Na wieść o tym, że dyrekcja przedszkola nr 2 w Żurawicy montuje w placówce monitoring część rodziców ostro zaprotestowała. Inna grupa z kolei gorąco popiera ten pomysł.
Spotkanie przedstawicieli rodziców odbyło się tuż przed świętami w gabinecie dyrektora Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 1 w Żurawicy, któremu podlega przedszkole nr 2.
Dyrektor Jan Semków zapewniał rodziców, że nie będzie możliwości dostępu do obrazu online, a więc[paywall] nikt z rodziców, czy innych osób nie będzie miał wglądu do nagrywanego obrazu. Uspokajał, że zapobiegnie to ewentualnemu rozpowszechnianiu nagrań. Podkreślił, że dostęp do nich będą miały tylko nieliczne osoby upoważnione przez dyrektora. Ponadto nagrania będą nadpisywane. Oznacza to, że obraz będzie zapisywany na dysku na określony czas, np. 48 godzin, po czym w jego miejsce będzie zapisywane nowe nagranie. Monitoring nie będzie też nagrywać dźwięku.
Dyrektor zaznaczył, że zasady funkcjonowania kamer określają wytyczne Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych na temat wykorzystania monitoringu wizyjnego w szkołach.
Monitoring działa od kilku lat na terenie szkoły podstawowej i gimnazjum w Żurawicy. Nie ma go jednak w klasach, bo – jak wyjaśniał dyrektor – jest ich zbyt wiele. Jego zdaniem spełnia on swoje zadanie, poprawia bezpieczeństwo i pomaga wyjaśniać sytuacje konfliktowe, które mogą powodować niejasności. Kamery mają pomóc wszelkie niejasności rozwiązywać. – W przedszkolu są małe dzieci. Czasem dochodzi do sytuacji, które wymagają jednoznacznych wyjaśnień. Jeśli przychodzi do mnie jeden i drugi rodzic, powiedzą coś i jeśli nie widzę zdarzenia, muszę komuś uwierzyć na słowo. Nie jest łatwo być rozjemcą – tłumaczył.
Opór części rodziców sprawia jednak montaż kamer w salach, gdzie odbywają się zajęcia. – Nie jesteśmy przeciwko monitoringowi jako takiemu. Niech będzie przy wejściu, żeby widzieć kto wchodzi do budynku, na korytarzu i w szatni – mówili.
– Przedszkole pracuje wspaniale, to nie jest ruch przeciwko komuś, żeby komuś zaszkodzić. Nauczycielki w przedszkolu bardzo dobrze wykonują swoją pracę – podkreślił dyrektor Semków.
– Mnie się to nie podoba, że wizerunek moich dzieci będzie nagrywany i udostępniony. Zgodnie z przepisami rodzice mają prawo o tym decydować – powiedział jeden z ojców. Z kolei matka jednego z przedszkolaków opowiadała o incydencie, który spotkał jej dziecko i który skończył się założeniem szwów. – Sprawa jest do dzisiaj niewyjaśniona. Monitoring w takiej sytuacji byłby pomocny – argumentowała. To jednak nie przekonywało oponentów. Zastrzeżenia dotyczyły także tego, że kamery już są montowane, a wcześniej rodzice nie zostali o tym powiadomieni.
Wójt Krzysztof Składowski wyjaśniał, że pieniądze na montaż monitoringu pochodzą z oszczędności w budżecie gminy i musiały być w spożytkowane jeszcze w 2017 roku. Z tego powodu rodzice nie zostali wcześniej uprzedzeni, ale – jak zapewniał – odpowiednie procedury zostaną uruchomione i wszyscy rodzice będą mieli okazję się na ten temat wypowiedzieć.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.glupi rodzice, to dla bezpieczenstwa ich dzieci. wychodzi zacietrzewiona wioska z niektorych.
A co oni mają do gadania ci rodzice. Skoro instytucja jest publiczna to WARA tym osobnikom od tego co Dyrekcja tej placówki postanowiła. Może nich spróbują oprotestować monitoring na komisariacie Policji czy na poczcie - też instytucjach PAŃSTWOWYCH.
Brawo Panie Dyrektorze, XXI wiek w końcu. Pomysł mi się bardzo podoba i go popieram. Tak powinno być w każdej placówce edukacyjnej , w razie niejasności wszytko jest proste do wyjaśnienia. A tym co się burzą o ten monitoring to dziwię się... co nimi kieruje to ciężko powiedzieć, ale pewne sami jeżdżą dla własnego bezpieczeństwa z video rejestratorem w aucie.
Ludzie w Żurawicy sami sobie szukają problemu
W Zurawicy tak już jest zdania nie do kończysz jak ci na końcu wsi odszczekają
niektorzy wiedza jak jest naprawde .to dobre dla dzieci tylko dlaczego nie we wszystkich salach jest zalozony .ktos czegos sie obawia czy ma takie plecy u dyrekcji.
O ile w placówkach społecznych monitoring jest pod pewnymi warunkami akceptowalny , to nie da się ukryć ,że jest go za dużo . W P-slu pod tym względem jest jeszcze nie najgorzej , ale w w większych miastach nastąpiło przekroczenie zdrowego rozsądku . Kto bywa w nich i uważnie się rozgląda , ten wie o czym piszę . JEDNYM SŁOWEM -- ZATRZĘSIENIE
glupi rodzice, to dla bezpieczenstwa ich dzieci. wychodzi zacietrzewiona wioska z niektorych.
ciemnota i zabobon nic więcej
A co oni mają do gadania ci rodzice. Skoro instytucja jest publiczna to WARA tym osobnikom od tego co Dyrekcja tej placówki postanowiła. Może nich spróbują oprotestować monitoring na komisariacie Policji czy na poczcie - też instytucjach PAŃSTWOWYCH.