Ikona polskiej kobiecej siatkówki, zdecydowanie najlepsza w jej historii i najbardziej utytułowana – Małgorzata Glinka-Mogentale spotkała się w hali Przemyskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji z dziećmi z kilku przemyskich i okolicznych szkół podstawowych na „Wielkiej lekcji wychowania fizycznego z siatkówką 2022”. Akcji, której organizatorem jest Fundacja „Orły Sportu”.
„Ona wszystko to, co robi nieprawidłowo, robi dobrze. Obala wszystkie moje teorie”. Usłyszeć tak wyjątkowy komplement z ust takiego człowieka to ogromny przywilej. Nie wiadomo, czy kiedykolwiek choćby Tomasz Wójtowicz, Ryszard Bosek lub Edward Skorek – ale i cała plejada innych znakomitych polskich siatkarzy – usłyszeli coś takiego. Nie wiadomo, bo legendarny, prowokacyjny Jerzy Hubert Wagner nie rzucał pochwał na lewo i prawo. Wiele lat temu, kiedy pierwsze kroki na siatkarskim parkiecie stawiała popularna „Maggie”, tak właśnie powiedział o niej charyzmatyczny „Kat”. Bo i spotkał na swojej drodze prawdziwą perełkę, która szlifowana przez kolejnych znakomitych szkoleniowców, m.in. równie nieznośnie skutecznego Andrzeja Niemczyka, stała się jedną w ważniejszych, najjaśniejszych postaci światowej kobiecej siatkówki na początku obecnego tysiąclecia.
Wymienić wszystkie osiągnięcia M. Glinki-Mogentale nie sposób. 286-krotna reprezentantka Polski w latach 1996 – 2014, olimpijka z Pekinu (2008), dwukrotna mistrzyni Europy z reprezentacją Polski (2003, 2005), dwukrotna triumfatorka[paywall] Ligi Mistrzyń (2011, 2013 w barwach tureckiego Vakifbanku Stambuł), zdobywczyni Pucharu CEV (2001) i Pucharu Top Teams (2007), najlepsza siatkarka Europy 2003 r., laureatka CEV Lifetime Award 2013 za całokształt kariery sportowej, MVP (najlepsza zawodniczka) m.in. Pucharu Świata, Mistrzostw Europy, Ligi Mistrzyń czy Pucharu CEV, itd. itp. Kto chciałby wiedzieć więcej, znacznie więcej o wspaniałej karierze „Maggie”, niech zaglądnie do… Wikipedii.
Przemyśl dla najlepszej polskiej siatkarki w historii wcale nie jest egzotyczny. Wszystko dzięki zabiegom trenera i nauczyciela wychowania fizycznego ze Szkoły Podstawowej nr 15 Roberta Gierlacha, który zadbał, aby wśród kilkunastu uczniowskich klubów sportowych, które swoim patronatem objęła Akademia Małgorzaty Glinki, znalazł się także prowadzony przez niego w różnych kategoriach wiekowych UKS 15 Przemyśl.
Kiedy Fundacja „Orły Sportu” rozpoczęła kolejną edycję akcji pod nazwą „Wielka lekcja WF z siatkówką 2022” i zaprosiła do współpracy Fundację Małgorzaty Glinki – Glinka Academy, można było mieć nadzieję, że „Maggie” zawita i nad San. Lekcje zaplanowane zostały w 6 miejscowościach, na terenie pięciu województw. I wśród nich znalazł się Przemyśl!
– W zajęciach sportowych udział biorą uczniowie szkół podstawowych. W każdym z miast w akcji udział weźmie od 160 do 250 dzieci. Pierwsza lekcja zaplanowana została w Świedziebni, kolejna w Przemyślu. Pozostałe imprezy odbędą się już po wakacjach w: Lęborku, Środzie Wielkopolskiej, Turku i Wałczu. Na chętne dzieciaki czekać będzie wspólny trening z gwiazdą sportu i minimecze siatkówki. Obok rywalizacji sportowej, dołożymy też elementy wiedzy historycznej. Zależy nam na upowszechnianiu aktywności fizycznej oraz zdrowego stylu życia wśród najmłodszych – powiedziała Jolanta Magulska, która towarzyszyła M. Glince-Mogentale w spotkaniu z najmłodszymi w hali POSiR.
– Uwielbiam spotykać się z dziećmi. Wszędzie jest tak samo uroczo. Najpierw nieco zawstydzeni, nieco nieufni, może speszeni. Ale kiedy da się im rozwinąć wodze fantazji, kiedy da się im rozkręcić, jest cudownie. Podobnie jest w mojej akademii. Tam liczy się człowiek i pasja. Pokazujemy, że sport łamie bariery, stereotypy i eliminuje różnice. Chcemy uczyć i uczymy, w jaki sposób wygrywać. W sporcie i w innych dziedzinach życia. Dzieci to doskonale już wiedzą. Podobnie ich rodzice. Wszyscy mamy jeden cel – rozwijać pasje dzieci poprzez sport! – zapewniła M. Glinka-Mogentale.
W hali POSiR i na niedawno oddanych do użytku boiskach tuż obok było dokładnie tak, jak powiedziała ikona polskiej siatkówki. „Maggie” nie miała problemów z ciasnotą na ławkach, bo niemal wszyscy chcieli usiąść jak najbliżej niej. Nie miała problemów z dziesiątkami selfie czy setkami autografów. Nie miała problemu z przebiciem piłki przez siatkę z dziewczynkami, które stawiają absolutnie pierwsze kroki na volleyball’owej ścieżce.
– Nasza akcja w swoim założeniu ma być świętem sportu, przynieść dzieciom mnóstwo radości, uśmiechu i dobrej zabawy. A przede wszystkim pozwolić z nową energią przygotować się na kolejne wyzwania w ich życiu – powiedziała J. Magulska.
„Pytajcie…” – zwróciła się do uczniów szkół podstawowych, którzy zgromadzili się na środku parkietu hali POSiR M. Glinka-Mogentale. Na początku panowała cisza, rozdziawione i rozpromienione buzie najmłodszych nieco zamurowała trema. Ale kiedy się rozkręcili…
Pytali o wszystko. A to o początki kariery, a to o najtrudniejszy mecz (był nim półfinałowy pojedynek z Niemkami podczas Mistrzostw Europy w 2003 r. w Turcji. M. Glinka zdobyła wówczas aż 41 punktów, notując rekordową skuteczność ataku i wygrywając ten mecz dla reprezentacji Polski. Na wyczyn „Maggie” złożyło się 37 punktów atakiem, 2 blokiem i 2 z zagrywki. Pamiętne spotkanie nazwano „Glinka – Niemcy 3:2”. Ten mecz rozpoczął wielką, międzynarodową karierę tej siatkarki – przyp. aut.), a to o chwile, kiedy myślała o zakończeniu gry, a to o ulubione potrawy czy miejsca, w których lubi spędzać czas. Padło także pytanie o najtrudniejszy moment w karierze…
Takich były dwa. Pierwszy to ten, kiedy w wieku 17 lat była najlepiej zarabiającą polską siatkarką. Na szczęście miała przyjaciółkę, która dbała o to, żeby została na ziemi. Przyjechała raz do Polski i zaczęła się zachowywać jak pani z zagranicy. „Od razu mi nagadała: weź się ogarnij. Pomogło, przestałam się czuć gwiazdą. Nigdy nie byłam ani u Wojewódzkiego, ani w Tańcu z Gwiazdami, choć zapraszali. Nie ciągnęło mnie do świata celebrytów” – wyjaśniła.
Drugi to narodziny córki Michelle. Zaraz po przyjściu na świat zachorowała na sepsę. „Spędziłyśmy w szpitalu dwa miesiące, siedząc w izolatce. Pamiętam ten moment, gdy przyszła pani profesor i powiedziała, że Michelle ma bardzo wysoki poziom białka C-reaktywnego. Liczyła się każda minuta. Nie wiadomo było, czy antybiotyk zadziała. Sepsa mogła objąć cały organizm dziecka i pójść do mózgu. Wtedy córka by odeszła. Czekałam na wyniki cztery godziny. Chodziłam do toalety i wymiotowałam ze stresu. Najgorsza była bezradność. Od tego momentu stałam się zupełnie inną osobą” – powiedziała z ogromną szczerością i niemal łzami w oczach.
– To dla mnie bardzo ważne, by spotykać się z dziećmi i młodzieżą, zachęcając ich do ruchu, aktywności i uprawiania sportu. Ale także szczerze odpowiadać na trudne pytania – podkreśliła M. Glinka-Mogentale. – Takie spotkania to także dla mnie zastrzyk pozytywnej energii. Cieszę się, że mogłam przyjechać i spotkać się z tyloma wspaniałymi ludźmi – podsumowała.
MG
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze