Przy cerkwi w Piątkowej koło Dubiecka ekipa filmowa kręciła sceny do powstającego filmu „Diabeł Łańcucki”. Filmu o Stanisławie Stadnickim, warchole z... piekła rodem, który porywał ludzi, więził i torturował sąsiadów, nakładał kontrybucje. Jego zamek w Łańcucie nazywano „Piekłem”. Produkcja powstaje na podstawie scenariusza i powieści Jacka Komudy, a na planie filmowym w Piątkowej można było spotkać m.in. Radosława Pazurę.
O filmie na razie niewiele można powiedzieć, bo to tajemnica. Licząca 530 stron książka J. Komudy „Diabeł Łańcucki” ujrzała światło dzienne 16 marca 2016 r., zbierając od razu znakomite recenzje.
Oto tylko dwie z nich: „Książka kipi od pościgów, pojedynków, napadów i postaci skrywających mroczne sekrety (…). To powieść awanturnicza najwyższej klasy, wciągająca i zawierająca wszystkie te elementy, które są potrzebne, by kolejne rozdziały czytać z zapartym tchem”[paywall].
„Z czystym sercem mogę polecić „Diabła Łańcuckiego” wszystkim, którzy już znają twórczość Komudy, i tym, którzy pierwszy raz po nią sięgną. Jest w niej coś, co sprawia, że choć na chwilę chciałoby się przenieść w tamte czasy i, jako jeden z Panów Braci, wziąć udział w zajeździe czy bijatyce. Dlaczego tak jest? Nie wiem, pewnie Diabeł (Łańcucki) tkwi w szczegółach!”
Na stronie internetowej lubimyczytac.pl możemy przeczytać m.in.: „Diabeł Łańcucki” – thriller historyczny napisany przez historyka i historię. Jacek Komuda zawarł pakt z diabłem... Diabłem Łańcuckim. Wyjąwszy go z kart XVII-wiecznej historii ziemi przemyskiej, dopisał brakujący rozdział mroczno-awanturniczej legendy Bieszczadów i Podkarpacia.
– Sceny do filmu na podstawie scenariusza i powieści Jacka Komudy były kręcone przy cerkwi w Piątkowej w naszej gminie. Na planie można było spotkać Radosława Pazurę. Książka Komudy to awanturnicza, niepozbawiona elementów fantastycznych opowieść o burzliwych dziejach konfliktu między Stadnickim a szlachtą ziemi sanockiej i przemyskiej. Jestem pewien, że powstanie świetny film, który nawiąże do naszej lokalnej historii – powiedział burmistrz miasta i gminy Dubiecko Jacek Grzegorzak.
– Jako gmina byliśmy partnerem, który wspomaga produkcję. Jeśli wybrali Piątkową, teren cerkwi i okolice, znaczy, że plener był adekwatny do planowanych scen. Zresztą Sławek Kwoka, który jest bardzo blisko produkcji, przez lata tam mieszkał – dodał.
Stanisław Stadnicki (herbu Szreniawa bez Krzyża) urodził się ok. 1551 r. w Nowym Żmigrodzie lub Dubiecku. Został zapamiętany jako awanturnik i sławny warchoł, nazwany Diabłem Łańcuckim.
Początkowo zasłużył się dla korony, jako rotmistrz biorąc udział w wyprawie Stefana Batorego na Gdańsk i Moskwę. Urażony, że jego wyczyny nie zostały docenione, wyjechał na Węgry, gdzie w wojsku cesarza Rudolfa II walczył przeciw Turkom.
W 1586 r. przejął za długi od Anny Sienińskiej miasto Łańcut. Był wyznania protestancko-prawosławnego. Toczył prywatną wojnę ze starostą Leżajska Łukaszem Opalińskim. Ten zdobył jego rezydencję w Łańcucie wraz z miastem w 1608 r. Stadnicki jednak w odwecie zdobył rezydencję Opalińskiego wraz z miastem Leżajsk.
Ostatecznie pod Tarnawcem, gdzie zgromadzono 6 tys. ludzi, 14 sierpnia 1610 r. przegrał z Opalińskim. Zginął w odwrocie po bitwie, a wraz z nim około pół tysiąca jego żołnierzy. Ukrył się w lesie, ale gdy nieostrożnie wychylił się zza kłód drewna, został dostrzeżony przez Kozaków. Stadnickiego dobił Tatar Persa.
Po śmierci na jego ciele naliczono 10 ran od ciosów i pchnięć. Legenda głosi, że odrąbaną głowę Stadnickiego przywiózł do Lublina jeden ze szlachciców i obnosił ją zatkniętą na drzewcu po mieście. Inna legenda głosi, że miał zaprzedać duszę czartowi. Za nic miał wszelkie granice i pozory.
Bił i płakał, łamał prawo i w cyniczny sposób się nim zasłaniał. Porywał ludzi, nakładał kontrybucje na miasta, więził i torturował sąsiadów. Zajeżdżając czyjś dwór, wypuszczał we wrota czarną strzałę. Na jej widok bledli najwięksi rycerze.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze