Marek Rząsa, poseł PO w ciągu roku 110 razy korzystał z krajowego transportu lotniczego. „Wylatał” ponad 62 tys. zł. Najczęściej z Rzeszowa do Warszawy. 103 loty ma na koncie Mieczysław Kasprzak, poseł PSL. Natomiast Piotr Babinetz z PiS z połączeń lotniczych nie korzystał. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński (PiS), podróżował krajowymi liniami lotniczymi tylko dwa razy. Jego przeloty kosztowały w okolicy tysiąca zł.

Po udostępnieniu zestawień koszów podróży posłów przez Kancelarię Sejmu widać, że w gronie naszych przedstawicieli są osoby, które podróżować lubią, a że mają prawo do przejazdów bezpłatnych, to chętnie z nich korzystają. Wprawdzie większości posłów z naszego regionu daleko do krajowej czołówki, ale są wśród nich zapaleni podróżnicy.
Każdy parlamentarzysta ma na terenie kraju prawo do bezpłatnego przejazdu środkami publicznego transportu zbiorowego oraz przelotów w krajowym przewozie lotniczym. Nie przewidziano żadnych limitów, więc podróżować może do woli. Posłowie od początku kadencji do listopada ubiegłego roku przelatali po Polsce prawie 7,2 mln zł. To duża suma. Tak samo jak ponad 60 tys. rocznie dla jednego posła na same przeloty. Mało kto z przedstawicieli suwerena zarobi tyle w ciągu roku. Podniebne podróże po kraju to nie wszystkie wydatki z sejmowej kasy na[paywall] poselskie podróże. Za przejazdy pociągami i autobusami przewoźnicy dostają zryczałtowaną opłatę. Dlatego nie można tu rozliczyć każdego z parlamentarzysty z osobna. Patrząc tylko na krajowe przeloty niektórych posłów można dojść do wniosku, że to bardzo zapracowana grupa. Jeśli statystycznie w co trzeci dzień roku poseł leci, a do tego bierze udział w posiedzeniach Sejmu, jest w swoim biurze poselskim, bierze udział w spotkaniach itd., to trudno mu zazdrościć.
Posłowie mieszkający poza Warszawą mają pokrywane koszty zakwaterowania w Domu Poselskim. Wynoszą one 2.500 zł miesięcznie, bądź 82 zł za jedną dobę hotelową. Mogą wynająć sobie kwaterę prywatną pod warunkiem, że więcej nie zapłacą. Do tego dochodzą koszty noclegów krajowych. Są one zwracane w przypadku, gdy nocleg wiąże się z wykonywaniem działalności poselskiej. Z 11 posłów naszego regionu najczęściej nocowali gdzieś w Polsce Marek Rząsa (PO) oraz Wojciech Bakun (Kukiz 15). Mieczysław Kasprzak (PSL) nie korzystał z hotelu. „Nasi” posłowie nocowali nie tylko w dużych aglomeracjach. Koszty noclegu z reguły były poza sferą przeciętnego turysty. Marek Rząsa na 11 rachunków za nocleg, przedstawił aż 7 z Rzeszowa. Bogdan Rzońca nocował m.in. w Krasiczynie i Korczynie. Jedni wykorzystali na hotele krajowe kilkaset złotych. Inni kilka tysięcy. Noclegi Marka Rząsy kosztowały ponad 4 tys. zł, Wojciecha Bakuna ponad 3 tys. zł, Joanny Frydrych (PO) ponad 2.3 tys. zł, a Piotra Uruckiego (PiS) tylko 245 zł za jeden pobyt w Jachrance.
Wysokość uposażenia poselskiego odpowiada wysokości wynagrodzenia podsekretarza stanu, i wynosi obecnie 10.020,80 zł brutto. Dieta parlamentarna to 2.505,20 zł brutto. Ryczałt na prowadzenie biura poselskiego wynosi 14.200 zł miesięcznie. W ramach tego ryczałtu rozliczane są podróże krajowe posła własnym środkiem transportu.
Dla przeciwwagi podajemy ranking „naszych” posłów według liczby wypowiedzi od początku kadencji do 23 marca br. Ze zrozumiałych względów nie jest w nim umieszczony marszałek Marek Kuchciński. Wszystkich wypowiedzi było 17 572.
Kasprzak Mieczysław PSL 182
Matusiewicz Andrzej PiS 76
Piotrowicz Stanisław PiS 41
Rzońca Bogdan PiS 39
Bakun Wojciech Kukiz15 38
Frydrych Joanna PO 20
Babinetz Piotr PiS 19
Rząsa Marek PO 19
Schmidt-Rodziewicz Anna PiS 11
Piotra Uruskiego nie było na liście.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Po to ich wybrali zeby m.in,latali-taka praca,sezon ogórkowy?
Niektórzy podróżują prywatnymi lub służbowymi pojazdami , ciekawe ile wydali na paliwo ? ale nikt z Nich nie idzie piechotą w ramach pielgrzymki czy żalu za grzechy.
dać im rowery nie za naszą kasę żeby się wozili cwaniaki
No tak... podróżować za cudze jest łatwo, ale przyjść na sesję - choćby z obowiązku za te darmowe podróże na koszt podatnika - to się nie chce. No bo i po co? Do wyborów daleko więc nie ma po co pamiętać lokalnych wyborców...
żebyś qurwa dupe ruszył i za swoje miejsce życia walczył...
Po to ich wybrali zeby m.in,latali-taka praca,sezon ogórkowy?
Niektórzy podróżują prywatnymi lub służbowymi pojazdami , ciekawe ile wydali na paliwo ? ale nikt z Nich nie idzie piechotą w ramach pielgrzymki czy żalu za grzechy.
Pod latarnią najciemniej , proste .