Kiedy wydawało się, że beniaminek z Sieniawy na inaugurację III-ligowego sezonu będzie musiał „zadowolić się” jednym punktem, do akcji wkroczył niezawodny Patryk Kapuściński, który w poprzednim sezonie wielokrotnie przesądzał o kompletach punktów Sokoła.
Trafił i teraz, w końcówce pojedynku z Sołą Oświęcim i zespół prowadzony przez Szymona Szydełko zainkasował trzy „oczka”. Bez punktów rozpoczęła zmagania Wólczanka Stal Systems Wólka Pełkińska. Rywala miała jedna zacnego, bo rzeszowska Stal w tym sezonie chciałaby podążyć drogą lokalnego rywala, czyli Resovii, i awansować do II ligi.Po dwuletniej przerwie piłkarze sieniawskiego Sokoła ponownie zawitali w III lidze. Kapitan drużyny Sebastian Padiasek, odebrał[paywall] z rąk prezesa Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej, senatora Mieczysława Golby puchar z okazji awansu, a następnie wyprowadził jedenastkę gospodarzy do meczu z ekipą Soły Oświęcim. Ekipą, którą już na starcie sezonu wielu obserwatorów skazuje na rolę dostarczyciela punktów, co dla beniaminka z Sieniawy o mały włos nie zakończyło się srogą lekcją pokory.

Jeśli po zmianie stron kibice liczyli na jakiś szaleńczy zryw gospodarzy, to srodze się zawiedli. Sokół miał inicjatywę, długimi fragmentami rozgrywał piłkę na połowie rywali, ale kompletnie nie przekładało się to na stwarzane sytuacje. W 77. min kontra przyniosłaby za to prowadzenie gościom, gdyby tylko strzelający Wójcik nie znalazł się na pozycji spalonej. Losy spotkania rozstrzygnął na osiem minut przed końcem stały fragment gry. Z rzutu rożnego dośrodkował najlepszy w szeregach gospodarzy Brocki, Patryk Kapuściński wygrał walkę o pozycję z rywalem i strzałem nogą posłał piłkę w kierunku bramki. Wydawało się, że Mioduszewski wypiąstkuje futbolówkę, lecz interweniował tak nieporadnie, że ta wpadła mu za „kołnierz”.
Choć walczyła bardzo dzielnie, ekipa Grzegorza Sitka musiała pogodzić się z inauguracyjną porażką na stadionie przy ulicy Hetmańskiej w Rzeszowie z zupełnie odmienioną w porównaniu z poprzednim sezonem Stalą.

I połowa zdecydowanie należała do gospodarzy. Wiele zamieszania czynił, powracający do „stalówki” z II-ligowych wojaży, Tomasz Płonka. I to on był autorem inauguracyjnego trafienia przy Hetmańskiej. Długim zagraniem do Roberta Trznadla popisał się Wojciech Reiman. Ten pierwszy idealnie zgrał piłkę do Piotra Ceglarza, a z jego strzału wyszło... podanie do Płonki, który pewnie pokonał z bliska Strączka. Mimo przewagi, rzeszowianom nie udało się już podwyższyć rezultatu. W II połowie goście podjęli walkę na całej długości i szerokości boiska. Wydawało się, że za moment zdołają doprowadzić do wyrównania. Stalowcy, widząc co się dzieje, nastawili się na kontry. I jedna z nich okazała się skuteczna. Po ponad godzinie gry Dominik Chromiński popisał się znakomitym, prostopadłym zagraniem do Ceglarza, który bezbłędnie wykorzystał sytuację sam na sam ze Strączkiem. Ekipa z Wólki Pełkińskiej walczyła do końca i została „nagrodzona” honorowym trafieniem. W 85. min pięknym uderzeniem z dystansu popisał się, występujący w poprzednim sezonie w JKS 1909 Jarosław, Argentyńczyk Geronimo Viscovich.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze