Wzloty i upadki. Podróże z piekła do nieba i z nieba do piekła. Tak nieoczekiwane zwroty sytuacji, że aż głowa bolała. To wszystko kapitalnie reagującej jarosławskiej publiczności zaserwowały Eurobud JKS i Piotrcovia Piotrków Trybunalski. W meczu, który pod względem emocji i dramaturgii był znakomity. Ale najważniejsze w tym wszystkim, że ekipa Michała Kubisztala wyszła z niego zwycięsko! Pogoń za „szóstką” trwa!
To może nieco śmiała teza, ale zespół z trzech ostatnich miesięcy 2022 r. pojedynek ten by przegrał. Przegrał, bo głowa nie wytrzymałaby tak poważnej ekspedycji po sinusoidzie, z jaką jarosławianki musiały się zderzyć w sobotnie popołudnie, 28 stycznia br. Sinusoidą, którą wymuszał wymagający, grający bez pardonu rywal, ale i którą same prowokowały i rodziły.
To był dziwny mecz. Obie ekipy nie grzeszyły konsekwencją i starannością w grze. W I połowie zespołem lepszym była Piotrcovia, ale zeszła do szatni z 2-bramkową stratą. Sprawdziło się jednak stare porzekadło, że nieważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy. A jarosławianki skończyły pierwsze 30 minut porywająco! Wyglądały tak, jakby wcześniejsze wydarzenia były dla nich fraszką. Błahostką. Wyglądało tak, że pozwoliły się rywalkom wyszumieć, aby w najodpowiedniejszym momencie zadać decydujący cios. Na ponad 4 minuty przed końcem I połowy przegrywały jeszcze 13:15. Perfekcyjnie wykorzystały kolejne 2 minuty z przewagą jednej zawodniczki, bo po znakomitej akcji Valentiny Nestsiaruk doprowadziły do remisu 15:15, by w finalnych sekundach rzucić krótkie „szach”. Najpierw Małgorzata Trawczyńska, a już po upływie regulaminowego czasu gry Karolina Mokrzka z rzutu karnego dały Eurobud JKS prowadzenie 17:15 przy zejściu do szatni.
Ale wówczas obudził się w jarosławiankach gen, którego brakowało przez wiele, wiele tygodni wstecz. Gen zespołu z charakterem. Odpowiedziały. I to jak! Kontratak, przy fantastycznie reagującej widowni, był z najwyższej półki. „Otworzenie” przez Michała Kubisztala kilku zablokowanych do tej pory zawodniczek odpłaciło mu pięknym za nadobne. Bo rywal nie miał absolutnie pojęcia, gdzie i kto pisze wyrok. Gdzie i kto skończy brutalną skądinąd dla przeciwnika regułkę –„szach i mat”. Generałem tego kapitalnego epilogu była Aleksandra Zimny. Trzy atomowe rzuty z drugiej linii, wsparte arcyważnym przechwytem M. Trawczyńskiej i sprytnym bieżnym rzutem K. Mokrzkiej i efektowną penetracją strefy Piotrcovii przez Moniky Bancilon postawiły sprawę jasno: komplet punktów zostanie w Jarosławiu. Na niecałe 120 s przed finałem było 30:27. Drugi z rzędu triumf Eurobud JKS-u w PGNiG Superlidze podsumowała była zawodniczka Piotrcovii – Małgorzata Trawczyńska.
Eurobud JKS Jarosław – Piotrcovia Piotrków Trybunalski 31:28 (17:15)
Eurobud JKS: Kucharczyk, Kordowiecka – Bancilon 1, Gadzina 1, Dorsz 3, Trawczyńska 4, Matuszczyk 3, Wołownyk 2, Gliwińska 4, Nestsiaruk 1, Mokrzka 5, Zimny 5, Smolich 2, Strózik 0, Kozimur 0.
Piotrcovia: Opelt, Suliga – Drażyk 1, Radushko 0, Senderkiewicz 3, Oreszczuk 5, Polaskova 2, Grobelna 6, Jasińska 0, Sobecka 5, Szczepanek 0, Trbović 1, Świerczek 1, Waga 1, Jureńczyk 0, Schneider 3.
Sędziowali: Andrzej Kierczak (Pielgrzymowice) i Tomasz Wrona (Tarnów). Kary: Eurobud JKS – 10 min; Piotrcovia – 6 min. Widzów: 500.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze