Reklama

Rodziny, które ratowały Żydów w czasie II wojny światowej

19/02/2016 12:00

Adriana Cieleń i Jan Szozda wzięli udział w przeworskich obchodach Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu. Opowiedzieli historię swoich rodzin, które uratowały Żydów w czasie II wojny światowej.

Podczas pacyfikacji Żydów w Rozwadowie udało się uciec do Żabna dwóm siostrom: Reginie i Helenie. – Mój pradziadek, Franciszek Wianecki wraz ze swoim synem Janem, moim dziadkiem, poszli osuszyć snopki zboża, bo była pora żniw. Kiedy pradziadek zobaczył dziewczyny, od razu je rozpoznał. Były to córki najbogatszego kupca w Rozwadowie, Jakuba Schneidera. To była ciężka decyzja, aby je zabrać do swojego domu, ponieważ za to groziło rozstrzelanie nie tylko całej rodziny, ale nawet całej wioski – opowiada Adriana Cieleń.

– Dziewczyny nie mogły[paywall] być ukrywane razem, ponieważ stanowiło to jeszcze większe niebezpieczeństwo. Postanowiono, że jedną żydówkę, Helenę, przechowa siostra mojego dziadka, zaś Regina będzie przewieziona do Dąbrówki Pniowkiej, gdzie mieszkał mój dziadziu Jan Wianecki ze swoją żoną Franciszką – relacjonuje wnuczka.

Reklama

Regina nie była w ogóle ukrywana. Robiła wszystko to, co domownicy. Bawiła dzieci, chodziła na rolę. Nie miała żydowskiej urody, wyglądała jak Polka i mówiła po polsku.

– W czasie wojny sąsiedzi się nawzajem obserwowali, czy nikogo nie przechowują. Dziadkowie tłumaczyli, że Regina jest ich krewną. Zdarzyła się jednak sytuacja, że do domu przyszedł młody chłopak i zapytał: „Dlaczego wy ją trzymacie? Przecież ona jest Żydówką”. Wtedy zaczęli się bać jeszcze bardziej. Regina poprosiła dziadka o wyrobienie kenkarty (dokument tożsamości). Dziadek pojechał do Rozwadowa, zapłacił dużą sumę pieniędzy i wyrobił tę kenkartę na dane osoby zmarłej – opowiada Adriana Cieleń.

Reklama

Od tej pory Regina nazywała się Stefania Gorczyca. Wyjechała do Monachium jako Polka. Zaprosiła do siebie Jana Wianeckiego. Chciała mu przekazać dużą sumę pieniędzy.

– Dziadek tych pieniędzy nie przyjął. Był człowiekiem skromnym i zawsze powtarzał, że życie jest skarbem bezcennym i jeżeli kiedykolwiek przyszłoby mu tak postąpić jeszcze raz, uczyniłby to pomimo wielkiego niebezpieczeństwa. Pani Regina w podzięce złożyła dokumenty w Gminie Żydowskiej w Warszawie, aby odznaczyć dziadków medalem „Sprawiedliwy wśród narodów świata”. Zostali nim odznaczeni 1 września 1986 roku – mówi wnuczka.

Reklama

Siostra Reginy, Helena, również przeżyła, mimo że w Żabnie każdy był kontrolowany. Musiała być ukrywana. Po jakimś czasie wyjechała do Belgii. Rodzina, która ją uratowała, również została odznaczona medalem.

Rodzina Jana Szozdy uratowała dwoje dzieci

– Budynek rodziny Feitów mieścił się przy ul. Studziańskiej w Przeworsku. Niemcy otoczyli ten budynek, wyprowadzili rodziców dwójki dzieci od strony ogrodowej i za tym budynkiem ich zastrzelili. Wiem z przekazu od bliskich sąsiadów, że mieli wykopać tam grobowiec i pochować zwłoki. Dzieci były w tym czasie gdzieś na zewnątrz i wyczuły niebezpieczeństwo. Uciekły i schowały się w zbożu. Fela miała 9 lat, a Benjamin 13. Ich pierwszym schronieniem była maszynownia. Później znaleźli się u mojej babci i dziadka, w domu przy ulicy Browarnej. Ten dom stoi do dzisiaj – opowiada Jan Szozda.

Reklama

Dzieci początkowo przychodziły wieczorem, babcia pana Jana dawała im jedzenie. Spędzały noc w części zabudowań gospodarczych, natomiast w dzień starały się być poza domem, bo nie wiedziano, jak zareagują inni, czy nie zawiadomią Niemców. Z czasem okazało się, że mieszkający obok byli dobrymi sąsiadami, ponieważ całą okupację te dzieci w różnych okolicznościach były przeprowadzane do nich, dlatego że do dziadków Jana Szozdy przyjeżdżali od czasu od czasu Niemcy. Jego ojciec i wujek byli w wieku poborowym, wystawiano wtedy tzw. listę zakładników, na której dwukrotnie się znaleźli. Dlatego nie sypiali w domu, tylko ukrywali się, podobnie jak Żydzi.

– Przez całą okupację udało się przechować te dzieci. W 1947 roku po Felę i Benjamina przyjechał wuj, który zabrał ich do Ameryki. Rodzina Fajtów przekazała budynek przy Studziańskiej na rzecz dziadka i babci. Oni zaś przekazali to swojemu synowi. Wiem, że do lat 50. trwała korespondencja, jednak ślady po tych listach się nie zachowały– mówi Jan Szozda.

Reklama


fot.Barbara Chmura
Młodzież z Gimnazjum nr 1 w Przeworsku przybliżyła tradycje i obrzędy żydowskie.

***

W Przeworsku po raz pierwszy obchodzono Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu. Poza przedstawicielami rodzin ratujących Żydów w uroczystościach wzięli udział: Judith Elkin urodzona w Przeworsku, obecnie mieszkająca w Miami, uratowana podczas Holokaustu dzięki ucieczce wraz z rodzicami do Związku Sowieckiego, Małka Shacham Doron urodzona w Rymanowie, przebywająca w Izraelu oraz Eli Zolkos, asystent naczelnego rabina Polski Michela Schudricha. Obecna była również Joanna Potaczek, reprezentująca prof. nadzw. dra hab. Wacława Wierzbieńca z Uniwersytetu Rzeszowskiego.

Reklama

Podczas spotkania wystąpiła młodzież Gimnazjum nr 1 w Przeworsku, która opowiedziała o tradycjach i obrzędach żydowskich. Pieczę nad grupą objęła doktorantka Instytutu Judaistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie Anna Dawidowicz.

Uczestnicy udali się również pod pomnik Pamięci Żydów, który mieści się przy dworcu PKS, aby oddać hołd pomordowanym.

Inicjatorem obchodów był prezes PKTR „Leliwa” ppłk Tomasz Nalepa. Przeworskie Koło Turystyki Rowerowej „Leliwa” przygotowało spotkanie wspólnie z organizacjami Przeworscy Patrioci, Podkarpacka Chorągiew ZHR oraz Muzeum w Przeworsku.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości