Reklama

Sensacja w Jarosławiu. Falstart tenisistów stołowych Oxynetu Jarosław [ZDJĘCIA]

Nie tak to miało wyglądać. Nie tak miała wyglądać inauguracja sezonu 2023 – 2024 w wykonaniu kandydata do medalu LOTTO Superligi Oxynetu Jarosław. Ekipa Kamila Dziukiewicza poniosła absolutnie sensacyjną porażkę przy własnym stole z Akademią Zamojską Treflem Zamość. A miała być bułka z masłem…

To była cała kwintesencja sportu. Całe jego piękno i nieprzewidywalność. Powiedzieć, że ekipa z Jarosławia, która ma zupełnie inne cele w tym sezonie od teamu z Zamościa, była murowanym faworytem byłoby pewnym nadużyciem, ale już, że faworytem do zgarnięcia trzech punktów – jak najbardziej. W końcu K. Dziukiewicz desygnował do gry na inaugurację teoretycznie wszystko, co ma w tym sezonie najlepsze. 16. rakietę świata Nigeryjczyka z portugalskim paszportem, czyli Quadriego Arunę, niezwykle doświadczonego, zakontraktowanego w ostatnim momencie, medalistę mistrzostw Europy, Chorwata Andreja Gacinę i młodego Alana Kulczyckiego, na którego przełamanie w LOTTO Superlidze liczą wszyscy. Zagraniczny, bardzo mocny, duet miał zapewnić trzy punkty.

I wszystko zaczęło się zgodnie z planem. Q. Aruna bez problemów poradził sobie z młodziutkim przedstawicielem Kraju Kwitnącej Wiśni Shodai Sakane, który w pierwszym spotkaniu Akademii Zamojskiej zdobył komplet punktów. Popisał się przy tym kilkoma zagraniami, które są jego znakiem firmowym. Potężnymi, kończącymi forhendami z głębi placu gry, na które Japończyk nie miał odpowiedzi. Prawie top światowego rankingu ITTF ładnie przywitał się z Polską i jarosławską publicznością. Na 2:0 podwyższył A. Gacina. Imponujący z kolei skutecznym backhandem metodycznie punktował Piotra Chodorskiego. I wypunktował zdecydowanie w dwóch ostatnich setach tego pojedynku.

Reklama

Jarosławianom do wywalczenia dziewiczego w tym sezonie kompletu punktów brakowało jednej wygranej. W trzecim spotkaniu do stołu podeszli A. Kulczycki i 4-krotny mistrz Hiszpanii sprzed lat, 41-letni Jesus Cantero, który najwyżej w rankingu ITTF był 114. w 2018 r. Po cichu można było liczyć, że Alan wreszcie się przełamie, że to dobra okazja, aby udanie wejść w sezon. Niestety, nic z tych rzeczy. Demony z poprzedniego sezonu zaczęły się powtarzać. Można zaryzykować stwierdzenie, że grający stylem piórkowym Hiszpan był  do pokonania. Młodzian z Oxynetu miał nawet kilka szans na przełamanie, ale kompletnie nie radził sobie z serwisem weterana. Po nich seryjnie tracił punkty i przegrał w trzech setach. Niespodzianki nie było i można postawić tezę, że w kolejnych pojedynkach A. Kulczyckiego w LOTTO Superlidze też ich nie będzie.

To, co nie udało się A. Kulczyckiemu, dokonał były zawodnik jarosławskiego klubu P. Chodorski. Najprawdopodobniej na 10 kolejnych batalii z Q. Aruną przegrałby wszystkie. Ale w tak istotnym pojedynku potrafił wznieść się na wyżyny umiejętności i sprawić potężną sensację. Kto wie, czy nie największą w dopiero co rozpoczętym sezonie. Tym właśnie każdy średniej klasy Polak w innych zespołach LOTTO Superligi różni się od Polaków, którzy reprezentują Oxynet Jarosław. Niestety.

Reklama

Nigeryjczyk podszedł do boju z zamościaninem nie do końca skoncentrowany. A zamościanin miał pomysł, jak go ograć. Omijał „śmiercionośny” forhend Q. Aruny, z premedytacją posyłając piłeczki na nieco słabszy backhand. Na nic zdały się próby Afrykańczyka szukania okazji do trudnego „odwrotnego” forhendu. Potrafi to realizować znakomicie, ale nie tym razem. Piotr Chodorski dokonał rzeczy wielkiej, zasłużenie wygrywając z 16. rakietką świata i doprowadzając do niespodziewanego remisu.

Gra deblowa była już popisem gości, którzy poszli za ciosem. Jesus Cantero i Shodai Sakane – oprócz drugiego seta – byli zdecydowanie lepsi od jarosławskiego duetu Andrej Gacina – Alan Kulczycki i sensacja stała się faktem!

Reklama

 

Oczywiście inauguracyjna porażka boli i można dobrać do niej kilka popularnych powiedzeń. A że to pierwsze koty za płoty, a że początki są zawsze trudne, a że nieważne jak się zaczyna, ważne, jak się kończy. To wszystko prawda! Prawdę powiedziawszy, nic wielkiego się nie stało. To nie żaden dramat czy tragedia. To piękno sportu! Być może bardzo lodowaty prysznic przyda się wszystkim po kolei…

Ale jarosławianie muszą pamiętać o jednym i dokładnie wbić to sobie do głowy: w tej lidze NIKT choćby jednego małego punkcika nie odda za darmo!

Reklama

 

 

Oxynet Jarosław – Akademia Zamojska Trefl Zamość 2:3

  • 1:0: Quadri Aruna – Shodai Sakane 3:1 (11:6, 6:11, 11:5, 11:7)
  • 2:0: Andrej Gacina – Piotr Chodorski 3:1 (11:8, 12:14, 11:4, 11:4)
  • 2:1: Alan Kulczycki – Jesus Cantero 0:3 (6:11, 12:14, 8:11)
  • 2:2: Quadri Aruna – Piotr Chodorski 1:3 (7:11, 10:12, 11:9, 13:15)
  • 2:3: Andrej Gacina/Alan Kulczycki – Jesus Cantero/ Shodai Sakane 1:3 (5:11, 11:7, 4:11, 5:11)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości