Porwali się z motyką na słońce i wszystko wskazuje na to, że im się uda – tak krótko można określić inicjatywę pomocy dla kobiety, która znalazła się w dramatycznej sytuacji.
Gdy znajomi z pracy postanowili wesprzeć kobietę w przetrwaniu nadchodzącej zimy, nie spodziewali się takiego rozwoju akcji. Jesienią ubiegłego roku Halina Iwaneczko ze Skołoszowa stanęła przed problemami, które przerosły jej możliwości. Stary zniszczony dom przysparzał nowych zmartwień. Doszły problemy ze zdrowiem. Pieniądze zarobione w jarosławskim oddziale Leara i alimenty na chorą na astmę córkę z funduszu alimentacyjnego nie wystarczały na codzienne utrzymanie, zakup lekarstw i przygotowanie się do zimy. Nigdy nie szukała pomocy. Po pierwsze z obawy, co powiedzą inni, czy nie będą dokuczać jej i córce. Po drugie towarzyszyła jej myśl, że jakoś zawsze udawało się przeżyć. Wtedy też zamknęła się ze swoimi problemami. Do czasu, kiedy w trakcie rozmowy z koleżankami w pracy opowiedziała, jak żyje. Sprawą zainteresowali się związkowcy. – Trudno sobie wyobrazić, że w takich warunkach można żyć, że chora na astmę dziewczyna zostaje sama w zimnym pokoju, a jej matka wraca z pracy i nawet nie ma się gdzie umyć – mówił wtedy A. Salwa. Zebrali się w zakładzie. Kierownictwo firmy też zaoferowało pomoc.
– Udało się zaspokoić podstawowe potrzeby. Ze składek wśród pracowników kupiliśmy podstawowe artykuły, wyposażenie, piecyk do ogrzania. Cały zakład się zorganizował. Jednak sami nie możemy wszystkiego załatwić. Potrzebny jest chociażby remont dachu, który przecieka, wymiana instalacji elektrycznej, a na to konieczne są nie tylko pieniądze, ale też załatwienie pewnych formalności – wyliczał wtedy A. Salwa. Firma przekazała kobiecie drewno z palet na opał. Zaoferowała gotowość skierowania elektryków do wymiany instalacji. Córka dostała komputer, a matce zmienili umowę z agencyjnej „śmieciówki” na stałe zatrudnienie. Swoją pomoc obiecała także gmina Radymno. – Pani Halina ujęła nas swoją skromnością. Ona nie szukała pomocy. Nie przyszła po nią. Raczej czuje się zakłopotana tym, co się dzieje – podkreślała wówczas Anna Wysocka z firmowej „Solidarności”.
Zdecydowano o remoncie domu. Oszacowany przez gminę koszt wyniósł prawie 60 tys. zł. To jednak nie zniechęciło pomagających. Głównym problemem było to, że działali jako nieformalna grupa. Jednak akcja ruszyła, a organizatorzy pojawiali się wszędzie. By uwierzytelnić akcję, a przy tym dotrzeć do ludzi mogących pomóc, skontaktowali się z naszą redakcją. Po tekście opublikowanym w grudniu ub.r. odzywali się chętni. Z redakcją skontaktowali się m.in. przedstawiciele Fundacji Książąt Lubomirskich, zapewniając pomoc w zdobyciu materiałów budowlanych.
Wczesną wiosną br. zmieniono decyzję. Ustalono budowę nowego domu. Stary już został zburzony. – Mamy konto, na które można wpłacać pieniądze. Nadleśnictwo Jarosław przekazało nam sporą sumę. Projekt kanalizacji i sieci wodociągowej wykona za darmo prezes Przedsiębiorstwa Komunalnego Gminy Radymno. Zorganizowaliśmy turniej o puchar Anny Huk, wspierającej nas radnej wojewódzkiej z gminy Radymno. Była aukcja przedmiotów przekazanych z Kancelarii Prezydenta RP, marszałka sejmu, fanty przekazał też senator Mieczysław Golba. Uzbieraliśmy dużą kwotę. Jarosławski przedsiębiorca Zygmunt Sanakiewicz wylicytował przedmioty na kilka tysięcy złotych. Odbył się kiermasz ciast przygotowanych przez pracownice Leara. Swoją pomoc oferuje Krajowa Komisja NSZZ „Solidarność” i Region Ziemia Przemyska. Wójt gminy Radymno z prywatnych pieniędzy poprawił drogę – wymieniają związkowcy. Są dobrej myśli.
– Ruszyliśmy z budową – mówią. Cześć pieniędzy już jest. – Z zakładu zostaną skierowani elektrycy. Mamy zapewnienia od różnych firm, że oddelegują robotników do budowy. Przedsiębiorca, który znalazł nas przez Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie, zapewnia trzech budowlańców na cały okres budowy. Nowy dom powstanie w tym samym miejscu, gdzie stał stary. W czasie budowy mamy zapewnione mieszkanie dla pani Haliny i jej córki – wyliczają organizatorzy. Aukcja charytatywna zorganizowana wiosną w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji w Jarosławiu przyniosła kolejne pieniądze. Pod młotek trafiły atrakcyjne przedmioty podarowane m.in. przez nowego metropolitę przemyskiego, marszałka sejmu i znanych sportowców. Aukcji towarzyszył koncert zespołu Legend, turniej piłkarski i występy zespołów Powiatowego Ogniska Baletowego, a także kiermasz ciast i bezpłatne badania lekarskie.
Prezes Fundacji Jan Lubomirski-Lanckoroński przeznaczył fundusze na zakup drzwi do nowego budynku. – Warte docenienia jest to, że akcję pomocy dla koleżanki z pracy zorganizowali związkowcy z jarosławskiego oddziału korporacji Lear, którzy dzięki wsparciu zakładu, znajomych, przedstawicieli lokalnych środowisk, władz i organizacji, zainicjowali budowę nowego domu – mówią przedstawiciele Fundacji Książąt Lubomirskich.
– Nikt mi w życiu tak nie pomógł. Nie spodziewałam się, że obcym ludziom może zależeć na kimś takim jak my – pani Halina zapewnia, że nigdy nie zapomni pomocy. Domek, który ma być gotowy jeszcze w tym roku, będzie stosunkowo mały. Będą w nim dwa pokoje, kuchnia, łazienka i kotłownia. – O takim skromnym domku marzyłam – mówi wzruszona pani Halina.| Fundusze na zakup materiałów budowlanych dla Haliny Iwaneczko można przekazywać na konto Towarzystwa Przyjaciół Dzieci oddział Jarosław. Numer konta: 58 9096 0004 2001 0000 0329 0001 z dopiskiem „Halina Iwaneczko – materiały budowlane”. Można również telefonować do redakcji Życia Podkarpackiego, tel. 660 534 022. Chętnym do pomocy pomożemy w nawiązaniu kontaktu z organizatorami akcji. |
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.LEAR jako bogata firma powinna sama sfinansować budowę tego domu, a redakcja zycia niech zobaczy jak żyją ludzie choćby w Zaleskiej Woli w klitce po sklepie z małymi dziećmi 2 osobom wybudować taki dom,może też powinni iść do mieszkania socjalnego?inne dzieci tej pani powinny też zadbać o matkę,ale hura! zrobimy sobie nazwisko dzięki tej akcji.Szkoda że o mniej sprawnych umysłowo nikt nie zadba
Skąd w ludziach tyle jadu....jeszcze fundamentu nie,ma juz pretensje.... To jak gra w,totka jednemu się uda drugiemu nie. Lepiej pomóc jednemu nik nikomu.
Całe życie nic nie robiła, to inni zrobili za nią.
LEAR jako bogata firma powinna sama sfinansować budowę tego domu, a redakcja zycia niech zobaczy jak żyją ludzie choćby w Zaleskiej Woli w klitce po sklepie z małymi dziećmi 2 osobom wybudować taki dom,może też powinni iść do mieszkania socjalnego?inne dzieci tej pani powinny też zadbać o matkę,ale hura! zrobimy sobie nazwisko dzięki tej akcji.Szkoda że o mniej sprawnych umysłowo nikt nie zadba
Skąd w ludziach tyle jadu....jeszcze fundamentu nie,ma juz pretensje.... To jak gra w,totka jednemu się uda drugiemu nie. Lepiej pomóc jednemu nik nikomu.
Brawo