W Małej Galerii Fotografii, funkcjonującej w Muzeum Historii Miasta Przemyśla, czynna jest wystawa prac Mariusza Mykickiego. Ekspozycja pod wieloma względami nie należy do typowych. Artysta pokazał kilkanaście czarno-białych miniatur fotograficznych, wykonanych tradycyjną, zapomnianą dziś stykową techniką, na których są góry.
Porozmawiajmy o Twojej, dość nietypowej wystawie.
– Jestem świadomy tego, że to, co prezentuję na tej wystawie, nie jest dzisiaj standardem, gdyż moje prace są odbitkami kontaktowymi, czyli stykówkami i mają format negatywu. Nie korzystam z powiększalnika. Taki proces pozwala na dokładne osiągnięcie tego, co zaplanowałem, już w momencie powstawania zdjęcia. Nie wnikając w technikalia, po prostu naciskając spust migawki, wiem, jaki będzie końcowy produkt.
Mówisz o kwestii świadomości w procesie twórczym. Czemu zdecydowałeś się na fotografie gór?
– Jest to moja ucieczka od zwariowanego świata, tak bardzo nabodźcowanego informacjami dzisiejszego, życia, którego niestety jestem uczestnikiem. Nie bardzo mamy na to wpływ, nawet, jeżeli nie wiąże się to z pracą zawodową. Codzienna ilość informacji płynących z radia, telewizji, w większości nie jest nam potrzebna. Stąd ten pomysł, potrzeba wyciszenia. Kiedy stałem „twarzą w twarz” z górami, stwierdziłem, że jest to moment, którego potrzebowałem i oczekiwałem od dawna.
Ty, co dzisiaj rzadko zdarza się na wystawach, pokazałeś małe fotografie formatu 9x12 lub 13x13 centymetrów. Czy nie lepsze byłyby większe?
– Chciałem jeszcze bardziej zbliżyć się do gór, stąd moje fotografie to nie rozległe pejzaże, tylko ciasne kadry, zawężone fragmenty zboczy górskich, wygasłych wulkanów. Takie podejście uspokaja mnie najbardziej. To tak jakbyśmy byli na pchlim targu i oglądali artefakty. Chcąc je lepiej, dokładniej poznać i zrozumieć, patrzymy na nie z bliska, skupiamy się, wtedy zawęża się kąt widzenia, nie rozprasza nas to, co się dzieje po lewej i prawej stronie. Patrząc w ten sposób, odbieramy fotografię bardziej emocjonalnie. Wydaje mi się, że to najlepsza forma przekazania odbiorcom moich emocji.
W tytule nazwałeś góry swoimi. Gdzie one są?
– Większość zdjęć powstała na wyspie Fuerteventura, jednej z archipelagu wysp kanaryjskich. To wyjątkowo sucha i surowa wyspa, pokryta bardzo rzadką roślinnością występującą w miejscach, które nawadnia człowiek. To kawałek pierwotnego świata, gdzie możemy zobaczyć pejzaż, jaki przed wiekami uformowała zastygła lawa.
Na koniec zapytam, co radziłbyś tym, którzy dopiero zaczynają fotografować i mają ambicje tworzenia dobrych zdjęć?
– W ambitnej, wartościowej fotografii nie chodzi o to, żeby wykonać jak najwięcej zdjęć, a potem się zastanawiać się, co nadaje się do wybrania i pokazania. Lepiej jest się zastanowić, skupić nad przekazem, jaki chcemy dać potencjalnemu odbiorcy. Nie warto się skupiać jedynie na licznych poradach i receptach na udane zdjęcie, od których roi się w internecie.
Dziękuję za rozmowę.
Jacek Szwic

Mariusz Mykicki
Absolwent Jeleniogórskiej Szkoły Fotograficznej. Członek Związku Polskich Artystów Fotografików. Przedsiębiorca, podróżnik, miłośnik gór. Fotografią zajmował się prawie zawsze, jednak pod koniec 2016 roku zdecydował, że będzie to fotografia czarno- biała, połączona z autorską postprodukcją w ciemni fotograficznej. Głównym przedmiotem zainteresowania dla Mariusza Mykickiego były małe rośliny, które przeskalowane w kadrze dawały złudzenie dużych drzew. Projekt ten nie jest ukierunkowany na zamknięty cykl z określoną liczbą fotografii. W poszukiwaniu takich obiektów najczęściej wyjeżdża w góry, co przyczyniło się do powstawania licznych fotografii górskich. Nie jest dla niego ważny sam proces twórczy, który nie musi być zrozumiały dla odbiorcy, ale ważne jest to, co odbiorca odczuwa, gdy patrzy na jego fotografię. I taką właśnie ideą kieruje się, a najważniejsze jest dla niego, aby oddać emocje poprzez autorską fotografię. Autor wielu wystaw indywidualnych i plenerów fotograficznych na terenie Polski i poza jej granicami.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze