Dwa tygodnie temu w naszym tygodniku przekazaliśmy informację o obchodach 105. rocznicy powstania klubu sportowego Czuwaj Przemyśl. Obchody zorganizowało Stowarzyszenie Sportowe „Czuwaj-Wiaro”, które kontynuuje bogaty dorobek zasańskiego klubu. Działa on w oparciu o jedną sekcję piłki nożnej, bo tyle dziś pozostało z tradycji wielosekcyjnego klubu.
Obchody miały za zadanie podkreślić znaczenie piłki nożnej i rolę tej dyscypliny w ciągłości klubu. Stowarzyszenie dokonało tego 24 czerwca br., ale o swoje wspomnienia upomnieli się sympatycy innych dyscyplin. Spełniając ich życzenia, oddajemy im łamy naszej gazety.
W artykule o jubileuszu tylko zasygnalizowaliśmy, że z nazwą Czuwaj związanych jest aż 15 dyscyplin sportowych, które uprawiane były w klubie. Ten „wysyp” uprawianych dyscyplin dotyczy okresu po II wojnie światowej. Żywotność tych dyscyplin była różna. Niektóre z nich, typu świetlicowego, jak szachy, brydż, tenis stołowy, później kontynuowali Polna; brydż, tenis stołowy Nurt, szachy Polonia i inwalidzki Start.
W Czuwaju równolegle z Polonią i Błyskawicą rodził się boks. Trenowali najpierw w świetlicy na głównej stacji kolejowej oraz w świetlicy klubowej. Tu początki swojej kariery pięściarskiej miał Kazimierz Korecki, jeden z czołowych polskich pięściarzy wagi koguciej i lekkiej, który na swoim koncie miał zwycięstwo nad Józefem Grudniem, późniejszym mistrzem (1964) i wicemistrzem (1968) olimpijskim. Obecne kierownictwo stowarzyszenia, w ramach poszerzenia[paywall] swej działalności, zamierza powołać do życia[paywall] sekcję łuczniczą. Tej dał początek Aleksander Wacek, który na początku lat 50. ub. wieku, po skończonych zajęciach piłkarzy, rozkładał słomianą tarczę i ćwiczył celność strzałów. Często towarzyszył mu Jerzy Mauthe – późniejszy reprezentant Polski w tej dyscyplinie.
W tych samych latach na lodowisku za kortami królował hokej na lodzie, gdzie Czuwaj rozgrywał mecze w lidze krakowsko- rzeszowskiej. W drużynie prowadzonej przez Bolesława Jeżowskiego grali przeważnie piłkarze, którzy mieli świetną zaprawę przed piłkarskim sezonem, między innymi: Jan Ekiert, Adolf Piwowar, Henryk Ochalski, Jan Malik, Zdzisław Wiącek. Ten ostatni to jeden z najwszechstronniejszych sportowców Czuwaju. Przede wszystkim świetny piłkarz, grający dobrze zarówno w obronie, jak i ataku, obdarzony niezwykle mocnym uderzeniem z tak zwanej „kapusi” – strzału oddawanego prostym podbiciem, a nazwa uderzenia pochodzi od podbijania szmacianej piłki przez dzieciaków. „Bebi” – bo taką miał ksywę, oprócz hokeja i piłki nożnej, bardzo dobrze grał w tenisa ziemnego i stołowego, a jak trzeba było wzmocnić obronę w piłce ręcznej 11-osobowej, sięgano po jego determinację i siłę.
Sekcja akrobatyczna swoje początki ma jeszcze w latach 30. ub. wieku, a po wojnie kontynuował te tradycje Kazimierz Cieszyński, później przy pomocy swoich uczniów Adama Poznańskiego, Zbigniewa Faca, Jerzego Waniuka. W okresie lata odwiedzając obiekt przy ulicy 22 stycznia, trudno było nie zauważyć kortów tenisowych, a na nich Artura Wojtanowskiego – zawsze krzątającego się, nadzorującego coś lub kogoś, przygotowującego się do zawodów, uczącego trzymania rakiety. San kolebką pływaków Boisko i harcerska stanica zbudowane nad Sanem zobowiązywały, aby utrzymywać kontakt z wodą. Sekcja pływacka swoje początki ma nad Sanem, a konkretnie na jazie w rejonie osiedla Kmiecie, gdzie rozgrywane były zawody pływackie, a rywalizacja odbywała się na torach zrobionych z drewnianych żerdzi. Później, gdy wybudowano basen na stadionie Gwardii, przy ulicy Sanockiej, pływacy przenieśli się tam i rozgrywali zawody. Na przełomie lat 50. nie mieli sobie równych w naszym regionie. Zajęcia prowadził Mieczysław Kruk, a po nim Andrzej Tadeusz Cieszyński i Ryszard Dawidowicz. W okresie zimy pływacy ćwiczyli w miejskiej łaźni (obecnie siedziba Archiwum Państwowego), gdzie znajdowało się koryto o wymiarach 20 x 5 napełnione wodą, nie za bardzo zgodne z wymogami sanitarnymi. Ale na to Dawidowicz znalazł rozwiązanie. Gdy dokonywano kontroli (przeważnie panie), któryś z pływaków zagadywał kontrolera, a Dawidowicz niepostrzeżenie nabierał wodę z kranu do picia i przekazywał do badania. Końcowa ocena była zaskakująca:… w wodzie są bakterie, ale warunkowo dopuszcza się do pływania. Na otwartym basenie też nie było lepiej, gdzie chlorowanie wody odbywało się z wiaderka. W tych warunkach w sekcji wychowali się i zdobywali laury tacy zawodnicy, jak: Ewa Pasternak, młodzieżowy kadrowicz Ryszard Tabisz, czołowy polski żabkarz Władysław Ciciński, długodystansowiec Mieczysław Kołodziej i inni, jak Józef Gudzelak, Adam Poznański, bracia Zbigniew i Ryszard Skoczylasowie.
Koszykówka, lekkoatletyka, piłka ręczna... Te dyscypliny, nie umniejszając zasług innym, bardzo wyraźnie zapisały się w historii klubu. Koszykówka i piłka ręczna to dzieło legendarnego w historii klubu Tadeusza Szancera, popularnego pana „Dzinka”. To on, z wykształcenia prawnik, nie godząc się z powojennym systemem politycznym, porzucił swój wyuczony zawód i swoją energię przekierował na sport, działał w tenisie ziemnym, koszykówce, piłce ręcznej. W koszykówce ściągnął do Przemyśla dwóch byłych reprezentantów Polski, obrońców krakowskiej Wisły Tadeusza Pacułę i Jerzego Bentkowskiewgo, by trenowali przemyskie drużyny Polonię i Czuwaj. W Czuwaju budowali drużynę w oparciu o doświadczonych zawodników, takich jak: Jerzy Świstek (późniejszy sędzia międzynarodowy w piłce nożnej), Ludwik Hawrylewicz, Jan Maresch, Władysław Kosztajn, Adam Trojnar, Jerzy Husar, Tadeusz Letniowski. Ich dzieło kontynuował profesor wuefu w II LO Roman Dombrowski, wychowawca i trener między innymi Ryszarda Gawlika, Waldemara Klukowskiego, Ryszarda Smolnickiego – młodzieżowego reprezentanta Polski, wicemistrza Polski z drużyną Resovii Rzeszów.
Lekkoatletyka swoją bogatą historię rozpoczęła pod wodzą Józefa Pelca, a szczyt osiągnięć miał miejsce po powrocie ze studiów Jarosława Kłymińskiego i Wojciecha Rubinkowskiego. Ci dwaj, kiedyś świetni średniodystansowcy, do swego grona dobrali sobie Leszka Wojciechowskiego, Czesława Hołówkę, Zdzisława Michalskiego i utworzyli team, który w młodzieżowej rywalizacji nie miał sobie równych w województwie rzeszowskim. W seniorskim sporcie warto odnotować takie nazwiska, jak reprezentant Polski Stanisław Misiuk, który był partnerem mistrza olimpijskiego Zdzisława Krzyszkowiaka na Mistrzostwach Europy w 1958 roku w Sztokholmie, w biegu na 3 km z przeszkodami. Michał Rabski w 1983 roku, dla uczczenia 300. rocznicy Odsieczy Wiedeńskiej, przebieg trasę Przemyśl – Wiedeń. Józef Gabrynowicz w skoku o tyczce metalowej rywalizował z Zenonem Ważnym – rekordzistą Polski, a Wacław Burzmiński to były czołowy na Podkarpaciu dyskobol, młociarz, zawodnik pchnięcia kulą, którego wyniki do dziś mieszczą się w tabelach najlepszych wyników.
Piłka ręczna Dyscyplina ta, podobnie jak piłka nożna, przeszła szereg zmian organizacyjnych, zmieniając nazwy, patronów, przynależności, ale niezmiennie kojarzona jest z nazwą Czuwaj. W historii tej dyscypliny znów pojawia się Tadeusz Szancer. Pan „Dzinek” na początku lat 50. ubiegłego wieku zgłosił do rozgrywek drużynę w wersji „jedenastek”. Większej specjalizacji w szkoleniu nie było, więc do drużyny zgłosili się jedynie entuzjaści z innych dyscyplin – koszykarze, piłkarze nożni, lekkoatleci i ci, którzy usłyszeli, że w Przemyślu w coś takiego grają. Stąd w drużynie pojawili się Jerzy Czarnek z Rzeszowa czy Jan Smoliński z Mielca. Kapitanem był Jerzy Zaremba, a w bramce najczęściej występował Henryk Kurc. Tak różnorodny team o mały włos nie awansował do I ligi, w 1958 roku przegrywając II-ligową rywalizację z Zawiszą Bydgoszcz. W połowie lat 60. „jedenastki” zanikły i przeniesiono się na krótsze boiska do gry w siedmioosobowych składach. I znów w głównej roli wystąpił pan „Dzinek”. Do gry zaangażował głównie koszykarzy Polonii i Czuwaju, którym początkowo trudno było się przestawić w przepisach, bo atakowali, wykonując koszykarski dwutakt, ale i tak drużyna podjęła skuteczną rywalizację na Podkarpaciu.
W 1973 roku powrócił do Przemyśla Wacław Książek, który wcześniej jako zawodnik Spójni Gdańsk zdobył tytuł mistrza Polski. Powrócił i rozpoczął profesjonalne szkolenie oraz budowanie drużyny. Już w oparciu o specjalnie szkolonych zawodników. W efekcie drużyna w 1978 roku awansowała do II ligi, później do pierwszej, a największy sukces odniosła w sezonie 2010/11, kiedy prowadzona przez duet Bogusław Kubicki, Piotr Kroczek awansowała do ekstraklasy. Niestety po roku ją opuściła, a i w tym roku zespół Orlen Upstrem kojarzony z Czuwajem nie zdołał się utrzymać w I lidze. Impulsem do zatrzymania regresu tej dyscypliny może być postawa oldbojów Czuwaju, którzy właśnie pod szyldem swego klubu zdobyli w tym roku tytuł Mistrza Polski Masters kategorii 55 plus i zadedykowali ten tytuł swoim młodszym kolegom.
Józef Zagulak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze