Do naszej redakcji dotarły trzy zdjęcia i krótki opis bulwersującej sytuacji, którą nasz czytelnik zastał nad prawym brzegiem Sanu. Poprosiliśmy o interwencję miejskich strażników. Sprawa została załatwiona w jeden dzień.
– Ilości śmieci, które kilka dni temu zauważyłem nad brzegiem Sanu w Przemyślu, przerosły mój poziom tolerancji dla tego typu rzeczy. W rejonie stacji pomp dla stoku narciarskiego w Przemyślu wypalenie traw i krzewów odsłoniło wszystko, co zostało tam wcześniej wyrzucone. Jednak prawdziwe wysypisko zastałem przy samym korycie Sanu, na wysokości ogródków działkowych i dawnego jazu – poinformował nasz Czytelnik.– Zrobiłem kilka zdjęć w jednym tylko miejscu, ale wysypisko jest na całej długości ogródków. Wygląda to dramatycznie i tylko patrzeć, jak wielka woda wszystko zabierze. Wcześniej pewnie śmieci przykryje bujna zieleń. Teraz jest jedyna okazja, aby to posprzątać. Zdaję sobie sprawę, że powinni to zrobić ci, którzy te śmieci wyrzucili, ale obawiam się, że tak się nie stanie. Chyba że strażnikom miejskim uda się wskazać winnych. Uważam, że należałoby zapytać o tę sytuację zarząd ogrodów działkowych, które są w tamtym miejscu, bo wiele wskazuje na to, że to śmietnisko stworzyli właśnie działkowcy – podsumował Czytelnik.
Błyskawicznie zainteresowaliśmy tą sprawą Straż Miejską w Przemyślu. – Na pewno nie możemy wyciągać żadnych konsekwencji w stosunku do prezesa ogródków działkowych, bo w takich sprawach nie ma odpowiedzialności zbiorowej. Cały czas prowadzimy akcję sprzątania terenów wokół i na ogródkach działkowych. Także nabrzeża Sanu. W zasadzie powinni to robić przedstawiciele Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej, ale wiemy, że będzie to trwać tygodniami – tłumaczy zastępca komendanta Straży Miejskiej w Przemyślu Mariusz Migdal. – Przez kilka tygodni trwania akcji usunęliśmy pokaźną górę śmieci. Z różnych miejsc zebraliśmy ich dwie i pół tony – dodał, zapewniając, że wskazane miejsce odwiedzą. Nazajutrz zadzwonił do naszej redakcji sam komendant przemyskiej straży Jan Geneja z informacją, że dzięki pomocy osadzonych z Zakładu Karnego w Medyce śmieci znajdujące się na wysokości ogródków działkowych i dawnego jazu nad Sanem zostały uprzątnięte.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.sluzby porzadkowe codziennie sprzataja oba brzegi Sanu ,to praca syzyfowa,nasza mlodziez ,ktora urzadza sobie spotkania towarzyskie zostawia po sobie pobojowisko
sluzby porzadkowe codziennie sprzataja oba brzegi Sanu ,to praca syzyfowa,nasza mlodziez ,ktora urzadza sobie spotkania towarzyskie zostawia po sobie pobojowisko