W ubiegłą niedzielę, 9 lipca, o godzinie 15 na Rynek w Dynowie w asyście motocyklistów, biegaczy z regionu oraz rowerzystów wbiegli pomysłodawcy charytatywnego biegu „Przez Polskę dla serca i krwi” – Łukasz Domin z Dynowa oraz Sławomir Hadro z Dubiecka. Po pokonaniu ponad 700 km zostali przywitali przez tłumnie zgromadzonych mieszkańców Dynowa oraz okolicznych miejscowości.

fot.Miłosz Wilgucki
Na zdjęciu Łukasz Domin oraz Sławek Hadro – „giganci”, którzy w dziewięć dni przebiegli Polskę z północy na południe.
Od 1 – 9 lipca Łukasz i Sławek pokonali trasę z Krynicy Morskiej do Dynowa, liczącą dokładnie 733 km. Nie zważając na trudności, przezwyciężając własne słabości i pogodę, biegli po 81 km dziennie. Przez ten krótki czas zawitali między innymi w takich miast, jak: Elbląg, Olsztyn, Ciechanów, Warszawa, Radom, Kielce, Sandomierz oraz Rzeszów.
Promowali w nich akcję krwiodawstwa oraz zbierali fundusze na rzecz chorego Kacpra Słabego. Planowali wybiegać 15. tys. zł. Dzięki życzliwości darczyńców zebrali 17 tys. zł. Łukasz Domin oraz Sławomir Hadro to pasjonaci biegów. Pierwszy[paywall] na swoim koncie ma już 15 maratonów i 6 ultramaratonów (biegów długodystansowych, powyżej 42 km – przyp. red.). Drugi zaliczył 7 maratonów i ultramaratonów. A zaczynało się niepozornie.
– Znamy się od wielu lat. Od czasu rozpoczęcia przygody z bieganiem myśleliśmy o przebiegnięciu Polski z północy na południe. Wraz z tymi marzeniami zrodził się wspaniały pomysł, aby bieg ten miał charakter charytatywny. Początkowo metą biegu miała być Krynica-Zdrój. Potem wspólnie doszliśmy do wniosku, aby zakończyć zmagania w Dynowie. Mamy oczywiście satysfakcję jako biegacze, ale chcieliśmy przede wszystkim pomóc Kacprowi. Jesteśmy bardzo szczęśliwi i wzruszeni tym, że udało się nam dobiec do mety. Czy były kryzysy? Oczywiście, natomiast w trudnych momentach mogliśmy popatrzeć na zdjęcie Kacperka, które było na rowerze Darka jadącego przed nami. Bardzo dziękujemy. Żadne słowa nie są w stanie wyrazić naszej wdzięczności ekipie: Jackowi Grzegorzakowi, który na czas biegu był naszym menadżerem od zadań specjalnych i logistykiem, Karolinie Rempel – naszej masażystce i rehabilitantce. To dzięki jej staraniom mogliśmy rano wstawać i biec dalej oraz Darkowi Hadro, który był naszym „ochroniarzem”. Towarzyszył nam podczas całej trasy, jadąc rowerem. Pilnował, abyśmy biegli bezpiecznie. Pełnił rolę trenera, motywatora. Dzięki niemu wszelkie kryzysy znikały bez śladu. Zdecydowanie najmilszym i najbardziej wzruszającym momentem całego biegu były ostatnie kilometry oraz gorące przywitanie w Dynowie – komentowali na gorąco, tuż po zakończeniu morderczego wyzwania, zmęczeni, wzruszeni, lecz uśmiechnięci biegacze Sławomir Hadro oraz Łukasz Domin.
– Akcja szerokim echem odbiła się w całej Polsce. Wiele ludzi mijających nas na trasie zatrzymywało się. Jeden pan zatrzymał samochód i wręczył 20 złotych, to bardzo miły gest. Również tam, gdzie zatrzymywaliśmy się na noc, nie zabrakło ludzkiej życzliwości, kilkukrotnie nie musieliśmy płacić za pobyt. Oni też dołożyli cegiełkę do sukcesu całej akcji. Szczególnie chcemy podziękować Podkarpackiej Grupie Wojewódzkiej IPA (Międzynarodowe Stowarzyszenie Policji) i jej prezesowi Janowi Faberowi, który wypromował akcję w strukturach policji na terenie całej Polski. Zorganizował noclegi i wyżywienie dla całej ekipy. Kwotę, którą założyliśmy sobie na starcie, czyli piętnaście tysięcy złotych, udało się osiągnąć prawie dwa dni przed planowanym zakończeniem biegu. Trochę z chłopakami pożartowaliśmy, że skoro mamy osiągnięty cel, to może wrócimy do domów. Była radość i żarty. Pomocy nigdy za wiele, więc oczywiście biegliśmy do celu, czyli Dynowa. Zebranie zaplanowanej kwoty tak szybko jeszcze bardziej zmotywowało nas do wykrzesania reszty sił na dwa ostatnie dni. Nie sposób wymienić wszystkich darczyńców i osób, które przyczyniły się do sukcesu, natomiast wszystkim należą się gromkie brawa i ogromne podziękowania – podsumował całe przedsięwzięcie Jacek Grzegorzak, który logistycznie organizował przebieg akcji.
1. Łukasz Domin – biegacz
2. Sławomir Hadro – biegacz
3. Dariusz Hadro – trener, motywator, ochrona rowerowa przed ruchem ulicznym
4. Karolina Rempel – masażystka, fizjoterapeutka
5. Jacek Grzogorzak – człowiek od zadań specjalnych, menedżer, logistyk
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.i pomyśleć, że co niektórzy nawet problem mają wyjść po przysłowiowe bułki, bravo chłopaki...
Sam bieg to tylko bieg - cel jest ważny i to co dajemy innym każdy na swój sposób .Chcesz zmieniać świat zacznij od siebie ! Brawo i powodzenia !!
Piękna inicjatywa
Szacun!
i pomyśleć, że co niektórzy nawet problem mają wyjść po przysłowiowe bułki, bravo chłopaki...