We wrześniu ub.r. przemyskie artystki Lila Kalinowska i Jadwiga Sawicka chciały uhonorować dawne mieszkanki kamienicy Rynek 26. Stworzono projekt, dopełniono formalności, tablica zawisła. Pojawiły się jednak kontrowersje wokół jednej z upamiętnionych postaci. Proceduralną i słowną batalię ucięło rozwiązanie siłowe. Tablicę zniszczono.
Tablica upamiętniająca przemyślanki: Wincentę Tarnawską (1854-1943), polską działaczkę niepodległościową; Ołenę Kulczycką (1877-1967), ukraińską malarkę i graficzkę oraz Helenę Deutsch (1884-1982), amerykańską psychoanalityczkę, Polkę żydowskiego pochodzenia, zawisła na ścianie kamienicy, w której wszystkie mieszkały.
Jej powstanie było częścią projektu interdyscyplinarnego „Centrum światów jest tutaj”, realizowanego w partnerstwie z Instytutem Goethego w Krakowie, Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej, Galerią Sztuki Współczesnej w Przemyślu, Towarzystwem Przyjaciół Nauk w Przemyślu, Instytutem Sztuk Pięknych UR oraz Związkiem Ukraińców w Polsce.
Część artystyczna obejmowała wystawy w przestrzeni publicznej Przemyśla, a naukowa debaty z udziałem literaturoznawców, historyków i publicystów. Projekt odnosił się do wielokulturowości i problemów miasta kiedyś i dziś.
– Minimalistyczna w treści i ascetyczna w formie tablica wspomina mieszkanki Przemyśla, których biografie są wyjątkowe i warte upamiętnienia. Inskrypcja wykonana w 3 językach – polskim, ukraińskim i hebrajskim – symbolicznie podkreśla pochodzenie kobiet, ale też pokazuje różnorodność i wielokulturowość Przemyśla czasu przełomu wieków. Kamienica Rynek 26 jest wyjątkowym miejscem, na które chciałyśmy zwrócić uwagę: przykładem współistnienia i wspólnego funkcjonowania wymienionych trzech narodowości i ich kultur – zaznaczały inicjatorki dr hab. prof. UR Jadwiga Sawicka, doktorantka UR Liliana Kalinowska.
Autorem tekstu na tablicy jest dr hab. prof. UJ Tomasz Pudłocki (TPN w Przemyślu), zaś projektu artysta grafik Andrij Fil. Sfinansowana została przez przemyślan biorących udział w internetowej zbiórce.
Uroczyste odsłonięcie miało nastąpić 13 września. Nie doszło do niego. Odbyło się jej „nieodsłonięcie”.
Montaż tablicy przebiegł zgodnie z procedurą administracyjną – wymagane pozwolenia wydały wspólnota mieszkańców kamienicy Rynek 26 oraz Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków.
Pojawiły się jednak głosy, że inicjatorki powinny się zwrócić o jej zaopiniowanie do Instytutu Pamięci Narodowej.
– Tablica została zamontowana legalnie. Jest częścią projektu artystycznego i stanowi dzieło sztuki projektowej. W trakcie wydawania pozwolenia kontaktowałam się z oddziałem IPN w Rzeszowie, gdzie ustnie potwierdzono, że taka tablica pozwolenia IPN nie wymaga – mówi L. Kalinowska.
Potwierdza to prawnik, który zaznacza, że „w myśl art. 5a ust. 3 pkt 3 ustawy z dnia 1 kwietnia 2016 r. o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy jednostek organizacyjnych, jednostek pomocniczych gminy, budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej oraz pomniki (tj. DzU z 2018 r. poz. 1103) zakaz upamiętniania w postaci pomników osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny nie dotyczy pomników wystawionych na widok publiczny w ramach działalności artystycznej”.

fot.Artur Wilgucki
Pozostałości po rozbitej tablicy.
O opinię IPN wystąpił jednak prezydent Wojciech Bakun, honorowy patron projektu „Centrum światów jest tutaj”. Zrobił to na wniosek Komisji Kultury Rady Miejskiej w Przemyślu.
Pojawiły się także kontrowersje i dyskusje wokół postaci Ołeny Kulczyckiej. I to właśnie obecność w upamiętnieniu tej ostatniej IPN w styczniu zaopiniował negatywnie. Oparto się na fakcie, że Kulczycka „w latach 1951-1955 zasiadała w Radzie Najwyższej USRR, czyli w dobie stalinizmu, gdy dziesiątki tysięcy Polaków i Ukraińców było więźniami nieludzkiego totalitaryzmu, a tysiące pozostawały w łagrach MSW ZSRR (…)”.
– Opinia IPN nie pozostawia złudzeń – według IPN-u osoba Ołeny Kulczyckiej nie powinna mieć swojego upamiętnienia w żadnym miejscu w Przemyślu, zatem tablica nie będzie mogła wrócić na swoje miejsce w tej formie, w jakiej zaproponowali organizatorzy. Patronatem honorowym objąłem całość interdyscyplinarnego projektu „Centrum światów jest tutaj”. Inicjatywa opierała się na szeregu działań, mających przypomnieć mieszkańcom oraz gościom odwiedzającym gród nad Sanem o jego bogactwie, którego ważnym aspektem jest wielokulturowość. Jesteśmy otwartym miastem, ceniącym swoją historię i tworzące je osoby. Wątpliwości związane z postacią Ołeny Kulczyckiej oraz jednoznaczne opinie historyków IPN z pewnością nie przekreślają szlachetności idei całej akcji – skomentował prezydent Wojciech Bakun.
Kuratorki złożyły do IPN odwołanie. Tablica pozostała owinięta czarną folią.
W końcu – pod osłoną nocy – z 1 na 2 lutego nieznani sprawcy upamiętnienie roztrzaskali. – Trwają czynności zmierzające do ustalenia sprawcy bądź sprawców czynu. Policjanci wykonali oględziny i zabezpieczyli ślady na miejscu zdarzenia, a nagrania z monitoringu są analizowane – informuje oficer prasowy przemyskiej komendy st. asp. Małgorzata Czechowska.
To nie była pierwsza próba zniszczenia tablicy. – Wcześniejsze zgłoszenie wpłynęło na początku stycznia, wówczas policjanci stwierdzili niewielkie uszkodzenie i brak jednej śruby. Za drugim razem tablicę całkowicie zniszczono – dodaje asp. M. Czechowska.
Dzień po zdarzeniu głos w sprawie zabrał dyrektor Muzeum Narodowego im. Andrzeja Szeptyckiego we Lwowie, do którego – w toku zbierania materiałów o Kulczyckiej – o opinię zgłosił się sam IPN. A wcześniej kuratorki tablicy.
Zaznaczył, że opinia IPN o Kulczyckiej została napisana bez uwzględnienia argumentów muzeum z oficjalnej odpowiedzi skierowanej do lPN 29.10.2020 nr 410. Czytamy: „Muzeum Narodowe, które strzeże i dysponuje dziedzictwem artystycznym i materiałami archiwalnymi, bada i popularyzuje działalność w oparciu o materiały dokumentalne, obaliło zarzuty o współpracy O. Kulczyckiej z reżimem i o rzekomej promocji komunistycznej ideologii”.
I dalej: „Była deputowaną do Rady Najwyższej Ukraińskiej SRR (1951–1955), członkinią Związku Artystów (oddział lwowski), ale do końca życia pozostawała bezpartyjna. To do Ołeny Kulczyckiej zwracali się represjonowani przez władze sowieckie ukraińscy działacze kultury, którym udzielała pomocy. Świadczą o tym dokumenty, która są przechowywane w archiwum muzeum. Jednak, niestety, tych faktów nie wzięto pod uwagę”.
Negatywną opinię IPN podpisał dyrektor Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa Adam Siwek, z którym rozmawiamy tuż przed oddaniem gazety do druku.
Dlaczego w opinii IPN nie uwzględniono argumentów ukraińskiego Muzeum Narodowego we Lwowie?
– Opinia muzeum nie wpłynęła na naszą ocenę. Potwierdziła fakt, że O. Kulczycka, pomimo iż formalnie nie była partyjna, weszła w wysokiej rangi struktury władz reżimu komunistycznego, z czego czerpała pewne benefity. Miałam wykorzystywać swoją pozycję do pomagania osobom represjonowanym, ale sama nie była osobą represjonowaną. Była obywatelką II RP, więc trudno pozytywnie oceniać taką postawą.
Jeśli muzeum nie przesłało niezbędnych dokumentów na potwierdzenie swoich opinii czy też nie można było zrealizować kwerendy, by zweryfikować je na miejscu, to czy IPN nie powinien się wstrzymać od wystawienia opinii?
– Jeśli muzeum dysponuje dokumentami, które mogłyby wpłynąć na opinię IPN, powinni przesłać kopie. Pismo zawierało jedynie lakoniczne informacje. Na tym etapie sprawa jest zakończona. Niestety w przykry sposób. Akt dewastacji nigdy nie powinien mieć miejsca, nie takimi metodami prowadzi się dyskusje. Rozwiązuje się to za pomocą administracji, nie młotka.
Czy w związku z negatywną opinią IPN, tablica staje się nielegalna i nie może zostać ponownie zamontowana?
– IPN jest instytucją doradczą. Wystawiamy opinie na rzecz organów administracji, które wydają decyzje. Prezydent Przemyśla wystąpił do nas o opinię i może się na niej opierać przy rozstrzygnięciach administracyjnych. Nie decydujemy o legalności, doradzamy.
Aleksandra Nowotyńska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.No właśnie.. co dalej? Widać komuś bardzo zależy by na siłę promować pewną osobę o niepewnej przeszłości.
konfederacja to bandycka nacja ,,,,widać że niektórzy nie zrozumieli charakterystyki czasów komuny ....
To jest miasto dla wszystkich. Jestesmy zdani na siebie wiec powinnismy sie wszyscy nauczyc obok siebie zyc.Ale czy wszyscy tak uwazaja?
Nie jest tak źle.Na razie "patrioci" za cichym przyzwoleniem rozbijają tablice poświęcone osobom nie tak patriotycznym jak oni.Historia uczy, ze u takich "patriotów" następne będa witryny i okna pomieszczeń gdzie pracują i mieszkają ludzie o trochę innych poglądach.Następni będą uczniowie innych wyznań i innych poglądów.Tutaj do akcji wkroczy patriotyczna młodzież szkolnaPóźniej już będzie systematyczne pałowanie zwyczajnych ludzi stojących na drodze "patriotów" ku władzy lub utrzymaniu władzy.Ale taki nasz urok.Nasze miasto już praktycznie zaliczyło taki okres i staramy się wymazać z pamięci osiągnięcia "patriotów" z tak niedawnych czasów przeszłych
Mam pytanie, czy sprawcy zostali schwytani, bo wiadomo przecież kim są, i jakie wyroki im zasądzono, lub na razie grożą? Ludzie chcą wiedzieć, zanim sami z tymi przestępcami zrobią porządek!
No właśnie.. co dalej? Widać komuś bardzo zależy by na siłę promować pewną osobę o niepewnej przeszłości.
konfederacja to bandycka nacja ,,,,widać że niektórzy nie zrozumieli charakterystyki czasów komuny ....
To jest miasto dla wszystkich. Jestesmy zdani na siebie wiec powinnismy sie wszyscy nauczyc obok siebie zyc.Ale czy wszyscy tak uwazaja?