Tego w mieście chyba jeszcze nie było. W przypadające w niedzielę walentynki, dzięki inicjatywie Przemyskiego Klastra Turystycznego, w którego skład wchodzi prawie czterdzieści podmiotów, każdy z mieszkańców mógł się poczuć jak zakochany.
Do tej pory z okazji walentynek zakochani obdarowywali się czerwonymi serduszkami albo innymi gadżetami oferowanymi przez handel, potem szli do jakiegoś lokalu i po święcie. W niedzielne popołudnie miasto, zwykle senne i leniwe, trochę ożyło.
O czternastej rozpoczęły się obchody Dnia Świętego Walentego pod hasłem „Zakochani w Przemyślu”. W Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej wyświetlano przedwojenne, sentymentalne filmy ze Szczepciem i Tońciem. Wprawdzie zapowiedziano, że kino będzie dla singli, ale, jak zauważyliśmy, na sali nie brakowało zakochanych.Można było polować z łukiem Amora na ukochaną osobę, a potem ustawić się w kolejce do pamiątkowej fotografii w ogromnym sercu albo wziąć udział w jednym z licznych konkursów i wygrać kolację dla dwojga, noclegi w hotelach, lekcje języków, upominki i słodkości. Jedynie namiot dyskotekowy raczej świecił pustkami, ale to zrozumiałe, wszak mamy okres postu.
Organizatorzy pomyśleli również o dzieciach zakochanych i w klubie Niedźwiadek zorganizowali bawialnię dla najmłodszych, którzy mogli zobaczyć, z czego zbudowany jest człowiek albo wziąć udział w konkursie rysunkowym. Również w holu urzędu miejskiego trwały warsztaty ceramiczne adresowane do dzieci. Jeżeli komuś znudziło się na Rynku, mógł podejść do Centrum Kulturalnego, gdzie wyświetlano promocyjne filmy, do których dołączano poczęstunek w postaci ciastka i kawy. Na zakończenie prowadzący zaprosił wszystkich chętnych na dyskotekę do „Monarchii”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze