Reklama

Różne nastroje. Czy JKS Jarosław spełni marzenia?

28/01/2026 11:12

Piłkarze klubów IV ligi podkarpackiej rozpoczęli już przygotowania do zaplanowanej na 7 marca br. inauguracji rundy wiosennej. Po jesiennej części sezonu nastroje wśród trzech przedstawicieli naszego okręgu są bardzo różne. Znakomitą rundę ma za sobą JKS Jarosław, który jest głównym kandydatem do awansu. Niewielką przewagę nad strefą spadkową ma Polonia Przemyśl. Rozczarowaniem z pewnością była postawa KS Wiązownica.


Autor: Michał ŁABUŚ

Gdy w maju ub.r. JKS Jarosław przewodził IV-ligowej tabeli ze sporą przewagą nad konkurentami, wydawało się, że awans jest nieunikniony. W pamiętnej końcówce rozgrywek jarosławian wyprzedził jednak Sokół Kolbuszowa Dolna. Kibice zadawali sobie wówczas pytanie, czy w kolejnym sezonie jarosławski zespół znów będzie forsował bramy III ligi. Zapału na szczęście nie zabrakło. Prowadzenia drużyny podjął się Walerij Sokolenko, zaś do składu dołączyli m.in. sprowadzony z I-ligowej Stali Rzeszów Andreja Prokić oraz król strzelców IV ligi Dżaba Pchakadze.

Reklama

Słaby początek

Inauguracja rozgrywek nie była udana. W pierwszych trzech kolejkach obecnego sezonu JKS poniósł dwie porażki (1:3 w Łańcucie oraz 1:2 w Nowotańcu) i dość szybko atmosfera wokół zespołu zaczęła gęstnieć. Potencjał „jedenastki” z ulicy Bandurskiego był jednak wystarczający, by przełamać początkową niemoc. Z meczu na mecz zespół wyglądał coraz lepiej. W pojedynkach z przedstawicielami dolnych rejonów tabeli jarosławianie odnosili pewne i wysokie zwycięstwa. W spotkaniach z mocniejszymi rywalami ostatnie słowo także za każdym razem należało do nich. Do końca rundy jesiennej nie pomylili się już ani razu. Seria czternastu wygranych z rzędu stała się nowym klubowym rekordem. Co istotne, zespół nie bazował jedynie na pojedynczych jednostkach. Do bramek rywali trafiało aż czternastu piłkarzy. Najczęściej – dwunastokrotnie – Wojciech Reiman.

Od zwycięstwa do zwycięstwa

JKS kroczył od zwycięstwa do zwycięstwa, zaś w końcówce rundy punkty zaczęli gubić wszyscy główni konkurenci. W efekcie na półmetku rozgrywek jarosławianie wyprzedzają drugi w tabeli Cosmos Nowotaniec o siedem, zaś Stal Łańcut i Izolatora Boguchwała o osiem punktów. Wobec rosnącej formy drużyny kibice żałowali nawet, że w listopadzie nie rozegrano pierwszych kolejek z rundy rewanżowej. A w nich JKS podejmie najpierw Stal Łańcut, a następnie Cosmos. Ewentualne wygrane na starcie wiosny ustawią ekipę czarno-niebieskich w komfortowej sytuacji, której ciężko będzie nie wykorzystać.

Reklama

Postawa jesienią KS Wiązownica była największym rozczarowaniem rywalizacji. Oby wiosna była znacznie bardziej udana! Fot. Tomasz Strzębała

Problemy kadrowe Wiązownicy

Z dużymi nadziejami do obecnego sezonu przystępowali także piłkarze z Wiązownicy. Po trzech latach opuścili oni szeregi III ligi, więc po spadku bardzo chcieli odegrać na szczeblu wojewódzkim jedną z czołowych ról. Niestety, plany te zostały dość brutalnie zweryfikowane. Po jesieni ekipa trenera Huberta Kasi zajmuje dopiero ósmą pozycję w tabeli, a do miejsca barażowego traci aż szesnaście punktów. Z tej perspektywy bliżej drużynie do strefy spadkowej niż do ścisłej czołówki. Największą bolączką zespołu w trakcie minionej rundy były problemy kadrowe. Właściwie nie było spotkania, do którego Wiązownica przystąpiła w optymalnym składzie. Poza tym często zespół zbyt szybko spoczywał na laurach, po zdobytej bramce pozwalając rywalom na przejęcie inicjatywy.

Reklama

Niewielka poprawa nastrojów

Rozgrywki czerwono-biali rozpoczęli od bezbramkowego remisu w Błażowej, po którym rozegrali bardzo udane zawody z Polonią Przemyśl. Hat-trick Patryka Zielińskiego przyniósł zwycięstwo 3:1, choć zadanie ułatwiła czerwona kartka dla rywali na początku drugiej połowy. Zespół szybko jednak przekonał się, że IV liga wcale nie stanowi łatwej przeszkody. Porażka 1:3 w Boguchwale, a przede wszystkim domowe 0:1 z Legionem Pilzno, wykazały spore braki. Drużyna potrafiła postawić się mocniejszym oponentom. Cenne punkty, mimo ubytków kadrowych, zdobyła w Krośnie (1:1) oraz w domowym pojedynku z Cosmosem (1:1). Jednak z końcem września forma, miast zwyżkować, ewidentnie malała. Po remisie z Ekoballem-Stalą Sanok (1:1) przyszła seria czterech porażek. Najbardziej bolesne były te w Jarosławiu (1:4) oraz przed własną publicznością z Sokołem Nisko (0:2). W tej sytuacji wygrane w końcówce rundy nad Czeluśnicą (5:2), Czarnymi Jasło (2:0) oraz Stalą Gorzyce (2:0) poprawiły nastroje w niewielkim stopniu.

Reklama

Polonia Przemyśl wiosną musi uważać, bo jest tuż nad strefą spadkową... Fot. MKS Polonia Przemyśl

Powrót nieusłany różami

Trzecim przedstawicielem naszego okręgu w IV lidze jest Polonia Przemyśl – jeden z sześciu beniaminków. Popularna „Barcelonka” powróciła na ten szczebel rozgrywkowy po rocznej nieobecności jako wicemistrz jarosławskiej klasy okręgowej (Polonia ustąpiła w tabeli rezerwom Wiązownicy, które nie mogły awansować). Przemyśl – największe miasto wschodniej części województwa podkarpackiego – z pewnością zasługuje na futbol na wyższym poziomie. Czasy, kiedy tutejsze kluby odgrywały czołowe role w III lidze, niestety, dawno minęły. Dziś kibic musi zadowolić się tym, co ma. A w połowie sezonu 2025 – 2026 ma przedstawiciela swojego pięknego grodu w dolnej połówce tabeli IV ligi.

Reklama

Powrót Polonii na szczebel wojewódzki nie jest usłany różami, ale podopieczni trenera Pawła Załogi zdają się być jednym z solidniejszych beniaminków. Jeśli nie najsolidniejszym. W bezpośrednich starciach z nimi przemyślanie ponieśli tylko jedną, choć niespodziewaną, porażkę 0:2 w Czeluśnicy. Sezon rozpoczęli od domowych remisów z Czarnymi Jasło (1:1) oraz Stalą Gorzyce (3:3), a także wyjazdowej porażki w Wiązownicy (1:3). Zespół przełamał się w czwartej serii gier, pokonując wówczas 3:1 Błażowiankę. Dzięki tej wygranej, a także następującej po niej wiktorii nad ŁKS-em Łowisko, przemyscy piłkarze oddalili się od strefy spadkowej.

Cenne wygrane w Sanoku i Nisku

Rywalizacja z mocniejszymi konkurentami sukcesów już jednak nie przyniosła. Najpierw Izolator Boguchwała, a następnie Legion Pilzno pokazały drużynie miejsce w szeregu. Spory zawód sympatycy Polonii przeżyli w kolejnych czterech spotkaniach. W pojedynkach z Karpatami Krosno (1:2), Stalą Łańcut (1:2) i Cosmosem Nowotaniec (1:1) przemyślanie stracili decydujące bramki w ostatnich minutach, zaś w starciu z borykającym się z olbrzymimi problemami Wisłokiem Wiśniowa nie potrafili ani razu trafić do siatki. Na szczęście Polonia zdołała przywieźć cenne punkty z Sanoka (3:2) oraz Niska (2:1), dzięki czemu przezimuje nad przysłowiową „kreską”.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 28/01/2026 13:34
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama