W ubiegłą niedzielę (11 marca) w Leżachowie miało miejsce spotkanie sołeckie z burmistrzem Sieniawy Adamem Wosiem. Spotkanie należało do cyklu jakie organizuje burmistrz w całej gminie. Jak zwykle przy takich okazjach sprawujący urząd informował o bieżącej aktywności podległych mu organów oraz inwestycjach prowadzonych w regionie. Jak zwykle przy takich okazjach mieszkańcy mieli wiele pytań do burmistrza. Nie obyło się bez kontrowersji.
W niedzielne popołudnie w Leżachowie spotkanie z burmistrzem Adamem Wosiem zgromadziło kilkudziesięciu mieszkańców wsi. Stronę samorządową reprezentował oprócz burmistrza, jego zastępca Janusz Świt, radny okręgu Przemysław Czopik sołtys wsi Marian Czercowy oraz pracownicy Urzędu, Na zebraniu sołeckim pojawili się także[paywall] członkowie Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Sieniawskiej, którzy jak się okazuje są częstymi gośćmi na spotkaniach mieszkańców z burmistrzem.
Główną część spotkania stanowiło sprawozdanie burmistrza Wosia z bieżącej działalności. Informował on o założeniach budżetowych, przede wszystkim zaś referował stan inwestycji, jakie poczyniono w gminie. Chwalił się burmistrz inwestycjami w sieniawski kompleks sporotwy, budową pływalni, z której jak zapewniał będą mogły korzystać wszystkie dzieci w gminie w ramach zajęć szkolnych.
Druga z flagowych inwestycji to remont kościoła pw. Jana Chrzciciela w Sieniawie. Wreszcie kolejną dużą inwestycją o jakiej mówił Adam Woś była kanalizacja kolejnych terenów wiejskich, na którą ze środków własnych przeznaczono 3,5 miliona złotych. W trakcie swego wystąpienia burmistrz zadeklarował także, że będzie starał się o reelekcję.

fot.Bartłomiej Pacek
Burmistrz Woś wyliczał swoje osiągnięcia – budowę basenu, remont kościoła, inwestycja w kanalizację
Podczas spotkania burmistrz Woś bardzo ostrożnie wypowiadał się na temat obecnych i przyszłych uciążliwych dla mieszkańców inwestycjach. Nie jest tajemnicą, że w okolicach Leżachowa zlokalizowane są zakłady utylizacji odpadów zwierzęcych oraz kompostownia. Krążą plotki na temat inwestycji mających na celu powstawanie kolejnych nieobojętnych dla jakości powietrza zakładów w rejonie. Burmistrz zagadnieniom tym poświęcił niewielką część swego wystąpienia, a wszystkie dementi formułował w sposób trudny do jednoznacznej interpretacji.
Na przykład pytany o fermę drobiu, która rzekomo ma powstać w Leżachowie mówił – Pytanie jest nie do mnie tylko do inwestorów Kontener rzeczywiście stoi, tylko się zastanawiam, ile tam się kur zmieści 10-20? W odpowiedzi na pytanie lokalnej aktywistki Lidii Mróz o kolejne szkodliwe dla zdrowia inwestycje mówił - Pani nie wspomni o inwestycjach, o basenie, o kościele, pani mówi o tym, co nie istnieje i nigdy istnieć nie będzie. Mogę wręcz zapewnić, dać słowo, że według mojej wiedzy, choć to nie leży w mojej gestii, czegoś takiego nie będzie – mówił burmistrz, a mieszkańcom Leżachowa i okolic pozostaje trzymać go za słowo, nawet jeśli niektórych dziwi asekuracyjne sformułowanie „według mojej wiedzy”.
Po opuszczeniu domu ludowego przez burmistrza na apel Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Sieniawskiej kilkanaście osób pozostało w salce. Członkowie stowarzyszenia przedstawili stan swojej wiedzy na temat planowanych inwestycji, przekonując że przygotowania do nich są bardziej zawansowane niż to przyznaje burmistrz. To nieformalne spotkanie trwało około godziny po czym przerwał je radny Przemysław Czopik i poprosił o opuszczenie domu ludowego.
Zebrani stwierdzili, że jeszcze nie skończyli i zaproponowali, by radny włączył się do dyskusji. Ten odwrócił się na pięcie, a po kilkunastu sekundach ktoś odłączył w domu ludowym prąd. Trudno powiedzieć, czy to tylko zniecierpliwienie zarządzającego obiektem, czy czyjaś obawa, że członkowie stowarzyszenia powiedzą zbyt wiele.

fot.Bartłomiej Pacek
W domu ludowym zgromadziło się kilkadziesiąt osób.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze