Reklama

Przemyska lista wstydu

– Przemyska lista wstydu powstała spontanicznie, w ciągu dziesięciu minut. Znajomy wrzucił zdjęcie na facebooka, inny znajomy skomentował i tak się zaczęło – tłumaczy jeden z pomysłodawców tzw. fanpage’a na owym, jednym z najpopularniejszych portali społecznościowych.

Każdy z nas, chodząc po mieście, widzi rzeczy, które go irytują, które mogłyby być zrobione lepiej, porządniej, solidniej. A nie są. – Tym, co mnie irytuje najbardziej, oprócz szpecących miasto reklam, jest stawianie co najmniej dyskusyjnych budynków w naszym mieście. Bo reklamy kiedyś, gdy zmieni się władza, będzie można łatwo zdjąć i zastąpić bardziej estetycznymi szyldami. Ale budynków tak łatwo rozebrać się nie da. I będą straszyć następne pokolenia, które będą się za nie wstydzić[paywall]. Przykład? Wiele lat temu postawiono hotel Gromada, który zasłonił piękną panoramę wzgórz i Sanu. Później wycięto skwer i zbudowano dyskusyjne muzeum. Teraz powstała nieudana kładka rowerowa i pawilon na Kazimierzowskiej. Trochę tego dużo, jak na małe miasto – twierdzi prowadzący fanpage’a.

Innym ważnym tematem jest to, co się dzieje z miejską zielenią. Z miasta znikają drzewa. Po cichu. Przyjeżdża ekipa o siódmej rano, wycina, mieszkańcy trochę pozłorzeczą i sprawa przysycha. Jak zapewniają autorzy fanpage’a, te „barbarzyńskie wycinki będą monitorowane i dokumentowane”. – Najczęściej jednak będziemy zwracać uwagę na zaniedbania, które łatwo usunąć. Tu odrapana z lakieru wiata przystanku, tu rdzewiejąca barierka. A wystarczy puszka farby, żeby wyglądało to zupełnie inaczej –twierdzi.

Reklama

Miasto ma żyć, nie rdzewieć!

Fanpage jest otwarty. Każdy może na nim pisać, wklejać zdjęcia, przedstawiać swoje sprawy. – Niech ludzie wiedzą, co się dzieje złego i dobrego w innych dzielnicach. Prawie każdy ma aparat w telefonie, zrobienie zdjęcia nie jest żadnym problemem. I trzeba z tych zdobyczy techniki korzystać. A spraw jest mnóstwo, nawet nie mamy pojęcia, jak wiele. Materiał powstaje błyskawicznie. Idziemy przez miasto, widzimy rdzewiejącą zabytkową barierkę na Rynku. Telefonem robimy zdjęcie, siadamy przy kawie, piszemy posta. Ktoś odpowiada, ktoś lajkuje. Wciągamy facebookowiczów w życie miasta. I o to w tym wszystkim chodzi. Bo miasto ma żyć, a nie rdzewieć. A z drugiej strony ten postęp technologii sprawia, że decydenci nie znają dnia ani godziny. W każdej chwili może się ukazać materiał na temat ich zaniedbań. I dobrze, może skłoni ich to do lepszej pracy – uważa.

Nie tylko papierek na ulicy...

Nie jest tajemnicą, że ludzie nie chcą się angażować w sprawy społeczne. Trochę się boją, że może im to zaszkodzić w pracy, trochę im się nie chce. – To prawda, ale przez to zapominają, że jakie sobie zrobią miasto, takie będą je mieli. Facebook ułatwia sprawę, dociera do wielu osób. Już teraz piszą do mnie różne osoby, przedstawiają swoje sprawy, często tak dziwne, że aż niepojęte. Ponieważ facebook zastępuje powoli tradycyjne spotkania na mieście, to przynajmniej dobrze, że ludzie chcą jeszcze rozmawiać chociaż w taki sposób – przekonuje prowadzący stronę.

Często mieszkańcy pytają autorów fanpage’a, czy zamierzają zajmować się każdym papierkiem na przemyskiej ulicy. – Nie chcemy się czepiać wszystkich niedoskonałości miejskich. Ale tam, gdzie zaniedbania są ewidentne, wynikają z lenistwa, głupoty i wreszcie złej woli władzy, będziemy reagować. Doskonale zdajemy sobie sprawę, jak wiele jest niedoskonałości. Uważamy, że jedynie przeniesienie sprawy do sfery publicznej może przynieść oczekiwany skutek, jakim będzie zawstydzenie tejże władzy. I może wreszcie coś zrobi – podsumował.
mars
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2016-07-21 08:42:17

    Super sprawa - pokazywać nieróbstwo władzy za nasze pieniądze

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama