– Jeśli człowiek nie poświęca całego swojego czasu na pisanie i musi wykonywać inne zajęcia, to jest to trudne – mówi Wiesław Hop z Birczy. Przez ponad 20 lat był policjantem, a teraz pisze powieści. Właśnie ukazała się najnowsza: "O północy w Bieszczadach".
Wiesław Hop urodził się w 1963 r. Przygodę z pisaniem rozpoczął w 1988 r., będąc nauczycielem. Pisał opowiadania, które wysyłał na różne konkursy. Otrzymał za nie kilkanaście nagród i wyróżnień. Nagrodzony był nawet przez redakcję Życia Przemyskiego, w konkursie na opowiadanie o tematyce miłosnej.
Później podjął pracę w policji, przez kilkanaście lat był komendantem komisariatu w Birczy. Po pióro sięgał[paywall] już rzadziej, ale co jakiś czas spod jego ręki wychodziło jakieś opowiadanie. – Praca w policji jest specyficzna i człowiek nie ma tyle czasu na inne zainteresowania. Niemniej jednak książki czytałem i czasem pisałem opowiadania – wspomina.
Do intensywnego pisania wrócił w 2010 r., kiedy przeszedł na emeryturę. Doświadczenia ze służby okazały się świetną inspiracją. Pierwszą powieścią był kryminał Spacer ze śmiercią, ukazujący specyfikę pracy w policji. – Jest to książka, której akcja rozgrywa się w Przemyślu i w fikcyjnej miejscowości w okolicach – mówi.
Następnymi powieściami były: Wbrew woli i Poranek pełen nadziei. Za najważniejszą natomiast uznaje Przed wyrokiem, wydaną w listopadzie 2016 r. nakładem Ludowej Spółdzielni Wydawniczej. Książka została oparta na faktach, a jej akcja dzieje się w rejonie Przemyśla, Birczy, Dubiecka i Pruchnika. – Historia i bohaterowie są autentyczni, ale nazwy miejscowości oraz imiona i nazwiska zostały zmienione. Książka dotyka problemów związanych z walkami z bandami UPA. Losy bohatera opisuję do końca lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku – mówi W. Hop. – Ludzie mnie zaczepiają na ulicach Birczy i mówią, że to jest ich historia i czytają ją po dwa razy – dodaje.
W tym roku z kolei nakładem tego samego wydawnictwa ukazała się najnowsza powieść birczanina O północy w Bieszczadach. – Ta książka oddaje klimat Bieszczadów, który znam i pamiętam z opowieści moich rodziców i dziadków, i który znam osobiście. Akcja rozgrywa się pod koniec lat osiemdziesiątych – opowiada autor. Znajdziemy w niej wątek miłosny, satyryczny i oczywiście kryminalny.
W swoim życiu napisał kilkadziesiąt opowiadań i zamierza je zebrać, opracować i wydać. – Myślę, że wyszedłby tom na 300 – 400 stron – mówi.
– Pisanie powieści wymaga konsekwencji i dobrego tematu. Jeśli człowiek nie poświęca całego swojego czasu na pisanie i musi wykonywać inne zajęcia, to jest to trudne. Ja powieść napiszę na brudno w ciągu 3 – 4 miesięcy. Piszę ręcznie piórem, a później przepisuję na komputerze, coś jeszcze poprawiam. Trwa to około roku. Najważniejsze to zacząć i skończyć. A wtedy można ją poprawiać albo coś zmieniać – opowiada o swoim warsztacie.
W. Hop przyznaje, że najlepiej mu się pisze z samego rana, dlatego nieraz wstaje o piątej lub szóstej i przez 3 – 4 godziny tworzy.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze