– Stan podwórka i chodnika w przylegającego do budynku przy ulicy Kopernika w Przemyślu, w którym mieści się dyrekcja Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego nr 1, jest fatalny. Dojście zagraża bezpieczeństwu dzieci zmierzających do szkoły – alarmuje jeden z rodziców, a zarazem naszych czytelników.
W białym, charakterystycznym budynku przy ulicy Kopernika urzęduje dyrekcja SOSW nr 1, mieszczą się tutaj także sale lekcyjne dla dzieci z niepełnosprawnościami. W 1996 r. został wyremontowany przez władze miasta, m.in. dzięki pieniądzom pozyskanym z Państwowego Funduszu Osób Niepełnosprawnych. W 2011 r., kiedy dyrektorem ośrodka był już Andrzej Berestecki, teren wraz z budynkiem przekazany został placówce w tzw. trwały zarząd. Budynek został wyremontowany, ale na „obejście” już nie było pieniędzy. Niewielkie podwórko wyłożone jest trylinką, którą już dawno dotknął ząb czasu. Są spore nierówności i ubytki. (...)
– W czasie opadów gromadzi się tam woda. Nadchodzi jesień i niskie temperatury, zwiększy się ryzyko poślizgnięcia, a wówczas nieszczęście gotowe. Nikt się tym nie zajmuje. Dopóki nie dojdzie do wypadku któregoś z uczniów, a są to przecież dzieci i młodzież z różnego rodzaju chorobami czy dysfunkcjami, taki taki marazm będzie pewnie trwał. Czy tak trudno jest wyasfaltować podwórko? Koszt śmieszny w porównaniu do nakładów przy budowie stoku narciarskiego czy kładki pieszo-rowerowej – stwierdził cytowany już rodzic.

fot.Mariusz Godos
– Własnym sumptem wykonaliśmy podjazd dla wózków inwalidzkich, choć dzieci poruszających się na nich mam ledwie dwoje – tłumaczy A. Berestecki.
Dyrektor SOSW nr 1 Andrzej Berestecki nie twierdzi, że stan podwórka i chodnika jest idealny, ale uważa, że nie ma co podnosić aż takiego alarmu. – Kiedy była remontowana cała ulica Kopernika, chcieliśmy, aby i na to podwórko przeznaczono trochę asfaltu. Nie można było, bo fachowcy powiedzieli, że pod trylinkami jest nieutwardzona powierzchnia, więc wylewanie asfaltu nie miałoby sensu. Od kiedy zmieniła się ustawa i gminy dowożą dzieci do placówek oświatowych, na to podwórko kilka razy dziennie wjeżdżają autobusy lub busy. Podwożą dzieci praktycznie pod same drzwi wejściowe. Przez to trylinka rzeczywiście się zniszczyła. Ubytki próbowaliśmy uzupełniać asfaltem lub betonem, ale po pół roku musieliśmy to wszystko zdzierać, bo się kruszyło. Własnym sumptem wykonaliśmy podjazd dla wózków inwalidzkich, choć dzieci poruszających się na nich mam ledwie dwoje – tłumaczy A. Berestecki. – Mógłbym w sumie zamknąć bramę i nikt tutaj nie wjedzie. Do budynku można także dojść od ulicy Sportowej, ale proszę sobie wyobrazić sytuację, kiedy miałyby tam parkować busy i tamować ruch. Gdybyśmy mieli pieniądze, można byłoby tu zrobić cuda, ale ich nie mamy. Z jednej strony przykro mi, że ktoś od razu biegnie do gazety, a nie przyjedzie do mnie porozmawiać. Z drugiej cieszę się, że jest zainteresowanie problemem. Generalny remont podwórka to na pewno nie byłby mały koszt, jak sądzi jeden z rodziców – zaznaczył dyrektor SOSW nr 1.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.To rusz dupę rodzicu, zwołaj pozostałych i popraw, i napraw, a nie tylko potrafisz krytykować. Bezładowiec z ciebie jakiś!
To rusz dupę rodzicu, zwołaj pozostałych i popraw, i napraw, a nie tylko potrafisz krytykować. Bezładowiec z ciebie jakiś!