– Obok tego bloku przechodziłam codziennie, od dziecka. Do „dziesiątki”, do salezjanów na religię, potem do liceum – wspomina mieszkanka osiedla. Blok przy Biskupa Jakuba Glazera 2, przed 1989 Wincentego Pstrowskiego 2, rozpoczął niepowtarzalną i barwną historię przemyskiej spółdzielczości. Przemyskiej Spółdzielni Mieszkaniowej stuknęło 65 lat!

„Przemyska Spółdzielnia Mieszkaniowa powstała w marcu w 1958 r. Jest największą spółdzielnią w Przemyślu. Zajmuje ok. 88 h, posiada 142 budynki mieszkalne, 6472 mieszkania i liczy ok. 6,5 tysiąca członków. Dużym atutem spółdzielni są tereny zielone, położone na wzgórzach, co podkreśla walory osiedli. Zasoby mieszkaniowe uzupełniają skwery, place zabaw, pawilony handlowo-usługowe, kluby osiedlowe. Dziś bloki są ocieplane, kolorowe i estetyczne, nie przypominają tych szarych i monotonnych budynków z przeszłości. Przemyska Spółdzielnia Mieszkaniowa dzisiaj to osiedla: A- 1 – Kmiecie – Wieniawskiego, A- 2 – Salezjańskie – Warneńczyka, A- 3 – Krasińskiego – Rogozińskiego, A- 4 – Kazanów, A-5 – Rycerskie” (z jubileuszowego Biuletynu PSM z okazji 65-lecia).
Do dwukondygnacyjnego punktowca z wysokim parterem przy Biskupa Glazera 2 pierwsi lokatorzy sprowadzili się 10 czerwca 1960. Osiedlu nadano imię Wincentego Pstrowskiego – w PRL wzór przodownika pracy, górnika, rębacza dołowego. Może dlatego prace nad „dwójką” i kolejnymi budynkami (4, 6, 8) ruszyły z kopyta. „Ważną datą był 10 czerwca 1960 r., gdy oddano do użytku pierwszy w Przemyślu spółdzielczy budynek przy ul. Pstrowskiego 2 (dzisiaj Glazera) – 27 mieszkań” – odnotowuje jubileuszowy Biuletyn. W tym bloku mieszkał Edward Kasprowicz, jeden z założycieli spółdzielni. Zmarł 10 marca 2023 r., w wieku 100 lat.

Najstarszy blok PSM.
Zaczęło się 17 stycznia 1958 r. – walnym zgromadzeniem założycielskim Przemyskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, w którym wzięło udział 29 osób, w czasie posiedzenia wybrano Radę Nadzorczą, której przewodniczącym został Henryk Buszkowski. Po dwóch miesiącach – dokładnie 18 marca – nowa spółdzielnia została zarejestrowana w miejscowym Sądzie Powiatowym. Od tego czasu zaczęły się kształtować struktury Przemyskiej Spółdzielni Mieszkaniowej: 1 kwietnia 1958 r. – na wniosek PSM – Związek Spółdzielni Mieszkaniowych w Krakowie mianował Adama Osiadacza głównym księgowym. Spółdzielnia otrzymała w tym czasie siedzibę przy ul. Franciszkańskiej 7. 11 kwietnia 1958 r. odbyło się posiedzenie Rady Nadzorczej, podczas którego wybrano Zarząd PSM w składzie: przewodniczący Stanisław Barański, zastępca przewodniczącego Adolf Dyrda, członkowie: Anna Berezowska i Adam Osiadacz. 12 maja 1958 r. Związek Spółdzielni Mieszkaniowych w Warszawie przyjął PSM na swojego członka.
„Wyraźny rozwój PSM nastąpił w latach siedemdziesiątych, kiedy to w wyniku decyzji najwyższych władz partyjnych i państwowych budownictwo mieszkaniowe stało się jedną z priorytetowych dziedzin narodowego programu społeczno-gospodarczego rozwoju. W 1988 PSM dysponowała ok. 120 budynkami zajmowanymi przez 20 tys. lokatorów.
Najmłodsze z osiedli PSM, nazwane „Rycerskim” (1985 – 1992, 24 budynki), położone jest na wzgórzu, skąd roztacza się piękna panorama Przemyśla, zwłaszcza Starego Miasta” – czytamy w Biuletynie.
Siedzib PSM było kilka. Pierwsza na Franciszkańskiej 7. Druga w bloku, na parterze, na Osiedlu Pstrowskiego 12. Od 1980 roku niezmiennie siedzibą PSM jest tak zwany „blaszak” na Osiedlu Kmiecie. Tutaj urzędują prezesi, pracownicy administracyjni. Za PRL i jeszcze przez kilka lat po 1989 bujnie kwitło tu życie kulturalne w Klubie Osiedlowym. Kapela podwórkowa, rockendrolowcy, harmonijkarze ustni, szachiści, warcabiści, wędkarze, kabareciarze, pracownia plastyczna, starsi znajdowali tu gościnny lokal na potańcówki, młodsi na dyskoteki.
Dzisiaj sporą część „blaszaka” zajmują lokale handlowo-usługowe. Piszą swoją historię. Patrz: Sklep Zoologiczny Pirania z jego charyzmatycznym właścicielem Andrzejem Krawczykowskim. Nie mniej ciekawie działo się w drugim klubie na Osiedlu Pstrowskiego (Glazera), gdzie artystyczną działalność prowadził Klub Filmowo-Fotograficzny Fix – Fox. To zdjęcia klubowiczów dokumentują – między innymi – powstawanie nowych osiedli.

fot.Artur Wilgucki
Dzisiaj sporą część „blaszaka” zajmują lokale handlowo-usługowe. Jednym z najstarszych jest sklep Zoologiczny „Pirania” z jego charyzmatycznym właścicielem Andrzejem Krawczykowskim. Które z dzieci nie kupowało tutaj rybek.

Historia najstarszej w Przemyślu spółdzielni mieszkaniowej to historia ludzi: mieszkańców i pracowników.
Marek Koralewicz, kierownik działu organizacyjno-prawnego PSM, najstarszy pracownik: – Nie chwalę się swoim wiekiem. Czuję się o wiele młodziej, niż wskazywałby na to mój PESEL. Potwierdza to moja żona.
Pan Marek, pokój numer 9 i wszyscy wiedzą, o kogo chodzi. Pan Marek to chodząca księga i historia PSM. Strażnik pamięci i magicznej wręcz „Kroniki”, pisanej odręcznie, kaligrafowanym pismem historii PSM. Każdą stronę otwiera misterny inicjał, przypominający średniowieczne księgi. Do tego zdjęcia, pastelowe rysunki. Podróż w czasie. – O, tutaj Gierek z roboczą wizytą, a tu pierwsze spotkanie spółdzielczej „Solidarności”. A tu pierwsze budynki na naszych osiedlach – mówi pan Marek. Gdy pan Marek prowadzi do pomieszczenia, w którym przechowuje „Kronikę”, przypomina benedyktyńskiego mnicha z „Imienia Róży” Umberto Eco. Autorami „Kroniki” byli nie mniej intrygujący: tekst – Maria Draganik, pismo i prace graficzne – Jan Jawornicki. Zdjęcia: Jerzy Wesołowski.
Od 1999 pan Marek redaguje „Biuletyn PSM” – następcę „Kroniki”. Dwa razy do roku każdy spółdzielca otrzymuje raport z najważniejszych wydarzeń w spółdzielni.

Marek Koralewicz, kierownik działu organizacyjno-prawnego PSM, najstarszy pracownik.
Lucyna Inglot – w PSM od 1982. Całe życie zawodowe związała ze spółdzielnią. – Po szkole ekonomicznej byłam na trzymiesięcznym stażu – wspomina pani Lucyna.
– Po stażu przeszłam do PSM na stanowisko kasjerki. Następnie: referent do spraw księgowości. Od 1990 pracuję jako inspektor do spraw czynszu i 1997 – jako kierownik działu czynszu do dzisiaj. Wszystkie lata przepracowane w PSM wspominam bardzo miło. Bardzo dobrze pracowało mi się w księgowości. Bardzo miła kierowniczka i współpracownicy, księgowa, główna księgowa. Szykuję się do emerytury. Będę tęsknić za PSM, ale kiedyś trzeba odpocząć. Jakie plany na emeryturę? Odpoczynek, odwiedzę wnuki, bo są daleko. Działka jest także. Będzie gdzie odpocząć – ze wzruszeniem podsumowuje pani Lucyna.

Lucyna Inglot – w PSM od 1982. Całe życie zawodowe związała ze spółdzielnią.
Witold Dziedzic – zatrudniony w PSM w lipcu 1980. Najdłuższy staż pracy w PSM. Rok do emerytury. W maju skończy 64 lata. Zaczynał w wieku 21 lat jako administrator osiedla Krasińskiego – Rogozińskiego. Po 5 latach przeszedł na Pstrowskiego (Glazera) – Warneńczyka i tam pracował do czasu powołania na stanowisko zastępcy prezesa do spraw gospodarki zasobami mieszkaniowymi. Funkcję tę sprawuje do dzisiaj.
Jak wspomina lata przepracowane w PSM?
– To był bardzo burzliwy okres. Różnie się działo w PSM. Gdy zacząłem pracować – w lipcu 80 roku – to akurat była powódź. Na osiedlu Krasińskiego, na którym byłem administratorem, San zalał drogę, piwnice w niektórych budynkach. Zalany był budynek Krasińskiego 27 i plac zabaw nad Sanem. Miałem mocne wejście. Z kolei w grudniu 1981 wprowadzono stan wojenny. Też się działo. Straszyły nas powołane w tym czasie Grupy Interwencyjne, które miały chodzić po osiedlu i kontrolować, czy panuje spokój. Dokuczał brak łączności telefonicznej. Każdą usterkę trzeba było zgłaszać osobiście do naszych zakładów naprawczych. Jeden był na Glazera (Zakład Konserwacji i Instalacji). Elektrycy i dźwigowi byli na Grunwaldzkiej 56, czyli na Warneńczyka. A z sympatycznych przeżyć?
Cała praca w PSM była ciekawa. Nie narzekam. Jubileuszowe życzenia?
Większej stabilizacji, jeżeli chodzi o możliwości finansowe. Na większość podwyżek, które dotykają naszych mieszkańców, nie mamy wpływu.

Witold Dziedzic – zatrudniony w PSM w lipcu 1980. Najdłuższy staż pracy w PSM. Rok do emerytury.
Zbigniew Kurosz – prezes PSM. 25 lat na tym stanowisku.
Pytany, czy sprawdzał w Księdze Rekordów Guinnessa, czy aby nie pobił rekordu czasu sprawowania funkcji prezesa spółdzielni, odpowiada:
– Nie sprawdzałem. W Przemyślu dłużej sprawującym funkcję prezesa spółdzielni mieszkaniowej jest Paweł Jerski, prezes i założyciel przemyskiej spółdzielni Metalowiec. W spółdzielniach nie ma kadencyjności. Prezesa wybiera i w każdej chwili może odwołać rada nadzorcza lub walne zgromadzenia członków spółdzielni. Ale tak, w PSM funkcję prezesa sprawuję najdłużej.
Ćwierć wieku bez konfliktów ze zmieniającymi się radami, walnym zgromadzeniem, niedoskonałym, wadliwym prawem dotyczącym spółdzielni mieszkaniowych?
– Członkowie rad nadzorczych byli i są spółdzielcami. Znają problemy swoich osiedli. Mają swoje pomysły. Nasze relacje to była zawsze rozmowa, rozmowa, rozmowa. Czasem trudna, ale zawsze udawało się znaleźć kompromis. Zaczęło się od dachów. Gdy zaczynałem pracę w PSM, to najwięcej problemów było z przeciekającymi dachami. Wiadomo, budynek buduje się od fundamentu, remontuje od dachu. Papa po latach eksploatacji zaczęła przeciekać. W czasie deszczu dostawaliśmy po kilkaset telefonów o przeciekach w mieszkaniach. Jak opanowaliśmy dachy, sytuacje konfliktowe łagodniały. Mieszkańcy, jak im przestało na nos kapać, byli mniej wzburzeni. Mam politechniczne, budowlane wykształcenie. To mi pomagało i pomaga. Wiem, jak skutecznie rozwiązywać konkretne problemy spółdzielców. Przyszedłem do spółdzielni w 1997 roku. Do pracy w PSM namówił mnie ówczesny zastępca prezesa PSM Janusz Trzeciak. Wcześniej pracowałem w Przemyskim Przedsiębiorstwie Budowlanym. W tym samu roku w październiku zostałem powołany na zastępcę, a prezesem zostałem w lipcu 1998.
Najmilej wspominana chwila?
– Myślę, że jubileusz 50-lecia spółdzielni. Z sentymentem wspominam uroczystą galę na Zamku Kazimierzowskim, podczas której uhonorowaliśmy zasłużonych spółdzielców, pracowników. A wszystko udało nam się zorganizować bardzo małym kosztem. Natomiast o jubileuszu 65- lecia napisaliśmy w jubileuszowym wydaniu naszego Biuletynu. Skromniej. Obecny, trudny pod wieloma względami czas nie służy hucznym uroczystościom. Zaczekajmy do 70-lecia. Może sytuacja się zmieni.
Czego prezes życzy jako jubilat sobie i spółdzielcom?
– Zdrowia, bo to podstawa. I dobrych sąsiadów. Takich, którzy zainteresują się w razie potrzeby znajomym zza ściany czy z naprzeciwka. Z tym zainteresowaniem bywa rożnie.
Jakie plany? Emerytura?
– Nie wiem, wszystko zależy, czy będą siły. Czy będą warunki, abym to ja realizował trudne wyzwania, jakie stoją przed spółdzielniami mieszkaniowymi. Te budynki budowało się na 50, 70 lat. Po przeprowadzonych podczas mojego urzędowania remontach postoją ze 100 lat i nic się z nimi nie będzie działo. Spółdzielnia ma warunki, aby nadal budować, ale to są właśnie te wyzwania, przed którymi stoją spółdzielnie. Nie stwarza się nam prawnych możliwości. Ale o tym nie rozmawiajmy przy okazji jubileuszu, bo wchodzimy na grząski teren polityki. Do przyjazdu z Barlinka do Przemyśla namówiła mnie moja żona. Przemyślanka. W latach osiemdziesiątych było dobre połączenie PKP: Szczecin – Przemyśl. Nigdy swojej decyzji nie żałowałem.

Zbigniew Kurasz – prezes PSM. 25 lat na tym stanowisku.
W sentymentalną podróż do krainy dzieciństwa, młodości, wieku dojrzałego zaprosił Państwa Artur Wilgucki – rodowity przemyślanin. Dzieciak z Wieniawskiego, buszujący po nadsańskich łąkach. Oszołomiony ich wiosennym zapachem i barwą. Pływający w krystalicznie czystym Sanie. Pijacy wodę z bijącego ciągle źródła przy stawach Szwajkowskiego.
Grający w piłkę na boiskach, których już nie ma. Zapatrzony w piękne, opalające się na jazie dziewczyny. Dzisiaj, z czarno-białych zdjęć w „Kronice PSM” uśmiechają się do mnie, przypominając mi tę, która wychowała się na Kmieciach. Potem wychowała nasze dzieci, bawiące się w jednej z osiedlowych piaskownic.
Jeżeli ten tekst skłoni Was, Drodzy Czytelnicy, do wspomnień, to podzielcie się nimi na naszym fb. Poniżej zamieszczamy kilkadziesiąt zdjęć z historii Waszych osiedli, ulic, podwórek.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze