Reklama

Świadkowie zeznają w sprawie katastrofy autokaru

11/09/2018 19:03

Prokuratura przesłuchała już większość świadków związanych z katastrofą autokaru w Leszczawie Dolnej. Biegli sporządzają opinie dotyczące stanu technicznego pojazdu oraz okoliczności wypadku.

Od samego początku prokuratura podawała, że kierowca jechał zbyt szybko. Tak wynikało ze wstępnych ustaleń, które potwierdza m.in. zapis tachografu. Urządzenie wskazało, że kierowca jechał ok. 75 km/h w miejscu, gdzie powinien zwolnić do 30 km/h. Te dane były znane na etapie wstępnym postępowania.

– Natomiast później tachograf wraz z całym pojazdem został [paywall]przekazany biegłemu celem przeprowadzenia badań. Obecnie czekamy na wydanie przez niego opinii technicznej, która ma udzielić odpowiedzi na pytanie, czy autobus miał sprawne układy: jezdny, kierowniczy, hamulcowy, czy jego ewentualny stan techniczny miał jakikolwiek wpływ na zaistnienie tego wypadku, jak również, czy tachograf i tak zwany impulsator były sprawne technicznie – mówi Beata Starzecka-Skrzypiec, zastępca prokuratora okręgowego w Przemyślu.

Reklama

Na początku września w szpitalach przebywało jeszcze 5 poszkodowanych. Czy skutki wypadku będą dla nich długotrwałe – tego jeszcze nie wiadomo.

 

Nikt nie broni kierowcy

Prokuratura przesłuchała praktycznie wszystkich pasażerów. Z naszych ustaleń wynika, że wielu spało, ale część zwraca uwagę na to, że kierowca faktycznie jechał z dużą prędkością i styl jazdy był nieodpowiedni do trasy. Nie pojawiły się natomiast głosy w obronie kierowcy.

Postępowanie przygotowawcze jest w toku. Przesłuchiwani są kolejni świadkowie, również z Ukrainy. Zeznania złożył już właściciel autobusu. Wkrótce w prokuraturze mają się stawić: właściciel firmy, która zatrudniała podejrzanego oraz biura, które organizowało wyjazd (były to różne osoby).

Reklama

Z zebranych do tej pory przez prokuraturę dowodów wynika, że kierowca od razu pojechał na przejście graniczne w Krościenku, a nie podróżował najpierw do Korczowej, potem do Medyki, aby uniknąć długiego postoju w kolejkach. Taki kierunek miał zlecony od firmy turystycznej.

Kierowca autobusu Mykoła Ł. został aresztowany na 3 miesiące. Usłyszał zarzut umyślnego spowodowania katastrofy w ruchu lądowym, w której zginęły 3 osoby, a wiele doznało ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Grozi mu od 2 do 12 lat pozbawienia wolności. Niewykluczone, że kwalifikacja prawna czynu się zmieni. Wszystko zależy od opinii biegłego z zakresu wypadków komunikacyjnych, który szczegółowo odniesie się do tego, jaka była przyczyna wypadku. Będzie ona gotowa w ciągu 3 miesięcy. Oznacza to, że mężczyzna może mieć zmieniony zarzut.

Do wypadku w Leszczawie Dolnej doszło 17 sierpnia, ok. 22.00. Autokarem podróżowały 54 osoby w wieku 8 – 55 lat, które jechały na wycieczkę ze Lwowa do Wiednia. Na ostrym zakręcie autobus wypadł z drogi i spadł z wysokiej skarpy, dachując. Zginęły 3 osoby, a ponad 40 zostało rannych.
pb
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama