W rodzinnym grobowcu na Zasańskim Cmentarzu w Przemyślu pochowano 17 września br. kpt. Władysława Antoniego Kobę, oficera Wojska Polskiego, Armii Krajowej, działacza WiN, skazanego przez komunistów w 1948 r. na karę śmierci, straconego rok później. Ciało, potajemnie pochowane, odnalezione zostało po ponad 60 latach przez zespół Instytutu Pamięci Narodowej prof. Krzysztofa Szwagrzyka.
To pierwszy na Podkarpaciu pochówek żołnierza wyklętego, jednego z wielu. Niezłomnych zginęło w walce z władzą komunistyczną tysiące. Obrzęd pogrzebowy, mający wojskową oprawę, był częścią wojewódzkich obchodów 77. rocznicy napaści Związku Sowieckiego na Polskę oraz Dnia Sybiraka. Poprzedziły go[paywall] – symboliczne złożenie kwiatów na Grobie Katyńskim na Cmentarzu Wojskowym oraz uroczystość patriotyczna z udziałem kompanii honorowej Wojska Polskiego, pocztów sztandarowych i orkiestry przy odsłoniętym niedawno Pomniku Zesłańców Sybiru i Ofiar Katynia.
– W Przemyślu przybywa symboli upamiętniających tragiczne, ale i bohaterskie dzieje naszej historii. W wymierny sposób akcentujemy to, co jesteśmy winni tym, których już nie ma, którzy zostali bestialsko zamordowani, zginęli w imię przywiązania do wartości takich jak Bóg, Honor i Ojczyzna, a także tym żyjącym [Sybirakom, kombatantom – przyp. AB] – podkreślił prezydent Robert Choma. Z kolei marszałek sejmu Marek Kuchciński mówił, iż pamiętając o Katyniu i o roku 1940, nie można zapominać o roku 2010. – W tej chwili czas przychodzi najwyższy, abyśmy dedykowali w Przemyślu pomnik tym, którzy zginęli w drodze do Smoleńska w 2010 roku – stwierdził.
„Wystawiłem sobie pomnik trwalszy niż ze spiżu” – rzekł jeden ze starożytnych poetów, sugerując, iż o człowieku najdobitniej świadczą jego dokonania. Kapitan Koba (pośmiertnie awansowany na stopień majora) walczył o wolną, niezawisłą Polskę – oto jego pomnik, choć ma go i w sensie dosłownym – w Jarosławiu, gdzie w 1914 r. się urodził. W okresie międzywojennym Koba był oficerem zawodowym Wojska Polskiego. Brał udział w wojnie obronnej 1939 r. Działał w konspiracji. Po zajęciu Rzeszowszczyzny przez Armię Czerwoną w 1944 r. trafił na listę poszukiwanych przez NKWD i UB. Ukrywał się pod nazwiskiem Marcin Gruda. Kierował organizacją „Nie” w Przemyślu (Delegaturą Sił Zbrojnych). Od września 1945 r. działał w Zrzeszeniu Wolność i Niezawisłość, od maja 1947 r. był prezesem okręgu rzeszowskiego. Zatrzymany przez UB 26 września 1947 r., skazany został na karę śmierci. Stracono go 31 stycznia 1949 r. wraz z Leopoldem Rząsą i Michałem Zygą (również członkami WiN) na rzeszowskim Zamku. Osierocił dwoje dzieci.
Zarówno marszałek sejmu, jak i rodzina, przyjaciele kpt. Władysława Koby dziękowali IPN, w szczególności zespołowi prof. Szwagrzyka za „odnajdywanie ciał walczących o wolną i niepodległą Polskę, przywracanie ich Polsce, wprowadzanie do narodowego panteonu chwały”. – Kiedy 25 maja 2008 roku był poświęcany pomnik mojego ojca w Jarosławiu, myślałem sobie, to jest dopełnienie wszystkiego – wspominał Wojciech Koba. Jednak w 2015 roku ekshumowano szczątki Władysława Koby – badania potwierdziły tożsamość zmarłego. Wcześniej rodzina nie miała pewności, czy w miejscu nieoficjalnego pochówku, na cmentarzu w podrzeszowskiej Zwięczycy (dziś w granicach administracyjnych Rzeszowa) spoczywa ich bliski. Wojciech Koba nie ukrywał, iż pogrzeb ojca zamyka tragiczny rozdział w życiu jego rodziny. Czekał na to wydarzenie prawie 70 lat – miał pół roku, gdy ojca uwięziono, 2 lata, kiedy Władysława Kobę stracono.
Kapitan Koba pochowany został obok żony i córki w rodzinnym grobowcu na Zasańskim Cmentarzu. „Odnalezienie jego szczątków i uroczysty pogrzeb pozwoliło ocalić żołnierza od drugiej śmierci – wymazania na zawsze z kart naszej historii” – napisał w liście skierowanym do uczestników ceremonii prezydent Andrzej Duda. W przyszłym roku pochowani zostaną współtowarzysze Koby – straceni wraz z nim Leopold Rząsa i Michał Zyga. Spoczną w Kwaterze Niezłomnych w Rzeszowie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze