Reklama

Tak blisko, a tak daleko. W Wągrowcu ładnie, ale ORLEN Upstream SRS bez punktów

Czwartej z rzędu, a jedenastej w tym sezonie porażki w Lidze Centralnej doznali piłkarze ręczni ORLEN Upstream SRS Przemyśl. Tym razem nie sprostali w Wągrowcu Nielbie, choć rozegrali naprawdę niezłe zawody. Jeszcze lepsze niż tydzień wstecz we Wrocławiu. Problem w tym, że tzw. wrażenie artystyczne nie jest częścią składową w zasadzie najistotniejszej kwestii w tej całej zabawie: punktów. A punktów jak nie było, tak nie ma. Niestety…

Porażka w Wągrowcu bardzo boli. Boli tym bardziej, że ekipa grającego trenera Stanisława Makowiejewa wcale nie była gorsza od faworyzowanego rywala, że zawiesiła wysoko poprzeczkę, ale niestety, nie potrafiła tego meczu „zamknąć”. Ponownie o wszystkim zdecydowało kilkanaście sekund, podczas których rywal był cwańszy, z chłodniejszą głową. I choćby nie wiadomo jak wychwalać przemyślan za walkę, chęci, ambicję, serce włożone w ten pojedynek, wciąż nie potrafią zrealizować najważniejszego: przełamać bessę. Sport jest brutalny. Liczy się efekt końcowy. A tego wciąż nie ma…

Pierwsze 30 minut prawie w całości należało do gości. Imponowali mądrością w grze i wykorzystywaniem błędów przeciwnika. Co prawda inauguracyjne trafienie należało do Jakuba Świątkiewicza, ale potem bramkowa inicjatywa należała do przemyślan. Aż do 40. min gry. Nieźle funkcjonowały skrzydła, bardziej niż poprawnie defensywa. Po kwadransie i trafieniu Sebastiana Świta było 6:9. Występujący w najmocniejszym składzie gospodarze mieli poważne problemy i ledwie raz, w 19. min, byli w stanie doprowadzić do równowagi (10:10). Na 5 minut przed zejściem do szatni ze skrzydła nie pomylił się Szymon Światłowski i przewaga goście wyglądała naprawdę okazale – 12:16. Niestety, nie potrafili jej utrzymać, bo na finał połowy wygrywali ledwie jedną bramką.

Analogii z pierwszą odsłoną można było się odszukiwać przez pierwsze 5 minut drugiej. Dobre, z koncentracją i mobilizacją, otwarcie pozwoliło w 34. min powiększyć inicjatywę. Po bramce Tomasza Biernata było 16:19. Jednak trzeba było się liczyć z podkręcaniem tempa przez miejscowych. W 40. min Dariusz Widziński wyprowadził swój zespół na 22:21. Ale przemyślanie się nie ugięli. Nie przestraszyli się. Podjęli walkę. Ta niemal do 60. min była twarda i niezwykle zażarta. Mimo minimalnej przewagi wągrowian, w 58. min wszystko było jeszcze możliwe. Tomasz Kulka doprowadził rezultat do stanu 29:28. Niestety, dwa kolejne trafienia były dziełem gospodarzy (Paweł Gregor, Daniel Kelm) i na kilkadziesiąt sekund przed końcem było jasne, że Nielba nie wypuści wygranej z rąk. Miała na tyle poważny zapas, że mogła pozwolić sobie na głupoty w absolutnie samej końcówce. Po nich S. Świt i Janusz Wandzel zmniejszyli do minimum straty. Porażka jest jednak porażką.

 

Nielba Wągrowiec – ORLEN Upstream SRS Przemyśl 31:30 (16:17)
Nielba: Gawlik, Jankowski – Andrzejewski 0, Gregor 3, Gąsiorek 2, Adamski 1, Drobik 0, Drzazgowski 10, Skrzypczak 1, Hoffman 0, Szmania 0, Widziński 3, Przychodzień 3, Duszyński 4, Kelm 3, Świątkiewicz 1.
ORLEN Upstream SRS: Nowak, Sar, Zajdel – Walczyk 2, Ćwięka 1, Biernat 4, Makuła 2, Świt 5, Wandzel 2, Krytski 1, Kubisztal 3, Makowiejew 1, Światłowski 7, Kulka 2.
Sędziowali: Jakub Jerlecki i Maciej Łabuń (obaj ze Szczecina). Kary: Nielba – 6 min; ORLEN Upstream SRS – 18 min. Czerwone kartki: Skrzypczak (20. – faul) oraz Biernat (44. – faul). Widzów: 280.


mars
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama