W Izbie Celnej w Przemyślu pracuje siedemnastu przewodników psów służbowych, chyba najwięcej spośród wszystkich Izb Celnych w całym kraju. Wśród przewodników jest sześć pań. Jedna z nich to Marzena Opaluch, starszy specjalista Służby Celnej, przewodnik psa służbowego.
– Służba trwa dwanaście godzin. Moim zadaniem jest prowadzenie psa i opiekowanie się nim, a do niego należy szukanie i wywąchiwanie. Oczywiście cały czas współpracujemy z grupą kontrolną. Pies potrafi bardzo szybko sprawdzić wnętrze pojazdu, przeczołgać się pod podwoziem i jeżeli wywącha papierosy albo tytoń, zaznaczy to miejsce w charakterystyczny dla siebie sposób, tak jak był nauczony w czasie szkolenia. Tu ważna jest współpraca, bo tylko przewodnik potrafi odczytać sygnały psa. Wtedy kontrolerzy z grupy już nie muszą z przysłowiowym śrubokrętem w ręku przeszukiwać skrupulatnie pojazdu albo bagaży w autobusie, bo pies wskazał miejsce ukrycia papierosów – p. Marzena jest oszczędna w podawaniu szczegółów i ze zrozumiałych względów nie zdradza tajników pracy.
Idziemy więc do pawilonu odpraw szczegółowych, który niektórzy podróżni z racji kanałów nazywają „jamą”, żeby zobaczyć psa w akcji. Ares wyskakuje ze służbowego auta, w którym ma urządzony przedział taki, że inne psy mogłyby pozazdrościć. Macha radośnie ogonem, widać, że jest zadowolony, bo coś się dzieje. Dla niego szukanie papierosów to zabawa, a jeżeli uda mu się coś znaleźć, czeka go nagroda. W pawilonie czuje się jak u siebie w domu. Kręci się radośnie, merda ogonem, a z pyska patrzy mu tak sympatycznie, że pomimo czarnej sierści i sporej masy nie wzbudza u podróżnych lęku. Taki piesek, którego chciałoby się pogłaskać. Właśnie te cechy decydują o tym, że do takiej pracy świetnie nadają się labradory.
Pani przewodnik podprowadza Aresa do białego busa na ukraińskich numerach i odpina smycz. Pies wskakuje do auta, obwąchuje kabinę i wyskakuje drugimi drzwiami. Teraz kolej na część ładunkową, z której podróżny wypakował wszystkie bagaże. Ares obwąchuje wnętrze i na moment interesuje się kołem zapasowym. Przewodnik już wie, co to znaczy i w nagrodę rzuca psu jego ulubioną zabawkę, głaszcze go, przytula i oboje się cieszą. Za moment kontrolerzy wyciągają spod koła reklamówkę z papierosami, potwierdzając wskazanie psa. Teraz Ares ma chwilę relaksu, może pobiegać, pobawić się z przewodnikiem ulubioną zabawką, bo psy nie mogą bez przerwy pracować. Po kilku godzinach nudzi im się szukanie. Czasem nawet psy, tak jak ludzie, mają gorszy dzień i wtedy nie zmusza się ich do pracy.

– Jest zasada, że przewodnik powinien być z psem i opiekować się nim przez dwadzieścia cztery godziny. Święta nie święta, urlop; codziennie przez cały rok – opowiada pani Marzena. Dlatego trzymamy psy w domu i siłą rzeczy stają się one członkami rodziny. To czasem nie jest łatwe dla rodziny, bo kiedy nie ma przewodnika, ktoś z domowników musi psa nakarmić, wypuścić, żeby się wybiegał. Czasem, kiedy byłym chora i nie mogłam się z łóżka podnieść, psem zajmował się mąż albo dzieci. W pierwszym okresie, kiedy pies jeszcze jest młody, codziennie trzeba utrwalać jego umiejętności zdobyte na szkoleniu. Nieraz mi się zdarzało w czasie gotowania obiadu robić przerwę i w garażu, czy gdzie indziej, podkładać psu papierosy, żeby ich szukał. A urlopy? Też jeździmy razem z psem. To nie jest praca dla kogoś, kto tego nie lubi.
Pies jest własnością Izby Celnej, która pokrywa prawie wszystkie koszty jego utrzymania, ale kiedy osiąga pewien wiek, kończy służbę i zostaje skreślony z ewidencji. Wtedy najczęściej zostaje dalej z przewodnikiem, który już sam ponosi koszty jego utrzymania. Bardzo rzadko zdarza się, żeby przewodnik psa oddał, bo po dziesięciu czy więcej latach wspólnej pracy to jest prawdziwa przyjaźń. Pani Marzena mówi, że nie wyobraża sobie, żeby mogła po tylu latach oddać Aresa, a ma też prywatnego psa, białą labradorkę Bezę, rówieśniczkę Aresa. Nie jest to jedyne jej zajęcie. W przerwach pomiędzy służbami jest również czynnym przewodnikiem turystycznym, ale to już zupełnie inna opowieść.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Dzielna ta przewodniczka 24 h/dobę i to bez odpoczynku. Niebywałe!
piesku coś ty zgłupiał tu nic nie ma tego auta nie .
Za to babie płacą w koncu na tym polega ta praca ,a pani ma czas jeszcze na oprowadzanie turystów wiec chyba bajki lekko opowiada z tymi 24 h :)
Czy to prawda że cała ta "przemęczona z zapracowania" mundurówka po nocce ma aż dwa dni wolnego???
Jeśli pracujesz np. w noc z poniedziałku na wtorek to masz wolny wtorek i środę a w czwartek idziesz na dzień. Standard jeśli chodzi o służby 12 godzinne. Po służbie 24 godzinnej masz jeszcze więcej wolnego. Pamiętaj że święta i weekendy nie są wolne. Zazwyczaj jest tak że jeśli Wigilię masz wolną to w Sylwestra pracujesz. Itp. itd.
do WOPek tak jest jeszcze w budżetóce ,idż do prywaciaża to będziesz zasuwał czasem 3 doby bez spania .
Piesek wykrywa tylko płotki bo rekinom jeszcze salutują .
Dzielna ta przewodniczka 24 h/dobę i to bez odpoczynku. Niebywałe!
piesku coś ty zgłupiał tu nic nie ma tego auta nie .
Za to babie płacą w koncu na tym polega ta praca ,a pani ma czas jeszcze na oprowadzanie turystów wiec chyba bajki lekko opowiada z tymi 24 h :)