Skończyły się zimowe ferie i młodzież, miejmy nadzieję wypoczęta, wróciła do szkół. Wielu czynnie wypoczywało, oddając się „białemu szaleństwu”. Nad ich bezpieczeństwem czuwali przemyscy policjanci.
Jak co roku na stoku narciarskim pojawili się umundurowani funkcjonariusze na nartach. Ich głównym zadaniem było czuwanie nad bezpieczeństwem miłośników narciarstwa i snowboardu. Policjanci patrolowali nie tylko nartostrady, ale także[paywall] ich okolice oraz drogi dojazdowe i parkingi. Głównym zadaniem funkcjonariuszy na stokach narciarskich było działanie prewencyjne, mające wpływ na bezpieczeństwo. W ramach akcji „Wspólnie dla bezpieczeństwa na stoku” uczyli najmłodszych podstawowych zasad bezpieczeństwa i przepisów wynikających z Dekalogu Reguł Międzynarodowej Federacji Narciarskiej. Starszym użytkownikom stoku przypominali, że w przypadku łamania przepisów grożą kary. Należą się one na przykład za jazdę pod wpływem alkoholu oraz jazdę dzieci do lat 16 bez kasku.
O tym, że przestróg i nauki nigdy nie jest za wiele, boleśnie przekonali się dwaj narciarze, którzy w ubiegły czwartek, 26 stycznia, zbagatelizowali zasady bezpieczeństwa. Tuż przed południem 12-letni narciarz, zjeżdżając poza wyznaczoną trasą, upadł tak nieszczęśliwie, że trafił do szpitala z podejrzeniem złamania kości udowej. Niedługo po tym 21-letni narciarz, który również jeździł poza trasą, wjechał w hydrant służący do naśnieżania stoku i w wyniku upadku doznał ogólnych stłuczeń. Prawdopodobnie obaj nie uczestniczyli w szkoleniu prowadzonym przez policjantów, no i skończyło się to dla nich smutno.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze