Skatowanego i pozostawionego na pewną śmierć pieska uratowali kolejarze. O jego życie wciąż walczą członkowie Rzeszowskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt. Teraz sprawcy tego nieludzkiego czynu szuka policja.
Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w niedzielę, 7 kwietnia, pomiędzy Przeworskiem a Pełkiniami. Najpierw poturbowanego psa, porzuconego na kolejowym nasypie, zauważył maszynista pociągu jadącego sąsiednim torem. O fakcie poinformował pracującego dla Przewozów Regionalnych w Rzeszowie kierownika składu jadącego z naprzeciwka[paywall]. Ten zadecydował, że zatrzyma swój pociąg, by uratować życie kundelka. Zwierzę koleją przewieziono do Rzeszowa. Tam trafiło do biura w budynku dworca głównego, a stamtąd przetransportowane zostało do schroniska Kundelek w Rzeszowie.
– Suczka, która do nas trafiła, była w kiepskim stanie, gdyby nie otrzymała pomocy weterynaryjnej, nie przeżyłaby – informuje prezes RSOZ Halina Derwisz. Pies ma pogruchotaną czaszkę i wieloodłamowe złamania. W opinii naszej rozmówczyni obrażenia powstały w wyniku pobicia, mniej prawdopodobne jest, by pies uległ jakiemuś wypadkowi. – Tego nigdy wprawdzie nie będziemy pewni, jeśli nie będziemy mieć świadka, który by to widział, ale myślę, że to było działanie człowieka – zaznacza H. Derwisz. Na szczęście piesek, choć powoli, wraca do zdrowia. –Przyjmuje pokarmy płynne – mówi pani Halina, podkreślając jednak, że zrośniecie złamań potrwa jeszcze jakiś czas.
Sprawa skatowania zwierzęcia została zgłoszona na policję. Zgłoszenie trafiło wprawdzie do KPP w Jarosławiu, ale dopiero w ubiegły piątek, 12 kwietnia. Z całą pewnością jarosławscy policjanci sprawę zbadają.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze