Fragment podbudowy to jedyna pozostałość po nielegalnym pomniku czci bojowników Ukraińskiej Powstańczej Armii na cmentarzu w Hruszowicach w powiecie przemyskim. Wczoraj budzące liczne kontrowersje upamiętnienie zostało zdemontowane na co zgodę wydały władze gminy Stubno.
Wykonany z czerwonego piaskowca pomnik miał kształt bramy połączonej u góry metalowym tryzubem. U jego podstawy widniał napis w języku ukraińskim: „Chwała bohaterom UPA bojownikom za wolną Ukrainę”. Poniżej były tablice z napisami: „Kureń Żelaźniaka”, „Kureń Konika-Bajdy”, „Kureń Berkuta” i „Kureń Rena”. Z komentarza historycznego[paywall] Kazimierza Krajewskiego z Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie poświęconego „Ukraińskim miejscom pamięci narodowej na terenie Polski” wynika, że wspomniane upamiętnienie z pominięciem prawa wzniósł Związek Ukraińskich Więźniów Okresu Stalinowskiego z Koszalina. Wykonano je w październiku 1994 roku.
– Obiekt w Hruszowicach jest w istocie nie pomnikiem nagrobnym, lecz upamiętnieniem symbolicznym, gdyż mogiła czternastu członków UPA z kurenia „Żeleźniaka”, którzy zginęli w walce z wojskiem polskim w pobliżu Hruszowic w 1946 r., zlokalizowana jest w innym miejscu cmentarza; ponadto treść inskrypcji wymienia oddziały UPA, które nigdy nie operowały na tym terenie – przekonuje historyk IPN.
Kontrowersyjne upamiętnienie było regularnie dewastowane, ale prowadzący postępowanie w tej sprawie przemyscy policjanci nigdy nie zatrzymali podejrzanych. W 2013 roku europoseł Tomasz Poręba (PiS) zaapelował do władz samorządowych, a także Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa o usunięcie pomnika ku czci OUN/UPA w Hruszowicach.
,,UPA wymordowało ponad 100 tys. osób tylko, dlatego, że byli Polakami” – napisał Poręba w liście skierowanym do Andrzeja Krzysztofa Kunerta, sekretarza Rady Ochrony
Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie, Jana Pączka, starosty przemyskiego i Janusza Słabickiego, wójta gminy Stubno. ,,Była to zbrodnia ludobójstwa. Działalność tej nacjonalistycznej formacji nie powinna być nigdzie w Polsce upamiętniana” – podkreślił.
W odpowiedzi na interwencję europosła sekretarz ROPWiM stwierdził, że całkowicie uznaje zasadność argumentów przedstawionych przez polityka. Przypomniał, że monument nie „jest zlokalizowany na jakiejkolwiek mogile i nie służy upamiętnieniu ofiar cywilnych, natomiast pełni funkcję upamiętnienia gloryfikującego zbrodniczą formację zbrojną, jaką była UPA, odpowiedzialną za śmierć dziesiątek tysięcy bezbronnych Polaków i ofiar innych narodowości”. Kunert zadeklarował, że Rada zamierza podjąć zdecydowane działania zmierzające do likwidacji pomnika oraz innych podobnych obiektów, których powstanie odbyło się poza procedurami prawnymi obowiązującymi w RP.
W środę, 26 kwietnia br. upamiętnienie zostało rozebrane. Powalono je m.in. przy pomocy specjalnych taśm i młotów. Uczynili to „Działacze społeczni, zrzeszeni w różnych organizacjach (w tym także w RN i Młodzieży Wszechpolskiej) ...” – czytamy na stronie internetowej Ruchu Narodowego. Demontaż odbył się za zgodą władz samorządowych gminy Stubno, do której należy cmentarz komunalny w Hruszowicach. Stało się to zaledwie na kilka dni przed społecznymi obchodami 70. rocznicy akcji „Wisła”.
– Nie byłoby wydarzenia gdyby przez ponad 20 lat sytuacja obiektu została uregulowana prawnie, ale do dziś nikt go nie zalegalizował. Pomnik był wielokrotnie dewastowany przez nieznanych sprawców przez co jego konstrukcja została istotnie naruszona, szpecił także krajobraz – stwierdził Marek Kulpa, prezes Ruchu Narodowego Region Podkarpacki. Jednocześnie zapowiedział podobne działania wymierzone w kolejne, nielegalne upamiętnienia w Polsce.
„W dniu 26 kwietnia br. doszło do kolejnej antyukraińskiej prowokacji w województwie podkarpackim – rozbiórki pozostałości po upamiętnieniu ukraińskim we wsi Hruszowice, gmina Stubno” – napisał w reakcji na wydarzenie Związek Ukraińców w Polsce. „Dwa lata temu upamiętnienie zdewastowane przez „nieznanych sprawców”. Obecna akcja została przeprowadzona przez „grupę społeczników”, miał w niej wziąć udział wójt gminy Stubno, zaś patronat sprawować partia polityczna pod nazwą „Ruch Narodowy”. Relację fotograficzną z wydarzenia umieścił portal Kresy.pl związany z posłem na Sejm RP. Organizatorzy prowokacji nie ukrywają, że ich celem ma być zakłócenie obchodów 70. rocznicy akcji „Wisła”, czyli deportacji ponad 140 tys. (...) Ostentacyjny charakter działań organizatorów i uczestników zniszczenia upamiętnienia w Hruszowicach, o których miały być powiadomione władze państwowe potwierdza, że dla tego typu działań istnieje oficjalne przyzwolenie. Na nic się zdały ostrzeżenia naszego Związku, że brak reakcji władz państwowych Polski na akcję niszczenia upamiętnień ukraińskich przez „nieznanych sprawców” z lat 2015-2016, będzie skutkować podobnymi prowokacjami na Ukrainie i w Polsce. I tak też się niestety stało. Bezkarność ośmiela, stąd ci, którzy dążą do podpalenia pogranicza polsko-ukraińskiego, za każdym razem posuwają się o krok dalej. Najwyższy czas, żeby rząd polski oraz podległe mu służby ochrony porządku i zapewnienia bezpieczeństwa państwa podjęły stanowcze działania. Ze szczególnie pilnym apelem zwracamy się do Pani Premier Beaty Szydło, by potraktowała tę sprawę jako priorytetową dla zapewnienia spokoju publicznego w państwie” – napisali działacze ZUwP.
Jednocześnie zaapelowali „o nieuleganie antyukraińskim prowokacjom” oraz przeciwstawienie „się profanowaniu mogił, sianiu nienawiści na tle narodowym, a także poniżaniu godności współobywateli innej niż polska narodowości”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze