Reklama

Udany rewanż Cracovii MG13. Przemyskie Niedźwiadki wypadły z rytmu

Mimo niezwykle ambitnej walki do ostatnich sekund II-ligowe Przemyskie Niedźwiadki musiały uznać wyższość rywala. Zbyt wiele elementów nie funkcjonowało poprawnie, aby stwierdzić, że Cracovia MG13 nie zasłużyła na zwycięstwo. Wygrała jak najbardziej zasłużenie, udanie rewanżując się podopiecznym Daniela Puchalskiego za porażkę u siebie w I rundzie.

Długa, bo aż 14-dniowa przerwa w rywalizacji o punkty źle wpłynęła na przemyską młodzież. Wypadli w meczowego rytmu i to było aż nadto widoczne od początkowych minut tego zaległego spotkania. Do składu powrócił lider zespołu Rafał Serwański, ale jeszcze sporo mu brakuje do optymalnej dyspozycji. Wciąż kontuzję leczy Maciej Puchalski.

Podstawowym problemem gospodarzy w tym pojedynku było złapanie odpowiedniego balansu między defensywą a ofensywą. Jeśli w pierwszy elemencie poprawnie wykonali pracę, drugi zawodził. I odwrotnie. Dlatego grający bardzo konsekwentnie, jednak bez żadnych fajerwerków krakowianie mieli znacznie ułatwione zadanie. Bezwzględnie wykorzystywali każdy pojawiający się błąd gospodarzy. A tych było pod dostatkiem. Zbyt wiele było przypadkowości, zbyt słaba była komunikacja, zwłaszcza w obronie.

Reklama

W 2. min po akcji 2+1 Bartosza Bala było 7:2, ale goście z łatwością otwierali sobie wolne przestrzenie do odpalania zza linii 6,75 m. A że w tym elemencie szło im więcej niż dobrze (trafili łącznie 12 „trójek”), szybko przejęli inicjatywę. W 4. min było 7:13, dwie minuty później – po drugiej z rzędu przymiarce zza łuku Wiktora Majki – Niedźwiadki odzyskały prowadzenie – 18:17. Na moment. W 17. min wydawało się, że przemyślanie wreszcie złapali swój rytm. Przestali hołdować radosnej koszykówce, a zaczęli realizować założenia taktyczne, pokazując, że koszykówka jest w zasadzie prostą grą. Było wówczas 40:37. Ale to byłoby na tyle. Końcówkę I połowy przegrali aż 3:12 i po 20 minutach Cracovia MG13 wygrywała 43:49.

Przez 15 minut II odsłony miejscowi na wszelkie sposoby próbowali przełamać własne słabości. Wówczas nie był ważny styl, a ogromne chęci przegonienia precz demonów. Zaczęli się spieszyć. A jak mówi przysłowie: jak się człowiek spieszy, to (niestety – przyp. aut.) diabeł się cieszy. Pośpiech nie był dobrym doradcą. Po 30 minutach wciąż byli na minusie – 60:71. Kiedy do końca pozostawało nieco ponad 4 minuty i bardzo szczęśliwe punkty zdobył Artur Włodarczyk, wydawało się, że jest pozamiatane. Krakowianie prowadzili już 68:80.

Reklama

Ale Przemyskie Niedźwiadki raz jeszcze spróbowały i za to należą się im wielkie brawa. Włączyły na moment do gry dojrzałość i dokładność. Zacieśniły szyki obronne. Na 78 s przed końcem Michał Kindlik doprowadził trybuny do wrzenia. Gospodarze mieli rywala na wyciągnięcie ręki – 81:84. Niestety, krakowianie potrafili na każdą udaną akcję miejscowych odpowiedzieć tym samym. Na 9 s przed finałem, przy stanie 87:90, dwóch rzutów wolnych nie wykorzystał Kacper Nowak.

Przemyskie Niedźwiadki ratował tylko (pół)buzzer beater, czyli rzut na podtrzymanie nadziei w dogrywce. Spróbował B. Bal, ale nieudanie i krakowianie mogli się cieszyć z zasłużonego triumfu.



Reklama

Niedźwiadki Chemart Przemyśl – Cracovia MG13 Kraków 87:90 (27:30, 16:19, 17:22, 27:19)
Punkty: B. Bal 27 (2x3), J. Kucharski 14 (4x3), M. Kindlik 13 (1x3), K. Strzępek 13, W. Majka 11 (3x3), R. Serwański 6, W. Kuriańczyk 3, K. Baran 0, K. Complak 0, M. Radochoński 0 (N); K. Nowak 18 (1x3), A. Włodarczyk 16 (3x3), B. Karlik 15 (5x3), D. Golus 14 (2x3), P. Hałka 9 (1x3), M. Łopatkiewicz 6, M. Kaliński 5, P. Marcol 5, O. Bona 2, M. Szandurski 0, K. Szostak 0 (C).
Sędziowali: Robert Rydz i Bartosz Koralewski (obaj z Lublina). Widzów: 300.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama