Reklama

„Wichry losu” z Podkarpaciem w tle. Rozmowa z Agnieszką Stec-Kotasińską

14/08/2024 13:02

„Wydeptane ścieżki” to dylogia, której pierwszy tom premierę ma w tym miesiącu. Jak się Pani czuje z tym, że kolejna powieść jest już na rynku?
– Mogłabym powiedzieć, że trochę przywykłam, bo to już moja piąta książka, ale nie jest tak do końca. Oczywiście, bardzo się cieszę, czuję ekscytację, ale też niepokój przed tym, czy „Wydeptane ścieżki” wkupią się w łaski czytelników. Bardzo czekam też na premierę drugiej części i na to, jak zostanie odebrana całość.


Na swoim koncie ma Pani również kilka powieści jednotomowych. W której formie czuje się Pani lepiej? Łatwiej jest napisać krótką historię czy jednak świadomość, że losy bohaterów będą rozbite na kilka tomów, ułatwia pracę pisarską?
– W moim odczuciu, nie ma to większego znaczenia. Zacznę może od tego, że żadna z moich historii nie jest krótka. Dobrze czuję się w tworzeniu powieści wielowątkowych, a wspomniane wątki splatają się ze sobą, by w końcu zamknąć w – mam nadzieję – zgrabną całość. „Wichry losu” są jak dotąd moją pierwszą powieścią, w przypadku której wiedziałam od samego początku, że pojawi się jej kontynuacja. Nie powiedziałabym, że w jakiś sposób ułatwia to pracę. Z jednej strony miałam świadomość, że mogę pozwolić sobie na niepozamykanie niektórych spraw i nierozwiązanie pewnych konfliktów, lecz z drugiej strony akcja kolejnej części powieści: „Wiatr nadziei” ma miejsce dwadzieścia lat później, pojawiają się nowi bohaterowie i nowe problemy, więc trzeba się skupić również na nich. Przy pisaniu kolejnego tomu na pewno trzeba mieć na uwadze wszelakie detale, które pojawiły się w pierwszej części, a mają jakieś znaczenie w drugiej. Kilka razy łapałam się na tym, że muszę sobie coś przypomnieć i wrócić do tego, co sama niedawno napisałam. Możliwość korekty autorskiej sprawdza się tutaj idealnie (śmiech).

Reklama


Proszę opowiedzieć (bez spolerowania), o czym  jest najnowsza książka „Wichry losu”?
– O kobietach, mężczyznach i o tym, że pomimo innych czasów i realiów, w jakich przyszło im żyć, mogą mieć całkiem podobne problemy. Również o dążeniu do samorealizacji, spełnianiu marzeń, rywalizacji i zazdrości, która na początku może się zacząć zupełnie niewinnie. O miłości, przyjaźni, wybaczeniu, o tym, jak pozwolić odejść czemuś, co być może nigdy nie było nasze. Jak pogodzić się z losem, z tym, że odeszła młodość, niektóre szanse przepadły bezpowrotnie, nie wróci zdrowie, a ścieżki pewnych osób przecinają się z naszymi może o pięć minut za późno. A może to nie czas, lecz okoliczności są niesprzyjające? Moi bohaterowie na początku powieści zadają sobie pytanie, kim tak naprawdę są. Mam nadzieję, że pod koniec udaje im się na nie odpowiedzieć. Być może niektórym uda się to dopiero pod koniec drugiej części, ale to oceni czytelnik. Ja nie zdradzam nic więcej, zostawiam jedynie znak zapytania.


Pomysł na taką książkę pojawił się nagle, czy czerpała skądś Pani inspirację?
– Po którejś książce pomyślałam, że kolejna być może będzie „z historią w tle” i tym samym uruchomiłam maszynę w swojej głowie, odpowiedzialną za to, by czerpać pomysły z możliwie jak największej ilości źródeł. Ta maszyna, tak naprawdę nigdy nie próżnuje, niekiedy bywa jedynie mniej czujna. Inspirację na część historyczną czerpałam głównie z przeczytanych artykułów, wywiadów, wspomnień, innych powieści i tym podobnych, cała reszta życiowych uwikłań moich bohaterów to są wymyślone zdarzenia, zainspirowane dosłownie czymkolwiek: sytuacją, sceną, dialogiem. Jest to wypadkowa zdarzeń wokół mnie, tylko oczywiście przetworzona i zmieniona bardzo wiele razy.

Reklama


Osadzanie swoich bohaterów w okresie wojennym zawsze wiąże się z ryzykiem oskarżenia o przekłamywanie historii. Nie bała się Pani tego?
– Bałam się, oczywiście. Dlatego też wiele razy sprawdzałam prawdziwość informacji przed przelaniem ich na papier (wpisaniem w ekran komputera). Warto też zaznaczyć, że u mnie historia jest tłem, nie stanowi meritum powieści, nie skupiam się też bardzo na niuansach. Wspomnienia staruszki, z którą główna bohaterka przeprowadza wywiad, dotyczą drugiej wojny światowej, ale celem ich spotkań okazuje się coś innego, o czym czytelnik ma szansę się dowiedzieć się po czasie.


Czy w Pani głowie jest już pomysł na kolejne książki?
Na razie w liczbie pojedynczej – na książkę. Tak, mam i niebawem zabieram się do pracy.

Reklama


Andżelika Wojtkiewicz

Konkurs dla naszych Czytelników

Dla dwóch osób, które jako pierwsze w piątek 16 sierpnia, o g. 11 zadzwonią do naszej redakcji, mamy książki Agnieszki Stec-Kotasińskiej „Wichry losu”.

„Czy wojenne sekrety dwóch sióstr po wielu latach ujrzą światło dzienne? Weronika nawet się nie spodziewa, że przyczyni się do odkrycia tajemnicy głęboko skrywanej przed światem przez ponad pół wieku. Nie wie też, że starsza pani ma dla niej zadanie specjalne. Jakie przyniesie to skutki? I jak wpłynie to na jej życie prywatne?”.

Reklama

Chcesz się przekonać? Zadzwoń: 16 670 22 00 wew. 60. Powodzenia!

 

 

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 14/08/2024 13:02
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama