Mimo ambitnej walki do ostatnich sekund II-ligowe Przemyskie Niedźwiadki w ciągu czterech dni musiały uznać wyższość dwóch rywali. Najpierw, w środę, 9 lutego br., ulegli Cracovii MG13, bo zbyt wiele elementów nie funkcjonowało poprawnie. Dzisiaj, 13 lutego br., nie sprostali wiceliderowi Basket Hills Bielsko-Biała, bo w końcówce górę wzięło większe ogranie i parkietowe cwaniactwo tych drugich.
Pojedynek z wiceliderem tabeli miał zupełnie inny scenariusz niż mecz z Cracovią MG13. Przez niemal 35 minut to wicelider został ustawiony w pozycji goniącego. To bardzo dobrze grające Przemyskie Niedźwiadki dyktowały warunki gry. Nic nie wskazywało na to, że ekipa Basket Hills wywiezie w Przemyśla 18. zwycięstwo w sezonie. Do czasu… Do czasu, kiedy sprawy w swoje ręce wzięli najbardziej doświadczeni koszykarze z ekipy z Bielska-Białej, a gospodarze zupełnie opadli z sił i wiary, że wykonana ogromna praca przyniesie finalny owoc.
Zaczęli co prawda od szybkiego 0:5, kiedy dwukrotnie trafił Wojciech Zub, ale już w 5. min Niedźwiadki dogoniły rywala po punktach Bartosza Bala, a za moment przegoniły. Było 9:7. Trzy minuty później porywająco rozsądnie grający przemyślanie wygrywali już 23:13 po „trójce” Rafała Serwańskiego.
Miejscowi kompletnie nie mogli poradzić sobie z mającym za sobą bardzo udane występy w I-ligowym AZS AGH Kraków Konradem Mamcarczykiem, który w 12. min wyprowadził swój zespół na ponowne prowadzenie 23:24, ale był to chwilowy przebłysk wicelidera. Wiadomo, że jeden zawodnik spotkania nie wygra, a liderzy ekipy Basket Hills zawodzili. Niedźwiadkowy run 10:0 sprawił, że w 14. min wynik brzmiał 33:24, a podopieczni D. Puchalskiego byli lepsi od wyżej notowanego przeciwnika w niemal każdym elemencie gry. Po 20 minutach było 42:35.
Przez kolejne 12 minut nie zwalniali tempa. Wprawdzie w III ćwiartce goście mieli przebłyski lepszej, skuteczniejszej gry, ale nie na tyle efektywnej, aby zagrozić Przemyskim Niedźwiadkom. Po pół godzinie rywalizacji wciąż było nieźle – 61:55. A kiedy gospodarze wjechali w decydującą kwartę z przytupem, było już znakomicie. Dwie minuty wygrali 8:0 i w 32. min, po punktach B. Bala, prowadzili już 69:55. Nic wówczas nie wskazywało, że to był początek końca. Wówczas przebudzili się wreszcie najbardziej doświadczeni, parkietowi cwaniacy po stronie Basket Hills – Wojciech Zub, Grzegorz Szybowicz, ale przede wszystkim Robert Kozaczka. I mimo że musieli sobie radzić bez wykluczonego za limit fauli K. Mamcarczyka, koncertowo rozegrali finalne minuty. Pozwolili tracącym siły przemyślanom rzucili do finalnej syreny ledwie 4 punkty. Sami zaś raz za razem odpalali zza linii 6,75 m. Po kolejnej takiej przymiarce, już w 35. min już niemal dogonili Niedźwiadki – 69:67. Przegonili w 38. min po punktach R. Kozaczki – 71:72. Przemyślanie, niestety, nie byli w stanie podnieść się po tych ciosach i ponieśli drugą z rzędu porażkę na własnym parkiecie.
Niedźwiadki Chemart Przemyśl – Basket Hills Bielsko-Biała 73:82 (23:16, 19:19, 19:20, 12:27)
Punkty: B. Bal 24 (2x3), R. Serwański 16 (1x3), K. Complak 11 (1x3), K. Strzępek 11, W. Majka 8 (2x3), J. Kucharski 3 (1x3), M. Kindlik 0, W. Kuriańczyk 0 (N); K. Mamcarczyk 31 (6x3), W. Zub 21 (2x3), R. Kozaczka 19 (4x3), G. Szybowicz 5 (1x3), J. Wróbel 4, J. Fenrych 2, T. Czajkowski 0, O. Janicki 0, M. Mach 0, M. Żebrowski 0 (BH).
Sędziowali: Miłosz Tracz i Janusz Heród (obaj z Krakowa). Widzów: 300.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze