcji gaśniczej w wykonaniu Ochotniczej Straży Pożarnej z Laszek, przyjrzeć się wyposażeniu 14 Dywizjonu Artylerii Rakietowej, skorzystać z jazdy konnej dzięki Stowarzyszeniu Miłośników Koni „Arabian”, na dzieci czekały dmuchańce oraz inne atrakcje. Dorośli też nie mogli narzekać.

Reklama

Jednak największe zainteresowanie budziły samoloty, lotnie, paralotnie i inny sprzęt służący do wznoszenia się w powietrze. Chętnych na krótki przelot balonem było sporo, a ewolucje na samolocie Extra 300 w wykonaniu Macieja Pospieszyńskiego, dwukrotnego mistrza świata w akrobacji lotniczej,  były prezentacją kunsztu i opanowania maszyny. Obserwując jego przeloty nad głowami widzów można było dojść do wniosku, że za nic ma przyciąganie. Samolot wykonywał ewolucje karkołomne, zapierające dech w piersiach. 

Reklama

Smugi dymu na niebie

Loty i akrobacje w szyku zaprezentowało trzech pilotów grupy Cellfast Flying Team na samolotach typu Morane. Samoloty startowały razem i utrzymywały szyk aż do wylądowania. Nad lotniskiem można było oglądać sprawność pilotów, a tor lotu podkreślały smugi dymu. – W momencie oderwania kół od ziemi cała odpowiedzialność za lot spada na lidera[paywall], który leci zawsze pierwszy. Reszta cały czas patrzy na niego i czeka na jego polecenia. Jedynym punktem odniesienia dla bocznych samolotów jestem ja. Piloci boczni oczywiście muszą kontrolować ustawienia swoich silników, ale lecą tam, gdzie lecę ja. Nie interesuje ich, gdzie jesteśmy, na jakiej wysokości i co się dzieje dookoła. To ja odpowiadam za całą nawigację i komunikację. Muszę też pamiętać o tym, że samoloty mają różną moc i tą różną mocą trzeba odpowiednio zarządzać. Na przykład podczas zakrętu samolot znajdujący się po wewnętrznej musi redukować prędkość – tłumaczy Kornel Komenda, lider zespołu.

Istniejący od 10 lat Aeroklub Ziemi Jarosławskiej wpisał się już w krajowe szybownictwo oraz sporty związane z lotnictwem. Jest też organizatorem imprez skierowanych do mieszkańców. Ostatnia potwierdziła, że podniebne atrakcje budzą duże zainteresowanie. 


erka
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama