Zwycięstwem na bardzo trudnym terenie w Chrzanowie zainaugurował dzisiejszego (21 września br.) wieczoru nowy sezon I-ligowy SRS Czuwaj. Dzięki ogromnej determinacji, woli walki i grze do końca. Powiedzieć, że podopieczni grającego trenera Michała Kubisztala powrócili zza światów byłoby przesadą, ale styl, w jakim rozegrali końcowych kilka minut sprawił, że ręce same składały się oklasków.
Bramkę, inaugurującą nowy sezon w hali MOSiR przy ul. Kusocińskiego, zdobył Karol Put. W 4. min jednak to przemyślanie przejęli inicjatywę. Po trafieniu znakomicie spisującego się w całym pojedynku Konrada Bajwoluka było 1:3. Do końca I połowy przewaga bramkowa, która bezpośrednio wynikała z regularności, pomysłu na grę, wykorzystywania błędów rywali należała do czuwajowców. Z trzema wyjątkami, kiedy chrzanowianie zdołali doprowadzić do remisu. W 18. min po dwóch trafieniach Tomasza Kulki i K. Bajwoluka było 9:12 i wydawało się, że goście przewagę utrzymają do antraktu. Nic z tych rzeczy. Przy zejściu na przerwę MTS po raz trzeci od wspomnianego momentu doprowadził do równowagi. Na remis 12:12 trafił Michał Olszewik.
To zwiastowało ogromne emocje w II połowie. Było raczej jasne, że o wszystkim może zdecydować jedna skuteczniejsza akcja, jeden błąd mniej którejś z drużyn. Początek należał do miejscowych, którzy pierwsze 5 minut wygrali 3:1 i w 35. min, po bramce Jakuba Romana wygrywali 15:13. Oba zespoły grały falami. W 44. min gospodarze wyszli na ponowne prowadzenie 20:19 po trafieniu Konrada Łuczyńskiego. To napędziło chrzanowian do agresywniejszej postawy. Wymuszali błędy na przemyślanach, trafiali z niewygodnych pozycji. Do tego stopnia opanowali sytuację na parkiecie, że w 50. min zrobił się dla faworyta niebezpiecznie. MTS wygrywał już 24:21 (bramka Patryka Madei). Podnieść się z kolan nie jest łatwo. Potrafią to zrobić ekipy z charakterem, naznaczone charyzmą i jakością. Przemyślanie między 50. a 57. min zaprezentowali się wybornie. Znakomicie kolegami i… podopiecznymi kierował Michał Kubisztal. W bramce pojawił się młody Adam Iwasieczko i wybronił kilka trudnych piłek. To nakręcało kontry. Goście wspomniany fragment wygrali 0:5 i na 180 sekund przed końcem wyszli na prowadzenie 24:26. Na 120 sekund po bramce Michała Kubisztala było 25:27 i SRS Czuwaj nie pozwolił sobie już tej przewagi wyrwać z rąk. Ostatnie trafienie po stronie MTS-u zaliczył Dawid Skoczylas, ale była to bramka na otarcie łez. To SRS Czuwaj po finalnej syrenie mógł po raz pierwszy w tym sezonie zaintonować „Nasz jest ten kawałek podłogi…”. Oby było tego jak najwięcej.
MTS Chrzanów – SRS Czuwaj Przemyśl 26:27 (12:12)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Wszystko pieknie i ladnie.Mamy doswiadczonego grajacego trenera jakim jest Pan Michal.Gdyby tak jeszcze miec kase na awans.
Wszystko pieknie i ladnie.Mamy doswiadczonego grajacego trenera jakim jest Pan Michal.Gdyby tak jeszcze miec kase na awans.